Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł! Do you want to support owner of this site? Click here and donate to his account some amount, he will be able to use it to pay for any of our services, including removing this ad.

Gry komputerowe
#1
Każdy z nas w coś gra, a jak nie gra to na pewno w coś grał. Na skype zdarza się, że ktoś mówi coś o jakiejś grze i padnie kilka uwag, ale i tak to przepada. Wiele informacji jak i uwag o danej grze mogłoby się przydać tym co postanowią zagrać w daną grę. Myślę, że warto stworzyć wątek gdzie nic nie zginie, a każdy będzie mógł napisać coś od siebie o jakiej grze, zrecenzować ją, a potem zachęcić innych do grania i znaleźć kompanów Smile Zapraszam do dyskusji!
Karl von Schwarzengrau - Kierownik Resortu Obronny Narodowej, Senator XIII Kadencji, Prezydent Miasta Deliland, Gubernator Nordaty Suderlandzkiej,

Naczelny Dowódca Wojsk Lądowych
Marszałek Polowy Suderlandzkich Sił Zbrojnych

Adiunkt





Srebrna Odznaka za Wzorową SłużbęKotylion (3 rocznica niepodległości)Oznaka Obywatelska Medal WojskaGwiazda Orderu OdrodzeniaOrder za Osobiste Męstwo
Odpowiedz
#2
Ja od siebie jako fan gier o Formule jeden mogę tutaj po kolei opisać każdą z gier, z którą przyjemność miałem grać, ponieważ trzeba przyznać że mój dysk pęka od tego w szwach i doprawdy ciężko będzie mi się tutaj naprawdę w sposób wypowiedzieć obiektywnie. W tego typu grach mam masy godzin rozegrane na naprawdę różne sposoby. Zwłaszcza to potęguje fakt, iż o Formule 1 wiem jeszcze z tych mitycznych dla wielu w tym kraju czasów zanim do rywalizacji przystąpił nasz wybitny rodak, Robert Kubica. Jednakże oczywiście nie będę tutaj opisywał swoich doświadczeń chronologicznie, ponieważ byłoby to dla mnie graniczące z cudem, bym pamiętał wszystko po kolei. Dlatego też wszystkie gry, które ograłem, nawet jeśli nie są to wszystkie gry z cyklu o Formule 1 ustawione będą w cyklu chronologicznym od daty ich wydania.
 
Grand Prix 2
[Obrazek: grand-prix-2-ss1.png]
Zaczynam od tej produkcji studia Microprose. Wydana została w 1995 roku i opowiadała o tragicznym dla formuły 1 sezonie 1994, podczas którego śmierć ponieśli podczas tzw. Czarnego weekendu na Imoli Roland Ratzenberger i Ayrton Senna. Jednakże w grze pojawiają się zawodnicy zgłoszeni podczas Grand Prix Wielkiej Brytanii z 1994 roku, co pozwoliło uniknąć niesmaku z tym związanego. Gra oferuje wszystkie 14 zespołów, jakie jeździły w tamtym czasie w Formule 1. Przejdźmy jednak do kwestii graficznych. Gra ma już na karku ponad 20 lat, dlatego grafika powinna być zrozumiana. Co jednak ciekawe w tle gra oferuje nam prawdziwe zdjęcia z różnych sytuacji z sezonu 1994, w tym takie których normalnie nie moglibyśmy spotkać. Oprócz tego warto zauważyć, że istniały wtedy tylko dwa modele samochodów, różniące się tylko i wyłącznie tym, że jeden miał podniesiony nos, a drugi nie. Zapomniałem jeszcze wspomnieć, że gra naturalnie zawiera wszystkie 16 torów, na jakich ścigano się w sezonie 1994, z jedynym wyjątkiem, którym jest tor Spa-Francorshampsm, który był użyty w wersji z 1993 roku, ze względu na to jak kontrowersyjna była tamta wersja toru. Wracając do grafiki, to jak już wspomniałem nie jest ona obecnie szczególnie dobra, jednakże pokazuje swoje możliwości jak tylko może. Zachowane zostały w niej nawet efekty graficzne dla takich zachowań jak przyblokowanie opony czy też awaria silnika. Gra oczywiście posiada efekty dźwiękowe, jednakże nie są one czymś o czym mogę się szczególnie dużo rozwodzić. Po prostu już dzisiaj są niewystarczające. Przejdźmy jednak do grywalności. Gra posiada kilka poziomów trudności, jednakże należy do jednej z tych trudnych i sztuczna inteligencja mimo tych 23 lat potrafi wdać się we znaki. Oczywiście gra posiada pewne ułatwienia jak kontrola trakcji czy abs, jednakże to nie one są esencją tej rozgrywki. Poza tym warto jeszcze wspomnieć o tym, że gra posiada w bardzo ciekawy sposób zrobiony system bilansu pomiędzy kierowcami, o którym wspomnę wiele linijek niżej. Dodatkowo jeszcze jest jedna kwestia w tej grze, czyli fakt niezwykle prostego modowania. Za pośrednictwem jednej niemieckiej strony złożonej z sympatyków tej gry, można zobaczyć że nieustannie od 1997 roku tworzone są przez społeczność coraz to nowsze mody oraz narzędzia służące w ułatwieniu tych procesów. I tak pierwsze mody dotyczyły tego, żeby maowanie takiego Ferrari miało logo Marlboro, czy też żeby Larrousse miało malowanie Kronenbourga, natomiast z czasem zaczęto to coraz bardziej rozwijać i wkrótce okazało się, że praktycznie każdy sezon Formuły 1 został w taki sposób stworzony i posiadał własne skórki. Potem jeszcze do tego doszły tory, przez co ta gra posiada naprawdę niesamowite obiekty na których można się ścigać, łącznie z istniejącym w latach 30-tych torem owalnym wykonanym z drewna, czy też tory z NRD-owskiej Formuły 3. Naprawdę jest tego sporo i mógłbym jeszcze godzinę o tym opowiadać, lecz są inne gry co nie? Oczywiście polecam ją dla fanów gier z lat 90-tych, naprawdę pozwala dużo przeżyć i przejechać nam pełny sezon Formuły 1 z 1994 roku, jak dla mnie na duży plus.
 
 
Grand Prix Manager 2
[Obrazek: 300px-GPM2_Title.png]
Drugą na liście, jest kolejna produkcja Microprose. Obecnie w przypadku menedżerów wyścigowych dzieli i rządzi Motorsport Menager, jednakże ta gra tak naprawdę mocno ją przebija i można ją spokojnie nazwać za „matkę” wszystkich menedżerów wyścigowych. Tym razem gra przedstawia nam sezon Formuły 1 1996. Ponownie zawiera wszystkie zespoły F1 jakie brały wtedy udział. Dodatkowo należy tutaj wspomnieć, o jednym ważnym elemencie czyli zawodnika, który w grze występuje jako John Newhouse. W rzeczywistości jest to kierowca zespołu Williams nazywający się Jacques Villeneuve (wśród Polaków, nazywany prześmiewczo Winowlewem). Wynikało to z pewnych wysokich opłat licencyjnych związanym z uzyciem jego danych osobowych. Wróćmy jednak do samej gry. Co nam oferuje? Cemu uważam ją za lepszą od popularnego obecnie Motorsport Manager? Po pierwsze gra gjest niewzykle rozbudowana. Możemy prowadzić jeden z 11 prawdziwych i dwóch fikcyjnych zespołów F1 z 1996 roku, których możliwości są rozplanowane zgodnie z tym jak prezentowały się w rzeczywistości. Jakie ciekawe możliwości mamy? Otóż w grze poza typowym zarządzaniem zespołem kierowaniu wyścigami z perspektywy szefa zespołu mamy bardzo rozbudowany cykl rozwoju samochodu związany z tym, że jest uzależniony między innymi od takich parametrów jak to, ilu i jakich pracowników zatrudniamy. Dodatkowo możemy ulepszać swój zespół poprzez budowę infrastruktury, jak tunel aerodynamiczny czy też hala produkcyjna. Gra pozwala nam na zatrudnianie i walkę o kontrakty między różnymi prawdziwymi kierowcami oraz możliwością zatrudnienia PayDriverów, czyli kierowców, którzy sami zapewniają nam wkład w zespół. Dużą zaletą jest także możliwość testowania na jednym z prawdziwych obiektów w celu przetestowania między innymi nowych części aero czy części samiochodu. Jeśli chodzi o części „wewnętrzne” to mamy tutaj zarówno zawieszenie, jak i elektronikę czy też hamulce. Oprócz tego niezależnie trwa też rozwój aerodynamiki, prowadzony w różnych sektorach jak deflektory, airbox, tylne skrzydło, przednie skrzydło i wiele innych, każdy element tutaj wydaje się być niezwykle opracowany. Dodatkowo jest tutaj jeszcze taki miły smaczek w grze jak kwestie wspomgań, przez co w trakcie rozgrywki może się okazać, że będziemy mieli dozwolone na przykład fartuchy do efektu przypowierzchniowego i zespół, który wcześniej je rozwijał będzie miał tutaj przewagę, Oprócz tego jest także możliwość szpiegowania zespołów i podkradania im rozwiązań. Nie jest to przesadnie zaawansowane, jednakże dostarcza sporo zabawy. Uważam tą pozycję za niezbędnik każdego szanującego się gracza tego typu gier z zarządzaniem, zwłaszcza żer to właśnie ona jest tym niedoścignionym wzorem dla późniejszych tego typu produkcji. Dlatego pamiętajcie o grze Grand Prix Manager 2,
 
Grand Prix 3
[Obrazek: 157364-grand-prix-3-windows-front-cover.jpg]
Ponownie Microprose i tym razem kontynuacja kultowej Grand Prix 2. Wydana już w roku 1999, tym razem o sezonie 1998. Ponownie posidamy wszystkie dostępne wówczas tory i kierowcy. Oczywiście problem z Villeneuve wciąż nas wtedy dotyczył i był wciąż dziwny, lecz łatwy do ominięcia. W tę konkretną produkcję nie rozegrałem szczególnie dużo godzin, ale w tym czasie zdążyłem się do niej przyzwyczaić. Posiada już zmienny model pogody oraz dodane przy tym opony na mokrą nawierzchnię. Rozgrywka w dużej mierze jest mocnym rozwinięciem, tego co oferowało nam Grand Prix 2, jednakże o bardzo podobnej grafice co jest  jedynym problemem jaki mam do tej produkcji. Osobiście jeśli ktoś by nad tą produkcją myślał, to ja bym polecił w pierwszej kolejności mimo wszystko Grand Prix 2 lub kolejną grę, która pojawi się w moim zestawieniu i o której mógłbym pisać nawet habilitację, gdyby istniała taka techniczna możliwość w tym kraju. Dodatkowo problem obecnie z GP3 stanowi problem z załączeniem się gry w systemach Windows 10, co wynika z problemów ze zgodnością i kartą graficzną. Gra potrzebuje do tego specjalnego akceleratora, przez co grafika może być jeszcze słabsza niż była w rzeczywistości. Dodatkowo gra posiadała rozszerzenie na sezon 2000, jednakże nigdy nie było mi dane z niego korzystać.
 
Grand Prix 4
[Obrazek: 220px-Grand_Prix_4_Coverart.png]
W tej chwili właściwie mogę być pewny, że to ile tutaj opiszę będzie objętościowo znacznie większe od pozostałych produkcji. Czemuż to? Ponieważ według mnie gra Grand Prix 4 jest najlepszą gra o Formule 1, jaka kiedykolwiek powstała. Można się tutaj sprzeczać, jednakże ta gra jest tym dla Formuły jeden czym Deluxe Ski Jumping 4 dla skoków narciarskich. Naprawdę, tutaj mówimy o niesamowitej produkcji stworzonej przez Geoffa Crammonda, który stworzył także poprzednie edycje tej serii. Wielu może mi zarzucić czemu nie wymieniam jako najlepszej takiej gry jak F1 Challenge ’99-’02 czy też F1 od Codemasters. W przypadku tych drugich to należy podziękować za częste bugi tej gry, natomiast ta pierwsza jest po prostu arcade’owa. Więc czymże jest Grand Prix 4? Grand Prix 4 to gra, jak i wyżej, o formule 1, wydana została w roku 2002 i opowiada nam o sezonie F1 2001. Zawiera ona wszystkie 11 zespołów, które wtedy tam startowały i kierowców, konkretniej z połowy tegóż sezonu. Oprócz tego są dodane wszystkie 17 torów, które wtedy były używane. Rozgrywka pozwala nam wziąć udział w szybkim wyścigu (taki bez sesji kwalifikacyjnej), zwykłym wyścigu, pełnym sezonie, próbach czasowych i obecnie nie działającym trybie multiplayer. Wyścig pozwala wziąć nam udział we wszystkich sesjach jakie miały wtedy miejsce przed wyścigiem. Możemy w grze jechać jako jeden z 22 kierowców biorących udział w sezonie lub nie grać żadnym! Tak jest, gra Grand Prix 4 pozwala nam na cos niezwykłego  jak właśnie oglądanie wyścigów botów. Dlaczego jest to takie ekscytujące? Ponieważ AI w tej grze zostało zaprojektowane w tak dobry sposób że zachowuje się jak normalny gracz. Naprawdę! Bot podczas wyścigu może jechać różnym stylem jazdy, prezentować różną linię jazdy, zdarzy mu się popełnić błąd i wpaść w poślizg, możliwe jest że przyblokuje oponę i ją nieco bardziej zużyje. Dodatkowo jego bilans. W tej grze nie tak jak w innych AI posiada bardzo ciekawy model rozkładu sił. Otóż tutaj programiści zastosowali model oparty o kilka zmiennych. Pierwszą jest moc silnika, która pozwala nam określić to jak szybki jest ten samochód. Druga zmienna to „Ability”, które określa jak nazwa wskazuje umiejętności kierowcy, głównie można to podsumować jako prędkości na zakrętach i tym podobne. Warto dodać, że ta zmienna jest różna zarówno dla kwalifikacji jak i dla wyścigu. Oprócz tego jest jeszcze inna ciekawa zmienna, czyli losowości. Powoduje ona jak może zmieniać się potencjał danego kierowcy w trakcie wyścigu. Jest on zawsze z góry niewiadomy i może powodować, że czasem jakiś słabszy kierowca może dzięki korzystymu czynnikowi stać się nadzwyczaj konkurencyjny.        Dodatkowo te wartości są różne i zależą od kierowców. Tak na przykład Michael Schumacher ze względu, na to że przez cały sezon trzymał stały równy poziom ma bardzo niski współczynnik, za to kierowcy Bennetona Fisichella i Button mają go na najwyższym poziomie, co wynikało z tego że w tamtym sezonie potrafili kwalifikować się na odległych miejscach, zaś w wyścigu, potrafili ocierać się nawet o miejsca na podium. Oprócz tego, jest jeszcze jedna kwestia, jeszcze jedna wartość, czyli „failure”. Odpowiada ona za szansę tego, że w danym samochodzie może w trakcie wyścigu nastąpić awaria. Jaka awaria? No trzeba przyznać że w tej grze wybór był naprawdę spory. Tak też mamy klasyczną awarię silnika, awarię skrzyni biegów, wyciek oleju, wyciek wody, elektronika, przebita opona, zawieszenie, czy też utrata koła. Naprawdę tego dużo i potrafią się pojawić w doprawdy niespodziewanych momentach. Tak też takie coś może nam zrujnować wyścig, jak i może się zdarzyć że gra „podaruje” nam zwycięstwo w wyścigu. Oprócz tego jeszcze grafika, która w tej grze naprawdę daje sobie radę, co prawda tory obfitują w płaskie bitmapy jednakże wszystko jest tak skrzętnie zaprojektowane, że naprawdę robi to się miłe dla oka. Malowania samochodów, co prawda odpowiednio ocenzurowane ze względu na to, że w owym czasie w F1 dominowały reklamy papierosów (Marlboro, West itp.) oraz alkoholi powoduje, że część pojazdów może wyglądać biednie, jednakże przez lata powstawały setki modów, między innymi takie, które poprawiają malowania samochodów na adekwatne do historii. Dodatkowo w przeciwieństwie do poprzednich gier z tej serii, każdy z samochodów ma swój unikatowy wygląd zgodny z tym jak naprawdę wtedy wyglądały te pojazdy. Oprócz tego model jazdy jest jak na tamte czasy naprawdę wymagający i potrafi sprawić problemy, nawet dla doświadczonych graczy tego typu gier. Przed chwilą wspomniałem o modach i trzeba przyznać, ze w tej grze są one naprawdę niesamowite. Przeróżne tory, różne odwzorowane sezony touring carów czy nawet motocykli. Bogactwo tej gry można odgrywać przez cały czas i jest to doprawdy niesamowite co ta gra potrafi nam zaoferować pomimo że w tym roku będzie miała już 16 lat. Mimo pewnych małych niedociągnięć, związanych z pit-stopami oraz brakiem samochodu bezpieczeństwa, który urealnił by rozgrywkę do prawdziwego maksimum. Fani tej gry utworzyli już wiele lat temu gpxpatch, który bardzo mocno rozwija rozgrywkę. Dzięki temu prostemu programowi jest możliwe zmienianie plików odpowiadających za rozkład stawki, zwłaszcza jeśli kogoś nie interesuje to, że w tamtym sezopnie Michael Schumeacher w bardzo mocny sposób zdominował sezon. Dodatkowo są tam fixy dźwięków oraz poprawione w pewnym stopniu wspomniane wyżej bugi z pit stopami. Dodatkowo dodano coś, co podnosi rozgrywkę wiele stopnio wyżej, czyli grafiki telewizyjne takie jakie są nam znane z Formuły 1. Konkretniej możemy zobaczyć tutaj grafiki używane w latach 90-tych i początku tego stulecia, styl graficzny dla kanałów premium używany w latach 2001-2003, styl grafik z lat 2004-2009, którzy polacy kojarzą najlepiej ze względu, na to że wtedy przypadała większość startów Kubicy oraz grafiki używane w latach 2010-2014. Dzięki temu oraz ich odpowiedniemu oskryptowaniu możemy poczuć się jakbyśmy oglądali prawdziwy wyścig F1 pełny różnych niesamowitych zdarzeń. Boty dodatkowo stosują zawsze unikalną strategię, dzięki czemu możemy często doświadczyć ciekawszych rywalizacji niż to co czasami obecnie serwuje nam prawdziwa Formuła 1. Poniżej jeszcze przedstawiam film jak to wygląda z tymi odpalonymi modami w maksymalnym trybie. Samą zaś grę mogę szczerze polecić każdemu, prawdziwe 10/10 jakie mogę przyznać. Nigdy w historii nie spotkano tak wspaniałej gry wyścigowej jak ta.
[Obrazek: Geoff-Crammonds-Grand-Prix-4-PC.jpg]

 
F1 Challenge ’99-‘02
[Obrazek: 15039.jpg]
Tym razem zejdźmy do czegoś lżejszego jak ta produkcja od EA Sports z 2003 roku. Nowatorska jak na swoje czasy ze względu na to, że była pierwszą gra o F1, która posiadała w podstawce więcej niż jeden sezon F1 dzięki czemu możemy się przemieszczać pomiędzy różnymi sezonami i spokojnie zaobserwować zmiany jakie w tym czasie nastąpiły w sporcie. Tryb jazdy jest niezwykle prosty i nie jest może szczególnie wyrafinowany, jednakże jeśli dla kogoś takie gry interesują to oczywiście można. Zaawansowany model pogodowy i dobra jak na te czasy grafika potrafią pozwolić na spędzenie wielu godzin przy tej produkcji. Także na plus u mnie. Naprawdę twórcy dopieścili tą grę w wielu szczegółach i to się naprawdę ceni, gdyż tyle ile grałem i wciąż nie uświadczyłem poważnych bugów to jest coś niezwykłego.
 
F1 Championship Edition
[Obrazek: 51rNujx1IHL._SX342_.jpg]
Tym razem trochę inna gra. Jestem typowym pecetowcem. Jednakże ta gra wyszła tylko na ps3. F1 Championship Edition to wydana w 2007 roku przez Sony gra o sezonie F1 z 2006 roku. Bardzo dobra produkcja. Właściwie, jest to pierwsza znana mi produkcja, gdzie wprowadzono karierę o F1, w której można przedostawać się z gorszych do lepszych zespołów. Na początek mamy bardzo ciekawe wprowadzenie polegające na braniu udział w testach dla jednego z trzech wybranych przez nas zespołów: Midland, Super Aguri i Toro Rosso. Tak jak już to później było w grach Codemasters wraz z rozwojem możemy uzyskać dostęp do lepszych zespołów, jednakże tutaj wszystko jest cięższe i to nawet bardzo. Przeciwnicy są bardzo wymagający i poza torem w Monako ciężko tutaj walczyć o jakieś lepsze miejsca, niż to co jest zdolny uzyskać nasz pojazd. Dlatego też może ona mniej wymagających graczy zniechęcić, ale nie mnie. Właśnie to jest coś co nadaje wg mnie sens całej tej rozgrywki. Poza tym gra jest pod jednym względem dla mnie absolutnie genialna. Twórcy dodali w niej profesjonalny komentarz, w którym usłyszymy ówczesnych komentatorów Formuły dla stacji BBC, czyli Jamesa Allena i Martina Brundle’a. Grafika jak na tą grę jest naprawdę przystępna i wciąż jej odbiór jest bardzo przyjemny dla oka. Oprócz tego gra zawiera historyczne samochody i muszę przyznać że dobrano całkiem ciekawe modele. Wśród nich mamy legendarny Lotus 49, Alfa Romeo 158 czy też Renault RS01. Zaprezentowano tutaj naprawdę godne uwagi pojazdy, którymi można się przejechać w próbie czasowej, przy czym większość z nich musimy samodzielnie odblokować w grze poprzez wygrywanie wyścigów, ustanawianie rekordów w próbach czasowych czy zdobycie tytułu mistrza świata. Tytuł mimo, że bardzo arcade’owy bardzo przypada do gustu, jedynym poważnym zarzutem wobec tej produkcji są tarki, ponieważ próba ataku na nie kończy się zwykle spinem. Pomimo to, dla posiadaczy PS3 polecam bardzo mocno.
[Obrazek: f1championshipedition_sc006?%24MediaCarousel_Original%24]

 
F1 2010
[Obrazek: 655.jpg]
W tej chwili przechodzimy w całkowicie inna filozofię gier o F1 tworzonych przez studio Codemasters. Będzie w tym momencie coraz więcej zejście w stronę krytyczną co jest wina twórców gry. Zaczynamy jednak od jednej z tych gier, którą darzę ogromnym sentymentem. Od wyżej wspomnianej gry do f1 2010 nie wydano na główne platformy żadnej oficjalnej gry o Formule 1, dlatego też jej pojawianie się było wielkim wydarzeniem. Zaraz jedyna gra, w której mogliśmy uświadczyć Roberta Kubicę. Poza tym co zawiera gra? Wszystkie 12 zespołów i 19 torów z sezonu 2010. Od czasu tych paru lat mogliśmy zaobserwować bardzo dobrą grafikę, która mimo już blisko 8 lat naprawdę bardzo dobrze wygląda, miejscami nawet lepiej od nowych gier, trudno w niej dostrzec elementy zestarzenia się. Oprócz tego bardzo dobrze wykonany tryb kariery. Gra zaczyna się bardzo efektownie od konferencji prasowej, podczas której oprócz tego jak chcemy się nazywać jako kierowca dobieramy parametry kariery. Pierwszym ważnym jest wybór liczby sezonów. Do wyboru mamy trzy opcje: 3, 5 i 7. Liczba sezonów do trybu kariery determinuje to jak dynamiczna będzie nasza kariera. Liczba sezonów może nam ograniczyć liczbę możliwych zespołów do wyboru. Tak też dla siedmiu sezonów wybór ogranicza się do zespołów Lotus, Virgin i HRT, w przypadku 5 sezonów dochodzą nam Sauber i Toro Rosso, natomiast przy trzech sezonach możemy zacząć nawet w Williamsie czy Force India. Następnie udajemy się do padoku na torze w Bahrajnie, które stanowi swoiste Menu Główne tej gry, co zaliczam na spory plus, gdyż w takiej formie takiego czegoś później w Formule 1. Tak też możemy udać się do samego trybu kariery. Tutaj możemy wybrać czy chcemy weekend pełny (czyli taki jak w rzeczywistości) lub krótki (60 minutowy trening i 20 minutowe kwalifikacje). W trybie kariery zespół w zależności od tego jakim zespołem podróżujemy i jakie umiejętności prezentujemy. Dzięki nim możemy zdobywać doświadczenie. Odpowiedni poziom pozwala nam na to, aby móc walczyć o zakontraktowanie w lepszych zespołach. Oprócz tego jest jeszcze jedna bardzo miła rzecz jak wywiady po kwalifikacjach czy też po wyścigu, które mają dosyć duże znaczenie, ponieważ umiejętne odpowiadanie pozwoli nam na łatwiejsze uzyskanie kontraktu w pożądanym przez nas zespole. Oprócz tego gra prezentuje bardzo dobry model jazdy oraz całkiem niezły model pogodowy, który potrafi dużo namieszać w wyścigu. AI w tej grze jeszcze nie jest całkiem idealne i potrafi być czasem sztywne przez co rozgrywka nie jest aż tak pociągająca jaka mogłaby być. Dodatkowo boleć może to że AI Kubicy jest dosyć słabe względem rzeczywistości. Oprócz tego gra posiada jeden irytujący błąd związany z pit stopami. Powoduje on dużą frustrację, jednak umiejętna jazda i dobra strategia pozwoli uniknąć nam tego typu incydentów. Gra wciąż nie posiada samochodu bezpieczeństwa, jednakże pojawiają się inne ciekawe smaczki jak rozwój samochodu w trakcie sezonu objawiający się dostępem do innych map silnika czy poprawi przyczepności mechanicznej lub aerodynamicznej. Ogólnie jedna z lepszych produkcji F1 od Codemasters. Część niedociągnięć można także wybaczyć jako że była to pierwsza próba Codies z tego typu grą. Polecam i warto zagrać.
[Obrazek: f1_2010_12.jpg.preview.jpg]

 
F1 2011
[Obrazek: 319504.jpg]
Zapytać by się można co można po obiecującej produkcji popsuć? Naprawdę sporo i przez to właśnie F1 2011 nie wspominam szczególnie dobrze. Co udało się popsuć? Właściwie to trzy rzeczy. Pierwszą jest model jazdy, która gra koncertowo skopała, ponieważ jest jednym z najgorszych jakie w grach o F1 poznałem. Niestety sterowanie jest zbyt papierowej co wywłouje u mnie dosyć negatywne odczucia. Twórcy nie wiedzieć czemu postanowili pójść w bardzo arcade’owy system jazdy co bardzo źle odbija się na rozgrywce. O wiele ciężej jest mi podczas gry wyczuć jazdę i trafić z punktami hamowania, nawet jeżeli będę miał włączone wspomagania, no czyli mówimy o naprawdę sporym niedociągnięciu. Drugi problem to natomiast samo AI. O ile rozumiem, że jadąc samochodami Lotusa, Virgina czy HRT nie możemy sobie pozwolić na walkę z lepszymi zespołami, o tyle sytuacje że Red Bull może wylądować poza pierwszą dziesiątką czy też, słaby wtedy Williams walczyć o podium to mamy do czynienia ze sporym nieporozumieniem. Dodatkowo jeszcze same samochody. Naprawdę, żeby tak się nastarać by móc samochodami jeździć o kilka sekund szybciej po Monako, niż w rzeczywistości to trzeba mieć talent, naprawdę…
Jednakże poza tym gra bardzo rozwija koncepcję F1 2010, poprawiono wiele elementów graficznych, ulepszone karierę i dodano w końcu samochód bezpieczeństwa, który co rpawda nie wyjeżdża dosyć często, ale ten ważny element pojawił się już na stałe w grach o Formule 1. Raczej gry nie polecam szczególnie, lecz na g2a jest na tyle tania, że można sobie ją kupić, bo przy tej cenie już to wszystko ujdzie.
 
F1 2012
[Obrazek: header.jpg?t=1447355490]
Wracamy do produkcji bardzo dobrych. F1 2012, bardzo dobry krok codies w kierunku rozwijania formuły 1. Gra zaczyna się od bardzo prostego i przejrzystego menu w tle którego pojawia nam się jeden z samochodów. Tryb kariery uległ zmianie, gdyż niestety twórcy wyrzucili aspekt fabularny, jednakże pojawiły się testy młodego kierowcy w Abu Dhabi, które musimy przejść by móc mieć kontrakty w niektórych zespołach. Oczywiście możemy nie przejechać wszystkiego i dostać się do najgorszego HRT, bądź przejść wszystko i dostać szansę rozpoczęcia w zespole Williams, którym możemy walczyć nawet o duże punkty. Sam tryb kariery to nie jest wielka filozofia, ot przejeżdżamy kolejne wyścigi i pod koniec sezonu walczymy o kontrakt w lepszych zespołach. Jednakże skoro to tak prosto wygląda, czemu piszę o tym tak miło? Ponieważ twórcy postanowili tym razem wziąć się w garść i zrobić wiele rzeczy o wiele lepiej, bardzo ładnie zbalansowane AI, które potrafi napsuć krwi graczowi jak i zachowywać się nieliniowo już w pewnym stopniu, czasem też zdarzy mu się popełnić błąd, zaś sam model jazdy stał się bardziej wymagający i wymagający więcej wczucia się w jazdę niż to miało miejsce dotychczas. Oprócz tego dosyć ciekawa sprawa w grze, być może błąd twórców, może celowy zabieg, ale za to bardzo miły, czyli deszcz, który może się zdaerzyć by być takim, aby padał tylko w wybranych partiach toru co tylko dodaje dramaturgii zawodów. Jeszcze pojawił się taki nieśmiały system awarii polegający na tym, że w trakcie wyścigu możemy przez jakiś czas nie móc używać systemu KERS czy też DRS. Brak tego drugiego może okazać się naprawdę uciążliwy, gdyż bez niego trudniej jest wyprzedzać (bzdura, nie ufajcie tej propagandzie, DRS powinien zostać usunięty). Gra potrafi się nie nudzić i pozwala nam spędzić sporo czasu na tej rozgrywce i dzięki zapewne prostocie zachęca by zostać w niej na dłużej. Zdecydowanie gra na plus, jest chyba tylko o jedno euro droższa od poprzedniczki, dlatego tym bardziej trzeba ją kupić.
 
F1 2013
[Obrazek: f1-2013-gra-wymagania-sprzetowe.jpg]
Tyle już zalet opisałem wyżej, jednakże to właśnie tutaj jest jedna z dwóch najlepszych edycji F1 od Codemasters. Cóż zrobili? Poprawili właściwie wszystko co miała poprzedniczka. Przeciwnicy stali się o wiele bardziej dopracowani i bardziej zindywidualizowani, dzięki czemu wszystko wygląda naprawdę wielokrotnie lepiej. Dodatkowo gra postanowiła pójść w bardzo ciekawy krok. W grze uświadczymy klasyczne samochody z lat 80-tych i 90-tych. Modele są od zespołów: Ferrari, Williams i Lotus co oczywiście powoduje, że brakuje kilku naprawdę interesujących pojazdów, jednakże i tak nie jest źle, a wręcz bardzo dobrze, ponieważ samochody zostały przygotowane w bardzo dobry sposób i daję dużo radości, ponieważ są równie wymagające co w rzeczywistości. Właściwie nie mam tu co wiele pisać, gdyż zalet gra ma wiele, czasem tylko nie rozumiem krytyków tej gry, gdyż nic nie udało się tutaj zepsuć. Dodatkowo w grze dodano 4 dodatkowe tory, czyli Imola, Jerez, Brands Hatch i Estroil, czyli bardzo interesujące wybory, które naprawdę szanuję. Oprócz tego bardzo ładny tryb wyzwań pozwalający się wcielić nam w kierowcę i problemy jakie może napotkać w trakcie sezonu. W sumie niewiele więcej mogę się rozpisać, co jest pewnym problemem (brakiem płciowości?) gier F1 od Codemasters. Chociaż trzeba przyznać, że tutaj gra posiada swój dobrze zbudowany klimat. Grę polecam, gdyż jest ona świetnie wykonana.
 
F1 2014
[Obrazek: header.jpg?t=1447357087]
Czy po czymś tak dobrym da się zejść na dno? Owszem i to jeszcze jak! Codemasters po tej świetnej edycji, chyba postanowiło trochę zlać sprawę kolejnej odsłony, gdyż to jak bardzo udało się ją wykastrować jest niewiarygodne. Już nie chodzi mi o brak historycznych samochodów czy fakt, jak brzydkie były po zmianach regulaminowych pojazdy, ale chodzi o to, że wycięto wiele ciekawych elementów plus właściwie w wielu miejscach tylko przekopiowano to co było w poprzednich odsłonach (pliki gry prawdę ci powiedzą). Właściwie sama jazda zła nie jest i boty całkiem dobrze zostały zaprogramowane, jednak coś musiało pójść źle, ponieważ z tej gry zrobiono odgrzewanego kotleta. Zero rewolucji, zero nawet jakiś zmian poza tymi które zafundowała F1. Można jednak zobaczyć pewną zaletę, ale to tylko w wersji polskiej. Zdecydowano tam się dodać Andrzeja Borowczyka i trzeba przyznać, że to poprawia grę w moich notowaniach. Tytuł bez polotu, ale widać lenistwo.
 
F1 2015
[Obrazek: 0ffba5f88024cb5f86b6b8d33be242b1273eb7f6...9313a73d14]
Czy mogłoby być gorzej? Tak, to pytanie retoryczne. To co odwaliło rok później Codemasters przechodzi ludzkie pojęcie. Rozumiem, że przejście na konsole nowej generacji może pewne problemy sprawić, ale ja przepraszam bardzo, takie coś to jawna drwina z kupującego. Co udało się popsuć w takim razie? Naprawdę sporo. Na początek po wejściu w menu główne zobaczymy brak najważniejszego, czyli trybu kariery. Tak jest, coś co jest podstawą gier wyścigowych w tej edycji nie ma miejsca. To jest naprawdę przykre co widzę, ale niestety tak smutno sprawa wygląda. Co prawda jest tryb przejechania sezonu jako jeden z prawdziwych kierowców, jednakże to za mało, ponieważ zasadą gier tego typu jest tworzenie swojej postaci i samodzielne stanie się legendą motorsportu. Jednakże ktoś by stwierdził, że przesadzam w tym co piszę i tak naprawdę jestem zbyt wymagający. Otóż nie. Przy tym co wykastrowano z F1 2014, to 2015 to już jakiś bardziej zaawansowany proces. Żeby usunąć samochód bezpieczeństwa to trzeba być już naprawdę geniuszem. Dodatkowo nie wiem jak, ale udało się twórcą skopać AI tworząc je nienaturalnym i to w sposób dość radykalny. Oprócz tego gra cierpi na liczne bugi. Przykład? O proszę bardzo, mamy nagłe przesuwanie przeciwnika w górę klasyfikacji generalnej, maymy przenikanie band, ale co najważniejsze to zacznę od kolejnego zdania. Twórcy skopali po całej linii tryb Multiplayer, nie wiem jak, ale taki hardkor jaki tam się odwala jest niepojęty dla mojego mózgu i po prostu po czymś takim grę można wyłączyć. Nie polecam, chyba że za darmo bo to dobra cena dla takiej gry, gdyż nie wiem o czym twórcy myśleli wypuszczając tą grę. Może, że grafika wszystko załatwi? Nie wiem i wolę żyć w tej niewiedzy.
 
F1 2016
[Obrazek: header.jpg?t=1516026002]
W tym momencie miałem małe nadzieje na dobrą edycję, jednakże twórcy wzięli się w garść. Przywrócili tryb kariery i to w pięknym stylu, bardzo dobrze przemyślany tryb i poraz pierwszy twórcy dodali możliwość dodawania ulepszeń, dzięki którym można ulepszać samochody w trakcie sezonu. Poprawiono także możliwości strategiczne jak i w końcu pojawiło się jakies znaczenie treningów, gdyż możemy wykonywać różne programy treningowe dzięki którym możemy zdobywać punkty za które możemy „kupować” ulepszenia do naszego samochodu. Dodatkowo jeszcze ufabularyzowanie naszej kariery jak miało to miejsce wcześniej. Oprócz tego model jazdy uległ znacznej poprawie i usprawniono cykl dnia i nocy na torze w Abu Dhabi. Co prawda niewiele piszę o tej grze, lecz wynika to z tego że po prostu że jest dobra i ciężko mi coś więcej powiedzieć, poza tym że tryn multiplayer o dziwo jest jeszcze gorszy od poprzedniej edycji
 
F1 2017
[Obrazek: header.jpg?t=1509638104]
Rzadko zdarza się, żebym napalił się na jakąś grę przed jej kupnem, lecz tutaj tak się stało. Nie zawiodłem się zresztą, gdyż przez wszystkie gry od Codemasters mamy do czynienia z niesamowitą produkcją. Tak więc co na oferuje F1 2017? Otóż naprawdę wiele. Zacznijmy od trybu kariery, który tutaj został niesamowicie wręcz ulepszony do niesamowitego poziomu. Względem poprzedniej edycji rozwinięto programy treningowe, które ponownie mają nam na celu pomóc w rozwoju samochodu, lecz tym razem wszystko się strasznie rozbudowało. Mamy do dyspozycji gigantyczne drzewo badań. Możemy tutaj pójść w jedną z czterech ścieżek. Pierwszą jest niezawodność, która jest ważna ponieważ od tej gry wprowadzono zużycie poszczególnych elementów silnika, czyli MGU-H, MGU-K, Silnika Spalinowego, Turbosprężarki oraz Elektroniki; dodatkowo mamy także jeszcze jeden tego typu element w postaci skrzyni biegów. Wszystkie te elementy się mocno zużywają i trzeba na początku zainwestować trochę punktów w niezawodność, ponieważ w innym  wypadku będziemy musieli używac nadprogramowe komponenty co wiąże się z karami. Poraz pierwszy pojawiło się to także w grach o F1 za co jestem bardzo wdzięczny twórcom. Oprócz tego druga gałąź to podwozie, tutaj mamy trzy odnogi, jednakże nie będę się szczególnie rozwodził. Ogólnie dzięki ulepszeniom w podwoziu poprawia się stabilność samochodu podczas jazdy i można nim łatwiej kierować, dodatkowo obniża nam się zużycie opon, co na niektórych obiektach okazuje się dosyć ważne. Kolejną gałęzią jest aerodynamika, którą osobiście uważam ze najważniejszą część. Aerodynamika pozwala nam na znaczne usprawnienia w elementach przedniego skrzydła, tylnego skrzydła, DRSu, okolic dyfuzora czy też innych elementów, które mają wpływ na generowanie docisku. Ostatnia ścieżka to silnik. Tutaj skupiamy się na mocy oraz oszczędności paliwa. Te pierwsze zalecane jest dla McLarena, ponieważ ich silnik jest dnem totalnym (Honda hehe), natomiast dla zespołów z mocniejszym silnikiem warto go z początku pomijać, bądź iść w oszczędność paliwa, ponieważ to w tej grze okazuje się dość ważnym elementem. No właśnie, wyścig. Skoro tyle superlatyw już wymieniłem to co jeszcze? W tym przypadku dodano wiele miłych dla oka dodatków, pierwszym jest dodanie oficjalnych grafik używanych przy przawdziwych relacjach z wyścigów Formuły jeden co bardziej pozwala nam się wczuć, kiedy przy tych wszystkich cutscenkach przed okrążeniem formującym słyszymy głos komentatora Sky Sports F1 Davida Crofta i byłego kierowcę F1 Anthonego Davidsona. W wyścigu diametralnym zmianom uległ model jazdy co wynika z tego, że doszło w międzyczasie w F1 do olbrzymich zmian aerodynamicznych. Poza tym AI ponownie uległo poprawie i potrafi nas zaskoczyć kilkoma typowymi dla gracza zachowaniami. Poza tym w wyścigu bardzo wazna jest strategia i związane z tym zużycie paliwa, opon i komponentów silnika. W przypadku opon sprawa wygląda jasno i należy ograniczać blokowanie opon na dohamowaniach, w przypadku paliwa należy umiejętnie operować mapą silnika, by móc w odpowiednich momentach bardziej przycisnąć w celu zaatakowania rywala czy też próby podkręcenia tempa w celu wykonania taktycznego manewru podcięcia lub nadcięcia strategii. Jednakże zużycie paliwa trzeba równoważyć właśnie z komponentami silnika, gdyż zbyt długie wykorzystanie wzbogaconej mieszanki powoduje przyspieszenie jego zużycia co w przypadku początkowej fazy kariery może okazać się uciążliwe dla mniej doświadczonych kierowców. Oprócz tego należy uważać, gdyż nasi komputerowi przeciwnicy mogą posiadać podobne problemy i zdarzy się jakiś VSC lub też SC, który może nam wywrócić wyścig do góry nogami. Osobiście jako doświadczony gracz polecam jechać karierę na wyścigach o długości 50%, ponieważ wtedy możemy liczyć na największe emocje i dużą liczbę zwrotów akcji. Dodatkowo bardzo rozbudowane są funkcje z team radio, które po części nas przybliża do tego co się zdarza podczas prawdziwego wyścigu F1. Oprócz tego w trybie kariery po niekórych wyścigach pojawiają się wyzwania samochodami klasycznymi. Są to zwykłe krótkie wyścigi, próba czasowe, wyzwanie punktów kontrolnych i wyzwanie wyprzedzania. Te dwa ostatnie uważam za najciekawsze z tych wszystkich, ponieważ wymagają dużego skupienia się w celu jego ukończenia z pozytywnym rezultatem. Twórcy postanowili nas tutaj uraczyć bardzo piękna kompozycją klasycznych aut i tak mamy McLareny z roku 1988 i 1991, którymi Ayrton Senna zdobył swoje tytuły mistrzowskie, Williamsa, którym w 1992 roku Nigel Mansell zdobył swój jedyny tytuł mistrza świata. Następnie mamy Ferrari 412T2, którymi Jean Alesi i Gerhard Berger rywalizowali w 1995 roku. Samochód ten był ostatnim pojazdem napędzany potężnym silnkiem V12. Następnie mamy Mistrzowski samochód Damona Hilla z 1996 roku oraz Miki Hakkinena z 1998 roku. Z XXI wieku natomiast mamy inne piękne samochody takie jak Ferrari, którymi Michael Schumacher totalnie zdominował sezony 2002 oraz 2004. Renault R26, którym Fernando Alonso uzyskał swój drugi tytuł mistrza świata, Ferrari F2007, którym Kimi Raikkonen zdobył swój jedyny tytuł, Mclaren z 2008 roku dzięki którym Lewis Hamilton zdobył w dramtycznych okolicznościach swój pierwszy tytuł oraz Red Bull RB6, w którym Sebastian Vettel zdobył w sensacyjny sposób swój pierwszy tytuł mistrza świata kierowców. Muszę przyznać że dokonano tutaj doprawdy wybornej selekcji i mamy do czynienia z prawdziwie legendarnymi pojazdami jakie były używane w Formule 1. Naprawdę ukłony przed twórcami gry, gdyż stworzyli prawdziwie niesamowity twór. Tak trochę muszę się pochwalić swoim kanałem na yt, więc prezentuję na samym dole moją serię z Kariery w tej grze. Ja dziękuję każdemu kto to przeczytał w całości oto moja recenzja gier o F1.

Norbert Byfyj - Naczelnik Państwa Suderland, Gubernator Hrabstwa Koburgii, Kierownik Resortu Gospodarki i Finansów, Senator XIII Kadencji, Wicemarszałek Senatu Doktor Hab. Chemii





Krzyż CzynuKotylion (3 rocznica niepodległości)Gwiazda Orderu OdrodzeniaOrder za Osobiste MęstwoZłota Odznaka „W Służbie Oświaty”Oznaka Obywatelska
Odpowiedz
#3
Naprawdę świetna recenzja. Chyba wszystko co można powiedzieć o tychże grach zostało powiedziane. Może nie jestem jakimś napaleńcem na gry o tematyce F1 (mam innego konika), ale lubię od czasu do czasu pograć sobie odprężająco. Ostatnią taką grą było F1 2016. Tam mnie dziwiła jedna rzecz - mianowicie, przeskok między poziomami trudności (aktualnie nie pamiętam jakie to). Na poziomie x byłem ogrywany przez bota jadącego nawet w słabszych bolidach niż mój, z kolei na poziomie o stopień niższym z 20 pozycji startowej po kwalifikacjach mogłem wygrać wyścig... Tak jest w wielu produkcjach F1?
I z wczesnej młodości pamiętam taką grę o F1 gdzie mogliśmy w przeciągu 3 okrążeń rozwalić całą stawkę, podczas gdy nasz bolid wyglądał jakby dopiero z taśmy produkcyjnej zjechał Big Grin
Karl von Schwarzengrau - Kierownik Resortu Obronny Narodowej, Senator XIII Kadencji, Prezydent Miasta Deliland, Gubernator Nordaty Suderlandzkiej,

Naczelny Dowódca Wojsk Lądowych
Marszałek Polowy Suderlandzkich Sił Zbrojnych

Adiunkt





Srebrna Odznaka za Wzorową SłużbęKotylion (3 rocznica niepodległości)Oznaka Obywatelska Medal WojskaGwiazda Orderu OdrodzeniaOrder za Osobiste Męstwo
Odpowiedz
#4
W grach od Codemasters problem ze zbalansowaniem poziomu trudności zawsze był problem. Akurat w F1 2016 dodano w jednej z aktualizacji dodatkowy poziom trudności w celu zmniejszenia tej przepaści, chociaż poziom eksperta zdaje się być dobry nawet bez ustawień samochodu. Natomiast w F1 2017 twórcy zmienili podejście i przeskok można ustawić ręcznie od 0 do 110. Można w ten sposób łatwiej znaleźć dla siebie optymalny poziom jak i mamy dla siebie motywację, ponieważ można w ten sposób motywować siebie do stopniowego podnoszenia poprzeczki. Sam w ten sposób podniosłem sobie poziom trudności o 20 i zapewne jeszcze to podniosę.

Druga kwestia. Tutaj osobiście podejrzewam gry wydane przez EA Sports i wykonane przez Image Space Incorporated, czyli F1 2002 lub recenzowane przeze mnie wyżej F1 Challenge 99-02. Obydwie gry posiadają opcję niezniszczalności, co przy ustawieniu czułości uszkodzeń samochodów na 100% daje nam totalną demolkę i masakrowanie rywali.
Norbert Byfyj - Naczelnik Państwa Suderland, Gubernator Hrabstwa Koburgii, Kierownik Resortu Gospodarki i Finansów, Senator XIII Kadencji, Wicemarszałek Senatu Doktor Hab. Chemii





Krzyż CzynuKotylion (3 rocznica niepodległości)Gwiazda Orderu OdrodzeniaOrder za Osobiste MęstwoZłota Odznaka „W Służbie Oświaty”Oznaka Obywatelska
Odpowiedz
#5
(31.03.2018, 08:41)Norbert Byfyj napisał(a): Druga kwestia. Tutaj osobiście podejrzewam gry wydane przez EA Sports i wykonane przez Image Space Incorporated, czyli F1 2002 lub recenzowane przeze mnie wyżej F1 Challenge 99-02. Obydwie gry posiadają opcję niezniszczalności, co przy ustawieniu czułości uszkodzeń samochodów na 100% daje nam totalną demolkę i masakrowanie rywali.
Wcale tak nie robiłem w Monako...
Magister Chemii

[Obrazek: R827141.png]


Order za Osobiste MęstwoOrder Ojczyzny
Odpowiedz
#6
[Obrazek: motorsport-manager.jpg?resize=800%2C450]
Gra wyprodukowana przez Playsport Games, wydawana pod znakiem SEGI. Gra oferuje dużo możliwości, bo są 3 serie Open-Wheel (bolidy dla jednego kierowcy), 2 serie LMP* (Le Mans Prototype) i 2 serie GT**. W grze prowadzimy zespół, można wybrać opcję prowadzenie zespołu istniejącego w grze*** albo założyć własny. Ja osobiście wolę pierwszą opcję. Można modyfikować pojazdy, instalować im nowe części. Grafika w grze jest świetna (przynajmniej tak mi się wydaję, mój komputer nie jest na tyle mocny by utrzymać 3D, więc gram zwykle w 2D), chociaż to w sumie jest zaletą, ponieważ wspiera słabsze komputery. AI jest bardzo realistyczne, zawsze stosuje inne strategie (nie ma to jak cała stawka zjeżdżająca na 1 okrążeniu, F1 2012 pozdrawia). Co prawda nadal gram na jednym z niższych poziomów trudności, wiadomo muszę wczuć w grę. Generalizując, gra jest warta tych 150 złotych, polecam ją serdecznie


*- jedno z 3 dostępnych płatnych DLC
** - 2 z dostępnych płatnych DLC
*** - istnieją mody na implementację zespołów ze świata prawdziwego.
Magister Chemii

[Obrazek: R827141.png]


Order za Osobiste MęstwoOrder Ojczyzny
Odpowiedz
#7
Piękną opowieść wstawił kol. Byfyj, pozwolicie, że i ja się podzielę swoimi przygodami. Nie będzie to tak długa, aczkolwiek może równie ciekawa?

Co mam mówić, nie jestem z pokolenia CS'ów i innych gimnazjalnych zabijanek. Komputer dostałem bardzo późno, nie tak jak obecnie, kiedy już 4-latki dostają smartfony, tablety i do perfekcji je opanowały. Pierwszą grą, w jaką miałem zaszczyt grać to był Legion Gold, rocznik 2002. Jak na tamte czasy to gra bajeczka, ale i teraz trzyma poziom. Co o tym zadecydowało? Napewno świetna ścieżka dźwiękowa, dobre odwzorowanie realiów Italii podzielonej na poszczególne plemiona, dobry balans, nieważne kim grasz, masz równe szanse na zjednoczenie półwyspu, tak jak to Rzymianie uczynili w IV w. p.n.e. Co może niektórych razić? Czasem ta grafika, ale czego my oczekujemy od produkcji z początku lat 2000? Jest naprawdę dobrze, gdyby ktoś chciał sobie zagrać, można posmakować 3-godzinnego demo, potem jest możliwość kupna gry powiedziałbym, że za grosze. Poniżej wstawię kawałek muzyki z gry.


 Spodobały mi się takie klimaty, potem zdobyłem grę Settlers 3 i to nie sposobem dzisiejszym, czyli ściągania z chomikuj czy innych serwerów...Po prostu kupiłem czasopismo o grach, wtedy to schodziło jak ciepłe bułeczki. Dołączona była płytka. To dzieło jeden by określił prymitywną grą, może dlatego, że nie było do niej kodów...Istnieją tryby rzymskie, egipskie, chińskie, w specjalnym modzie doszedł też tryb Amazonek. Mi się fajnie w to grało i innym polecam. Rok produkcji 1998 a nadal można niezłą frajdę mieć.

[Obrazek: 176900406.jpg]

Były jeszcze epizody z innymi grami, chociażby Tropico 2, świetna gierka, dla kogoś, kto chciałby się wcielić w karaibskiego dyktatora. Grało się w Mount&Blade i M&B Ogniem i Mieczem,w tą ostatnią gram do dzisiaj i polecam wszystkim.

Ale moja historia nie była tak mocno z nimi związana jak z grą, o której wam teraz opowiem. Był rok 2011, któryś dzień listopada. Przeglądałem wtedy pocztę na WP i pokazała mi się reklama gry przeglądarkowej o nazwie Supremacy1914. Z ciekawości się zarejestrowałem i jak się miało okazać później, zostałem tam do dnia dzisiejszego. Ciekawa to droga, od Plemion, w które też grałem do Supremacy. Początkowo nie mogłem się wkręcić, wchodziłem na kilkanaście map jednocześnie i próbowałem rozgryźć zasady decydujące o zwycięstwie. Mogę śmiało powiedzieć, że więcej tam napoznawałem ludzi niż się nagrałem. Już od 2012 uczestniczyłem z jednym z największych sojuszy - Towarzystwie Patriotycznym. Z jego prezesem mam zaszczyt działać w Suderlandzie...Potem była kolej na Ugrupowanie Patriotyczne kolegi alvecodo aż przyszedł czas na swoją działalność. Wraz z Republiką Wenecką (potem WSI i PPU) plasowaliśmy się na 20 miejscu na świecie jeśli chodzi o potęgę. Potem przyszła kolej na moderaturę, trwało to od stycznia 2015 do grudnia 2015, potem zrobiłem sobie rok przerwy i powróciłem niczym w pochodzie triumfalnym w październiku 2016 i zostałem znów moderatorem, usunięto mnie w wyniku nieaktywności w lutym tego roku. 

O samym mechanizmie gry wam opowiadać nie będe, bo go znacie a jeśli nie to sprawdźcie. Naprawdę cieszę się, że mogłem tylu fajnych ludzi poznać, z niektórymi widuję się tutaj, ale jest mnóstwo takich, których nie ma, na palcach jednej ręki napewno nie zliczę, wszystkich profesji, każdego wieku. Policjanci, dziennikarze, wojskowi, mnóstwo studentów, nawet rolnicy - taki jeden pod nickiem rapanui został Game Operatorem, gdyby nie to, że ja go zauważyłem, dalej by leżał w czeluściach map i opowiadał, jak to żniwa poszły. 

Jednak jakkolwiek poznałem tam świetnych ludzi, poznałem też niebywałą ilość kanalii, oszustów, kłamców i sprzedawczyków. Niebywałą. Z wieloma miałem tą nieprzyjemność użerania się w administracji polskiego serwera. Nigdy nie byłem wysoko postawionym moderatorem, bo na obowiązki po prostu nie miałem czasu. Chciałem być skromny i byłem skromny, moderatura mi wystarczała, doglądanie czatu to było coś. Ileż było debat politycznych, wiele pamiętam do dziś, zawsze starałem się, by każdy miał swobodę wypowiedzi, co mi wielu zarzuca, nigdy banów za nic nie rozdawałem, a gdy już był paragraf to i tak mało. Z boku się przyglądałem, jak na górze toczyła się wojenka o władzę, jak wszyscy "robią laskę" tym z Niemiec. Przodowniczką była w tym osławiona pani Unquadium, przydzielona odgórnie główna administratorka, z wykształcenia lekarz, mieszkała w Anglii/USA, ja już dokładnie nie pamiętam. Wyjątkowo okropny charakter, śmiało mogę powiedzieć, że po części przyczyniła się do upadku serwera. Wyrzuciła mnie, bo się z nią nie zgadzałem, bo nie realizowałem jej linii polityki, może też dlatego, że najbardziej orędowałem za tym, by wpisać na listę zakazanych zbrodniarza Banderę (którego Niemcy uważają za bohatera), nie wiem, zrobiłem sobie urlop od gry, przez rok nie myślałem o niej i dobrze mi to zrobiło.

Wróciłem za razoraza i od razu zostałem zaproszony do administracji, nie wiedziałem, że doczekam gorszych afer niż za 2015. Pracowało mi się z MA super, ale wszystko przerwał spisek game operatorów. Nakablowali do Niemiec, że razo uprawia samowolkę i poleciał. Powód był błahy, wiąże się z uczestnictwem pana D. na pewnym scenariuszu, ale już nieważne. Ci, co doszli do stołków to były największe kanalie...dlatego, że mieli dobry kontakt z niemiecką górą (w tym miejscu właśnie pana S. i jego kolegę Filipa chciałbym pozdrowić, wy niemieccy szpicle...!) i pstryknięciem ręki mogli banować, wyrzucać moderatorów. Gdy dochodziłem prawdy, jak to trafili na szczyty władzy, zaczęli mnie zwalczać, ale ja ich ubiegłem. MA został Mortes a po kilku dniach niby-współpracy sprzedawczyków wyrzucono. Zarzucano mi, że nic nie robię (m.in. pewna feministka, która niestety dalej się panoszy), ale co miałem zrobić to zrobiłem i odszedłem. 

A teraz jestem z Wami, bo Suderland to niejako mój drugi dom, tu czuję się świetnie i chociaż czasem nie było kolorowo to i tak uważam to za "sanatorium", będę to długo powtarzał, ale to jest prawda i już. 


Kotylion (3 rocznica niepodległości)Krzyż Czynu
Odpowiedz
#8
Początek gier to gra, której nazwy nie pamiętam, była to gra o dinozaurze co zbierał diamenty i walczył z potworami. Wtedy też grałem w grę o wikingach. Tacy 3 wikingowie, którzy zostali porwani przez kosmitów i muszą wrócić do domu. Dopóki działał mi stary komputer, to miałem te gry, ale komputer się zapalił i nie ma.

Potem w moim życiu pojawiła się Polska gra - Chrome - Techlandu, która grałem przez wiele lat i do dziś ją mam na płytce wraz z dodatkiem. Bardzo ją dobrze wspominam, szczególnie, że gra pochodzi z 2004 i jak na owe czasy miała piękną grafikę. I zawsze będę ją ciepło wspominać, a hejterzy wychowani na wiedźminach nie zrozumieją fenomenu.

[Obrazek: 357733.1.jpg]

Oczywiście grałem/gram też w serie Call of Duty, od 1 do 4, bo dalej to już polecieli w kosmos. Battlefielda 1942 też dobrze znam i do dziś posiadam płytki z wersją podstawową jak z dodatkami. Oczywiście mam też najnowsza wersję - Battlefield 1, która pomimo braku trybu dla pojedynczego gracza vs. komputery jest ciekawa.

Z gier strategicznych to nie można zapomnieć o Twierdzy, Total War (Rzymianie, Aleksander Macedoński i Empire) oraz Hoi 1 jak i 2. 3 i 4 widziałem, ale nigdy mi się nie spodobały tak jak dodatek do 2 - Armagedon. Oczywiście w Herosów też grałem( 3 bo niby jaka cześć) Big Grin

Zapomniałem też o pierwszych częściach Medal of Honor, Stalkera, Far Cry (te starsze) i wielu grach związanych z lego.

Skoro i lego to i gwiezdne wojny. Stary dobry Battlefront II co wiele razy grałem na PSP, jak i nowsza wersja z 2015, co ma piękną grafikę, ale niestety upadał,a przez płatności.

Mount&Blade w wersji podstawowej oraz oczywiście Minecraft, gdzie budowałem miasta i zawsze mi się psuł zapis.

Z ważnych gier to chyba jeszcze Wolfenstein jak i 3D jak i współczesny z 2014.

A gry Internetowe. To zacząłem od Plemion i Ikarianu. Grałem też w westernową taką, ale przestałem, bo wyrzucili mnie z miasta za pojedynkowanie się. Potem oczywiście supremacy 1914, gdzie gram od 2011.

A aktualnie gram w War Thunder i Rainbow Six Siege (głównie).
Fryderyk Marks 

..Nadejdą czasy, kiedy Ci, którzy zamykali smoki będą błagać nas o to, żeby nie oddawać ich w ich szpony''



Odpowiedz
#9
Cytat:Oczywiście grałem/gram też w serie Call of Duty, od 1 do 4, bo dalej to już polecieli w kosmos.

Panie Marks, po części 4 był jeszcze bardzo dobry World at War. Gdyby nie kampania na Pacyfiku, a w innym regionie świata to spokojnie bym uznał to za najlepszą część CoDów (nie lubię Pacyfiku). A tak... no to dwójeczka najlepsza Smile

Cytat:aktualnie gram w War Thunder


Również gram Big Grin Gra Pan samolotami czy czołgami? A może obie gałęzie Pan rozwija? I jaka nacja?
Ja rozwijam obie w drzewku niemieckim, ale ostatnio jednak lepiej gra mi się samolotami niż czołgami (tradycyjnie napiszę, że ruskie są OP).

Kol. Dmowski rozpisał się o Supremacy... Każdy z nas spędził tam kilka lat i ma wiele dobrych jak i złych wspomnień. Jednakże tych ostatnich to przybywa głównie z ostatnich 2-3 lat i nie tylko u mnie... Szkoda, że tak się wszystko potoczyło.
Karl von Schwarzengrau - Kierownik Resortu Obronny Narodowej, Senator XIII Kadencji, Prezydent Miasta Deliland, Gubernator Nordaty Suderlandzkiej,

Naczelny Dowódca Wojsk Lądowych
Marszałek Polowy Suderlandzkich Sił Zbrojnych

Adiunkt





Srebrna Odznaka za Wzorową SłużbęKotylion (3 rocznica niepodległości)Oznaka Obywatelska Medal WojskaGwiazda Orderu OdrodzeniaOrder za Osobiste Męstwo
Odpowiedz
#10
(31.03.2018, 20:24)Fryderyk Marks napisał(a): Początek gier to gra, której nazwy nie pamiętam, była to gra o dinozaurze co zbierał diamenty i walczył z potworami.

Może to było "Croc: Legend of the Gobbos"?
[Obrazek: NzLBupx.png]     [Obrazek: Il9xQZB.png]     [Obrazek: h2Epeb3.png]     [Obrazek: ysbN3sL.png]     [Obrazek: Yxw9Kih.png]     [Obrazek: gL7GFe3.png]     [Obrazek: xHbha88.png]

Profesor Prawa


Order KonstytucjiKotylion (3 rocznica niepodległości)Oznaka Obywatelska Złota Odznaka „W Służbie Oświaty”Krzyż CzynuOrder Ojczyzny
Odpowiedz
#11
(31.03.2018, 23:00)Ryszard Maj napisał(a): Może to było "Croc: Legend of the Gobbos"?

To gra właśnie. Wróciły wspomnienia. Jednak mamy niemal identyczny gust.
Fryderyk Marks 

..Nadejdą czasy, kiedy Ci, którzy zamykali smoki będą błagać nas o to, żeby nie oddawać ich w ich szpony''



Odpowiedz
#12
Wszyscy tak zachwalali tą dwójkę, to niedawno ją sobie kupiłem i ograłem. I szczerze... nie rozumiem fenomenu tej gry. Prawda, strzela się fajnie (feeling strzelania daje kopa), gra jest pełna zawartości ale wg mnie jest okropnie powtarzalna. Większość misji opiera się na tym samym, idź tak zniszczycie jakieś działo, utrzymaj sie podczas kontrataku Niemców i czekaj na odsiecz sojuszników. Albo drugi rodzaj misji idź do miasta i zajmij wszystkie zaznaczone punkty. Ciekawszych i bardziej nieszablonowych misji jest tutaj bardzo mało. Moim zdaniem World at War pod każdym względem przebija dwójkę. Może nie ma tyle zawartości ale misje są różne i ciekawe. Dodatkowo WaW jest bardzo brutalny i pokazuje horror drugiej wojny najlepiej ze wszystkich dotychczasowych części. Ja akurat nie mam nic do Pacyfiku, wręcz przeciwnie interesuje się tym okresem wiec dla mnie to kolejny plus do WaW, że w końcu pokazali coś więcej niż Normandię i Front Wschodni. 

Po za tym widzę że tem wątek się pobudził, wiec proponuje żeby dłuższe teksty pojawiały się jeden na dzień, abyśmy mogli o nich podyskutować i co ważniejsze wszystkie je w spokoju przeczytać.
Filip Lotnik - Doktor Hab. Historii

Senator XIII Kadencji
Podporucznik Suderlandzkich Sił Zbrojnych 
Dowódca Drugiego Pułku Saperów Pierwszej Niezależnej Brygady Saperów i Inżynierów

Nie chodzi o wygraną, tylko o przegraną przeciwnika.


[img=0x0]https://i.imgur.com/R827141.png[/img][img=0x0]https://i.imgur.com/mPBTPW2.png[/img]





Złota Odznaka „W Służbie Oświaty”Order Ojczyzny
Odpowiedz
#13
To prawda, że twórcy gier pokazują tylko Normandię i Front Wschodni, ale to się zbiega jedynie do Plaży Omaha i Carentanu w Normandii, a na Froncie Wschodnim do Stalingradu, Moskwy i Berlina. Gdyby rozwinęli oba wątki to jeszcze starczyłoby na wiele gier na tych dwóch frontach i raczej nikt by nie narzekał. Z Normandii brakuje chociażby bitwy o Caen (jej niewielka namiastka jest w CoD II), Cherebourg, kocioł pod Falaise i wiele różnych, ciekawych bitew na tym froncie (tu przydaje się znajomości kampanii z Company of Heroes). Front Wschodni to już w ogóle... tyle co misji można by zrobić, których nie ujrzeliśmy jak chociażby Leningrad, Charków, Sewastopol, Kursk, Operacja Bagration, walki na terenie Polski (np. Poznań), oblężenia twierdz "Breslau" lub "Konigsberg".
Z innych frontów to jeszcze front włoski, który chyba nigdzie nie został poruszony, z kolei Afryka Pólnocna została fajnie przedstawiona wlaśnie w dwójce.
Jeśli chodzi o Pacyfik... kiedyś grałem w Medal of Honor Pacific Assault i chyba to mocno wpływa na moją chęć grania w tym regionie. Ciągłe chodzenie po dżungli... do znudzenia Wink
Karl von Schwarzengrau - Kierownik Resortu Obronny Narodowej, Senator XIII Kadencji, Prezydent Miasta Deliland, Gubernator Nordaty Suderlandzkiej,

Naczelny Dowódca Wojsk Lądowych
Marszałek Polowy Suderlandzkich Sił Zbrojnych

Adiunkt





Srebrna Odznaka za Wzorową SłużbęKotylion (3 rocznica niepodległości)Oznaka Obywatelska Medal WojskaGwiazda Orderu OdrodzeniaOrder za Osobiste Męstwo
Odpowiedz
#14
[font=.SF UI Text][font=.SFUIText]Racja, jest na tych frontach tak wiele do wykorzystania... Ale rozumiem twórców, wolą postawić na znane bitwy które się sprzedają, zamiast eksperymentować. Dlatego nawet w najnowszym CoD: WWII pojawiły się dosyć znane bitwy. Ale jest nadzieja w Battlefieldzie 5, który według plotek ma być osadzony w II wojnie. DICE ostatnio zaryzykowało i postawiło na kompletnie nieeksploatowaną I wojnę, więc może i teraz dadzą coś nowego. Jednak wiadomo że tu będzie chodziło o multiplayer, bo kampanie BFów zawsze były dodatkiem, a wręcz samouczkiem do multi (może oprócz serii Bad Company). Front Włoski pojawił się w dodatku do Battlefield 1942 o nazwie Road to Rome, a także w króciutkiej misji w Mafii II gdzie przez dosłownie kilkanaście minut współpracowaliśmy z Włoskim Ruchem Oporu podczas operacji Husky na Sycylii. Ale ponownie, według plotek w BFie 5 ma pojawić się frakcja Królestwo Włoskie, czyli możemy liczyć na mapy osadzone właśnie tam (może nawet Monte Cassino...). Ja akurat Pacyfik jak mówiłem bardzo lubię, MoH to rzeczywiście było głównie nudne łażenie po dżungli, ale WaW to zupełnie co innego. Lądowanie na Pallelu niczym w Normandii, czyszczenie jaskiń niczym w Wietnamie i bardzo fajna misja w Catalinie, podobna do tej misji z dodatki do pierwszego CoDa gdzie lataliśmy w B-17. Więc jest co do roboty, zresztą że to również rzadko używany temat toteż można tam wiele pokazać.  [/font][/font]
Filip Lotnik - Doktor Hab. Historii

Senator XIII Kadencji
Podporucznik Suderlandzkich Sił Zbrojnych 
Dowódca Drugiego Pułku Saperów Pierwszej Niezależnej Brygady Saperów i Inżynierów

Nie chodzi o wygraną, tylko o przegraną przeciwnika.


[img=0x0]https://i.imgur.com/R827141.png[/img][img=0x0]https://i.imgur.com/mPBTPW2.png[/img]





Złota Odznaka „W Służbie Oświaty”Order Ojczyzny
Odpowiedz
#15
Pisząc poprzedni post zapomniałem o takiej serii gier jak Sniper Elite. Właśnie w czwartej części walczymy we Włoszech, ale gra jest ciut odrealniona... Niemniej, fajnie się grało. 
W Road to Rome w BF1942 również grałem, mapy fajne, ale brakuje jednak kampanii fabularnej. Strzelając do botów nie czuję się tego "czegoś".
Karl von Schwarzengrau - Kierownik Resortu Obronny Narodowej, Senator XIII Kadencji, Prezydent Miasta Deliland, Gubernator Nordaty Suderlandzkiej,

Naczelny Dowódca Wojsk Lądowych
Marszałek Polowy Suderlandzkich Sił Zbrojnych

Adiunkt





Srebrna Odznaka za Wzorową SłużbęKotylion (3 rocznica niepodległości)Oznaka Obywatelska Medal WojskaGwiazda Orderu OdrodzeniaOrder za Osobiste Męstwo
Odpowiedz
#16
Gry Myśliwskie

Wielu z Was słyszało ode mnie o takiej grze jak the Hunter (właściwie the Hunter Classic, bo jest ich kilka). Udało mi się nawet zwerbować jednego z obywateli i w grudniu miałem przyjemność być na kilku wirutalnych polowaniach. Jeśli chodzi o mnie, to jestem weteranem tej gry, a w polskiej społeczności jestem znanym graczem. Ale to nie jest jedyna gra myśliwska w jaką grałem. Jest ich jeszcze trochę i postaram się je zrecenzować, podzielić opiniami. Jednakże skupię się na the Hunter Classic, bo ta gra jest dla mnie jak flaga, czyli symbol, po którym da się mnie rozpoznać na pewno. Kolejność gier będzie dosyć nietypowa, bo nie zacznę od najstarszej produkcji, lecz od tych, które najmniej lubię.

Hunting Simulator
[Obrazek: c8d04f3cee7e6.jpg]
Gra miała premierę w czerwcu ubiegłego roku. Z czym się spotkałem to olbrzymia fala krytyki. Grę miałem na liście życzeń, a to, że kosztowała 40 euro (to były czasy, kiedy Steam nie znał polskiej waluty) skłoniło mnie do pobrania tej gry i zobaczenia, czy rzeczywiście jest taka straszna. To był dobry ruch. Gra to typowy arcade i z symulatorem nie ma wiele wspólnego - tak więc, to tylko symulator w tytule. Nie ma żadnych statystyk jeśli chodzi o upolowaną zwierzynę (a przynajmniej nie znalazłem takiego czegoś), a bronie są... no po prostu nijakie. Odzież nie ma znaczenia (a powinna! jest różnica czy wyjdziemy w jednolitym, zielonym stroju, bez właściwości maskujących, a stroju w kamuflażu leśnym z takimi właściwościami). Wabiki - bezużyteczne. Mapy - małe. I co najważniejsze - można biegać dowoli i to nie ma za dużego wpływu na zwierzęta. Gra ma poziomy (każdy poziom - inny region świata, a raczej kontynentów - Europy i Ameryki Północnej), a na nich misje polegające na upolowaniu zwierząt. Misje z jednym gatunkiem jeszcze można było strawić, ale z dwoma... to już nie, bo na mapie w danej chwili występował tylko 1 gatunek co robiło daną misję nie do przejścia. No i co najważniejsze - wszystkie misje były monotonne i nudne. Wystarczyło biegać po niewielkim obszarze wyznaczonym na dane polowanie i czekać, aż w końcu się trafi na coś, bo tropienie w tej grze leży i kwiczy. Jedynymi jej plusami są ładna grafika (chociaż czasami można odnieść wrażenie, że jest pastelowa, jak w grze dla dzieci) oraz duża liczba gatunków zwierząt (40 o ile się nie mylę). Jaki mój werdykt o tej grze? Zdecydowanie nie polecam. Najlepiej nie pobierać, a jak się pobierze i przetestuje to skasować i zapomnieć. Czemu nie mówię o kupnie? Bo zakup (mimo, że tańszy niż wtedy) to dalej jest za dużo. Grę powinni rozdawać z jakimś szmatławcem w kioskach, a jakbym miał do wyboru grać w to przez tydzień i ponownie przejść, bądź pracę na plantacji to wybrałbym pracę.

Hunter's Trophy 2 America/Europe/Australia
[Obrazek: b4cb12c966bd5.jpg][Obrazek: e5ff5719c72ec.jpg][Obrazek: ea3872d398414.jpg]
Pewnie zastanawiające jest to, dlaczego postanowiłem za jednym razem omówić trzy gry. Robię to, ponieważ to jest ten sam produkt zapakowany w inne pudełko. Są tylko 3 rzeczy, dzięki którym możemy powiedzieć, że to inna wersja, mianowicie: zwierzęta na które polujemy, teren oraz... nazwa.Dlaczego to jest to samo? Otóż, każda wersja od A do Z przypomina swoją bliźniaczą wersję i to aż do bólu. Misje są ułożone w ten sam sposób (jak tam mieliśmy upolować podczas misji x 2 jelenie w danych miejscach to tutaj też mamy upolować 2 jelenie podczas misji x w tych samych miejscach, różni się tylko teren wynikający z położenia geograficznego). Gra ma jeden pozytywny aspekt i jest nim pies myśliwski. Gra psem naprawdę jest bardzo dobrze rozwinięta, rzekłbym, że lepiej niż gra myśliwym. Jest jeszcze jeden denerwujący aspekt, mianowicie strzelnice. Są one obowiązkowe jeśli chcemy grać dalej, a są trudniejsze niż wszystkie misje razem wzięte. Dodatkowo gra ma liczne ułatwienia jak schemat pokazujacy nam to, czy zwierzę jest zaniepokojone. I on pokazuje nam czy zwierzę nas czuje, widzi, bądź słyszy, dzięki temu z łatwością możemy strzelić. Czy grę polecam... Nie. Nie ma w tej grze czegoś co by powaliło na kolana. Typowy arcade, który nie ma wabików (za co chwalę twórców, bo po co dawać wabiki skoro by nie działały - tak jak w Hunting Simulator?) oraz strój nie gra roli. Moglibyśmy biec na nago jakby była taka możliwość i zwierzę nie wyczułoby różnicy między tym, a tym kiedy jesteśmy dobrze zakamuflowani.

Hunting Unlimited 2011
[Obrazek: 195bae81fe6c3.jpg]
Jest to ostatnia z gier z serii Hunting Unlimited i niestety... najgorsza. Brakuje w tej części polowań typu free hunt z poprzedniej części i dostajemy mocno okrojone misje sprowadzające się do kilku lokacji w Ameryce Północnej, ale to w gruncie rzeczy te same mapy, tylko raz są pokryte śniegiem, a raz bez niego. Inną wadą jest to, że mamy ledwo 6 czy 7 (albo 8?) gatunków zwierząt i bardzo okrojony zestaw broni (4 sztucery, 4 łuki, 4 strzelby i wszystkie są takie nijakie). Polowania to są typowo arcade'owe misje dzielące się na 2 rodzaje - takie gdzie strzelamy z ambony i takie gdzie biegamy po lesie. Jest to pierwsza na mojej liście gra, gdzie zwierze może nas zabić, ale wszystkiemu smak odbiera pasek HP. W dodatku wilki i niedźwiedzie są zdolne zniszczyć stalową ambonę. Kolejna wada - misje z drapieżnikami odbywają się na zasadzie "fali". Czyli musimy odeprzeć atak wilków lub/i niedźwiedzi. Takie Call of Duty w świecie zwierząt. Następny bubel - upośledzone zwierzęta biegające w kółko jakby były w transie i w przeciwieństwie do poprzednich gier z serii - nie ma krwi. A szkoda. Gra ma jednak pozytywne aspekty. Osobiście podoba mi się menu. Po odpaleniu gry mamy chatkę myśliwską na Alasce lub Jukonie (lub innym dowolnym zaśnieżonym regionie Ameryki Północnej). Po wróceniu do save'a jesteśmy w środku domku i na ścianie gdzie jest kominek mamy nasze najlepsze trofea myśliwskie w postaci medalionów. Do momentu wydania Trophy Roomów w grze the Hunter Classic w zeszłym roku, to jedyna taka gra gdzie to mamy! A osobiście mam konika na punkcie pięknych medalionów zwierząt nad kominkiem...
[Obrazek: 711BkMNWl7L._AC_SL1024_.jpg]
Za pozytywny aspekt również uznaję to, że zwierze może nas zabić. I chociaż trzeba być naprawdę nierozgarniętym aby do tego doprowadzić, to jednak jakieś utrudnienie jest.

Cabela's African Adventures
[Obrazek: 3ce5465f4dd21.png]
Już sama nazwa może zaskoczyć - adventures? Gra o polowaniu? Otóż z tej gry jest takie polowanie jak z Call of Duty lub Battlefielda gra o pacyfizmie. Typowa strzelanka do zwierząt gdzie idziemy od punktu A do punktu B i rozwalamy (bo o pozyskiwaniu zwierzyny jak na łowiectwo przystało, nie ma tu mowy) wszystko jak leci. W dodatku gra opiera się o system... uwaga... bossów. Tak, dobrze czytacie. I ten boss ma HP i musimy w niego władować kupę naboi aby go zabić. Oczywiście my też mamy HP więc jak nas lew zdzieli w twarz z łapy to nas zadrapie, tak jak przy goleniu. Gra jest jak niemal wszystkei gry z serii Cabela's z wyjątkiem jednej (o której trochę dalej będzie). Ale za co klasyfikuję tę grę wyżej od tych poprzednich? A no za to, że poza grafiką mamy samochód i możemy nim jeździć (jedna z trzech gier w moim spisie gdzie to możemy) a co więcej gra skupia się na Afryce. Jest to jedyna w miarę porządnie zrobiona gra, gdzie możemy zapolować nie na 4 gatunki z Afryki (jak to jest w Hunting Unlimited 2010, o którym trochę dalej), ale chyba na wszystko co znamy z programów przyrodniczych puszczanych w telewizji. Bez zwątpienia, jest to pozytywny aspekt gry. W takim the Hunter Classic, który istnieje od 2009 roku, jeszcze nie ma Afryki, mimo próśb społeczności. Devsi gry trzymają się nie robienia rezerwatu polowania w Afryce jak pijani płotu. Wracając do Cabelasa, gdyby nie to, że z polowania zrobiono drugowojenną strzelankę (a nie zrobiono nigdy gry o wojnie z emu w Australii, Cabelas jako jedyny się do tego nadawał!) to byłaby naprawdę dobra gra myśliwska. Z ważniejszych aspektów to jeszcze mamy X-ray, który naświetla nam organy witalne zwierzyny. W następnej części Cabelasa widzimy organy dopiero po oddaniu strzału - wtedy mamy slow motion i pokazaną balistykę pocisku oraz to jak penetruje zwierzynę co uważam za bardzo wielki plus dla tamtej części. W tej, wygląda to tak, że mamy naświetlone organy właśnie przed strzałem co powoduje, że nie trafiłby tylko ślepy lub głupi. Jak chcesz mieć bota jako wroga, ale nie ma to być uzbrojony żołnierz, a zwierzę to właśnie wybierz Cabela's African Adventures lub poprzedniczkę - Dangerous Hunts (w którą nie grałem, ale prawie niczym się nie różni). Jeśli szukasz symulatora polowań to omiń to szerokim łukiem.

The Hunter Call of the Wild
[Obrazek: 32b2c2c6767f6.jpg]
Gra twórców the Huntera Classic - najlepszej gry łowieckiej w historii ludzkości. o ile tamta gra opiera się na zasadzie mikro (a właściwie makro płatności, bo w końcu w grze gdzie są mikro nikt nie wyda ponad 1500zł w 3 lata) to tutaj mamy jednorazowy zakup (+DLC, jakżeby inaczej, narazie DLC to wuady, namioty, jakieś bronie i rezerwat polowań na Syberii). Gra okrzyknięta przez sporą część graczy, najlepszym symulatorem. Jak ktoś tak uważa to mam ochotę w niego rzucić kapciem i przeciąć mu kabel od internetu. Ta gra to taki badziew... Oczywiście ma plusy. Mianowicie - zwierzyna zaznacza strzał (dla niewtajemniczonych w łowiectwo - po trafieniu, zwierzę się zwija lub wykonuje inny ruch, po czym poznajemy, że właśnie dostało). Kolejny plus to chyba najlepsza grafika ze wszystkich gier łowieckich (chociaż Cabela's Big Game Pro Hunts może z nią konkurować), polowania w nocy (jedyna taka gra, gdzie polujemy w nocy) oraz quady i duże mapy (duże to mało powiedziane - ogromne!). Jednakże ma więcej minusów - pasek HP (symulator ekhm), niedziałające wabiki (wab sobie wab, niech ci wyjdzie na zdrowie drogi graczu, zwierzę ma ciebie w głębokim poważaniu, a przynajmniej w jakichś 90% przypadków), nijakie bronie (jak niemal wszędzie) , zwierzęta są niemal pancerne (raz z kolegami polowaliśmy na niedźwiedzie, jeden z nich musiał wyłapać 7 lub 8 strzałów żeby go położyć, strzelaliśmy z NAJSILNIEJSZEJ BRONI, a jako, że jesteśmy weteranami gier łowieckich to wiemy gdzie strzelać), system "expienia postaci" (jak chcesz kupić dobrą broń to musisz odblokować ją osiągając jakiś poziom, wszystko fajnie gdyby nie to, że na starcie otrzymujemy najgorszą broń nadającą się co najwyżej do polowania na lisy i sarny, ja bym to zrobił inaczej), mała ilość zwierząt (mapy ogromne, a mamy bodajże 6 gatunków na każdej mapieco czyni grę nudną) oraz system tropienia jest dużo gorszy (przynajmniej dla mnie) niż w Classicu. W grze ciężko znaleźć jakiś cel na dłuższy czas niż 1 dzień. Spłoszone zwierzęta po chwili wracają na miejsce, z którego uciekły. Poza tym możemy wskoczyć na młodniki drzew bądź słupki przy drodze i się na nich utrzymać - da się? Da się. Gra szybko się nudzi. Jako osoba będąca w społeczności the Huntera od marca 2015, zauważyłem, że Classica wolą weterani tejże gry, z kolei CotW (skrót nazwy tej gry) gracze nowi lub bez licencji i innych rzeczy w Classicu (mikro/makro płatności!). Jak gra Ci się spodoba - ok. Jak się nie spodoba - też ok. Mam ją na Steam, ale nie rzuciła mnie na kolana i trochę żałuję wydanych pieniędzy - lepiej bym je zainwestował w Classicu. No ale cóż... Gra się nadaje do pogrania (przynajmniej dla mnie) raz na tydzień, raz na miesiąc, albo ze znajomymi. Samemu nudzi się w ekspresowym tempie.

The Hunter Primal
[Obrazek: 7d80bfdda3b42.jpg]
Gra również została stworzona przez twórców the Huner Classic. Jest dosyć nietypowa, bo polujemy... na dinozaury. Gra tak jak Call of the Wild jest jednorazowej płatności (i nie posiada DLC), ale projekt został porzucony bodajże 2 lata temu... W konsekwencji mamy tylko 1 mapę, na której polujemy i 5 dinozaurów (welociraptor, utaraptor, triceratops, tyranozaur i kecalkoatl). Gra również opiera się na "expieniu postaci" oraz ma pasek HP. Jednakże różni się tym od CotW, że w trakcie gry, na mapie są rozrzucone skrzynki z ekwipunkiem na mapie. Rozrzucone są losowo lub w stałych punktach. W stałych punktach zawsze są 2 skrzynki i z reguły jest w nich więcej rzeczy do znalezienia. Na jednym z punktów (wulkan) możemy znaleźć broń 0.50 cal. Gdyby nie to, że możemy znaleźć ekwipunek, na starcie byłoby bardzo trudno (możemy kupić tylko łuk i dostajemy... maczetę). Odkąd gra została porzucona, wielu graczy (w tym ja) boryka się z problemem, że gra nie zapisuje postępu gry, a więc co grę zaczynamy z poziomem 1 (na szczęście nie zeruje nam ekwipunku, mamy taki, jaki mieliśmy poprzednio). To sprawia, że jesteśmy poniekąd zmuszeni do korzystania z trainerów, bo jak zabije nas dinozaur to tracimy cały ekwipunek i mamy tylko maczetę (oczywiście możemy kupić lepszą broń wraz z wyższym poziomem i większą ilością pieniędzy, ale tak jak pisałem - gra co jej włączenie zeruje nam statystyki). Byłaby to świetna produkcja, gdyby nie to, że została porzucona. Nie wiem co to spowodowało, ale znacznie bardziej bym wolał, żeby ona była rozwijana niż tworzony Call of the Wild. Gdyby tak dodali kolejne dinozaury... Ahh. No i jest problem z multiplayerem - trzeba odblokować porty, które nawet jak się odblokuje, dalej jest problem z tym, aby ktoś do nas dołączył. Są osoby co potrafią sobie z tym poradzić, ale ja nie potrafię. Niemniej, gra jest dobra, ale niestety - porzucona. Obecnie można ją kupić niemal za grosze na allegro lub g2a... lub jeszcze gdzieś indziej.

Cabela's Big Game Hunter Pro Hunts
[Obrazek: f563d8e965881.jpg]
Ostatnia część z serii Cabela's i... zdecydowanie najlepsza. W końcu polowania to nie jest bezmyślne bieganie do terenie i strzelanie do wszystkiego co się rusza jak z pepeszy, a gra wymaga skupienia gracza na tym co robi. Gra cieszy nas bardzo ładną grafiką i zróżnicowanym terenem. Mamy 4 regiony (tylko Ameryka Północna), ale nie żeby mi to przeszkadzało. Niestety, mamy tylko 4 gatunki tzw. "small game" (czyli małe - zające, króliki, lisy, kojoty) i 9 tzw. 'big game" (jeleń czarnoogoniasty, jeleń wirginijski, jeleń mulak, karibu, łoś, wapiti, niedźwiedź grizzly, baribal, antylopa widłoroga). Trochę mało. Mamy działające wabiki i mało, ale nawet fajne bronie - do każdej możemy kupić lunetę lub wybrać amunicję - tak jak w Call of the Wild, ale tutaj jakoś lepiej mi się strzela i generalnie, lepiej poluje. Mamy możliwość swobodnych polowań, ale tryb jest dosyć nudny. Gra skupia się na zaliczaniu misji gdzie zdobywamy punkty, które umożliwią nam zapolowanie na jakieś legendarne/duże zwierzę w danym regionie (np. ostatnim takim jest niedźwiedź grizzly z przeciętym okiem - nie powiem, robi wrażenie). W grze mamy również pokój z trofeami, ale to nie to samo co w HU 2011 - tutaj mamy całe zwierzęta na jakiejś podstawce pokrytej trocinami, bardziej jakieś januszowe zoo przypomina. Gra jest dosyć krótka, a do jej wad leży niewątpliwie czerwone kółeczko. O co w nim chodzi? Otóż, jak wstrzymujemy oddech, pojawia nam się kółeczko, które pokazuje nam gdzie trafi pocisk. W związku z czym trafienie w serce lub płuca (każdy myśliwy powie, że tam najlepiej) jest bardzo łatwe. Po wystrzeleniu pocisku pojawia nam się animacja, która prowadzi nam pocisk do celu ze wszystkimi statystykami - prędkością, opadem itp, a po trafieniu zwierzyny pojawia nam się x-ray, który nam pokazuje jakie obrażenia zadaliśmy. W grze uwzględniono takie kości jak żebra czy mostek co może nam sprawić nielada problem (w the Hunter Classic te kości nie zostały uwzględnione). W grze możemy spotkać jednych z najpopularniejszych myśliwych w Stanach Zjednoczonych (tam na myślistwie to po prostu szaleją), mamy taką możliwość przed zapolowaniem na jakieś legendarne zwierzę. Czy polecam grę? Tak. Gra ma stosunkowo mało wad, a dużo zalet. Do jednej z największych wad zalicza się to, że kiedy postrzelimy groźne dla nas zwierzę (łoś, niedźwiedź, dzik) z bliskiej odległości to nas atakuje, ale wtedy włącza się slow motion co powalenie szarżującej zwierzyny czyni prościzną - gdyby nie ten fakt niekiedy lepiej byłoby strzelać z dalszej odległości... Tak jak pisałem - polecam. Jaka szkoda, że twórcy nie tworzyli takich gier wcześniej tylko robili CoDa w wersji łowieckiej... Liczyłem, że doczekam się takich polowań w Afryce i Europie. To byłoby coś - niestety, twórcy porzucili tworzenie dalszych odsłon serii.

Hunting Unlimited 2010
[Obrazek: af90d7b94d3f4.jpg]
Moja pierwsza gra myśliwska i jedna z perełek w tym gatunku gier. Mamy bardzo dużo map, zwierząt, broni oraz ekwipunku - zwłaszcza działąjące wabiki i środki transportu jak quad i koń. Gra oferuje nam 2 tryby gry - free hunt oraz challenges. Tego pierwszego chyba tłumaczyć nie trzeba - dodam tylko tyle, że tam zwierzę nas nie zabije nawet jak w nas wbiegnie. W tym drugim mamy 12 poziomów- co jeden to trudniejszy i poniekąd dziwniejszy, ale przez co grę czyni ciut ciekawszą i bardziej wymagającą. I tutaj zwierzyna może nas zabić. Ale nie tylko ona - są jeszcze pancerne brzozy krzaczki. Nie żartuję. Jadąc na quadzie nie raz zabiłem się na kaktusie lub krzaczku wielkości stopy. Możemy się również utopić w wodzie na wysokość paska od spodni. Poza tym możemy spaść z górki lub zostać zabitym przez kilka gatunków zwierząt. Mamy 3 kontynenty - Afryka, Europa (niestety, tylko po 1 rezerwacie) i Amerykę Północną (kilka-kilkanaście rezerwatów). Grafika jaka jest taka jest, ale nie ona jest najważniejsza. Polowanie na niektóre gatunki to niemałe wyzwanie (zwłaszcza indyki). Oczywiście gra ma bugi jak taki - zwierzęta biegające w kółko, aż ich nie zabijemy. Niby nic specjalnego ta gra, ale uważam ją za jedną z najlepszych produkcji - chociażby dlatego, że ma mnóstwo terenów łowieckich, dużo zwierząt, ekwipunku oraz broni. No i tryb "free hunt" gdzie sami decydujemy o tym gdzie i na co zapolujemy. Gra ma równiez salę trofeum, ale wygląda ona podobnie do tej z wyżej wymienionego Cabelasa - tylko zamiast januszowej farmy mamy januszowy park leśny lub wystawę w lesie.

The Hunter Classic
[Obrazek: a4a37df6ba9ae.jpg]
(jeśli zechcesz w to zagrać to przeczytaj to do końca, tam czeka coś na ciebie)
A teraz czas na perełkę. Na grę, która nie tylko w 3 lata pochłonęła mnie na 1050 godzin gry ale i pochłonęła 4-cyfrową liczbę pieniędzy z mojego portfela. Oto ten legendarny the Hunter Classic. Gra istniała już w 2009 roku, ale gram w nią od 18 marca 2015 roku (takie daty się pamięta) więc skupię się na tym, co jest od tej pory. Na chwilę obecną mamy 12 rezerwatów (3 w Europie - lasy Niemiec Wschodnich, Alpy i Szwecję, 2 w Australii - busz oraz las tropikalny, a reszta to Ameryka Północna - Alaska, lasy kanadyjskie i pełno regionów znajdujących się w Stanach Zjednoczonych). Twórcy oferują nam masę broni (kolejno - broń długą, krótką, strzelby, łuki i kusze, muszkiety i pistolet czarnoprochowy), wabików(działających i to jeszcze jak), ekwipunku myśliwsiego (czatownie, pastorał, lornetki, dalmierze, apteczki, eliminatory zapachu, zapasy kempingowe, namioty, zwyżki, podajniki, beczki i mógłbym tak jeszcze długo). W grze pojawia się ważny element - strój gra rolę. Jak wyjdziesz w podkoszulku to wszystko ci ucieknie zanim zauważysz cokolwiek. Mamy serię strojów na każdy rezerwat i teren dający nam kamuflaż (nie posiadam żadnego) lub stroje uniwersalne jak strój wojskowy lub komplet B&C (który posiadam). Z ważniejszych rzeczy to jeszcze na naszą postać ma wpływ klimat. Jak idziemy polować w Australii to musimy wziąć bidon z wodą, inaczej się odwodnimy, z kolei jak idziemy polować na Alasce to musimy wziąć komplet zimowych ubrań aby nie zapaść na hipotermię. Od zeszłego roku mamy salę trofeum. Osobiście posiadam 2, a oto ich zdjęcia.
[Obrazek: fee135244f60d.jpg]
[Obrazek: c7edb4ec92189.jpg]
[Obrazek: 4ec2edf097a76.jpg]
[Obrazek: 51c0c0e4d84d3.jpg]
[Obrazek: 112f494df0527.jpg]
Ładne? Jeszcze jak.
Gra ma kilka wad. Jedna z tych największych to jest dziwne ułożenie kamieni, głazów, drzew, a nawet śladów i odchodów. Możemy je znajeźć w... powietrzu. Następne jest brak futer (większość zwierżąt wygląda jakby dopiero co z wody wyszła, ale od zeszłęgo roku studio zaczęło coś robić w tym kierunku - naprawiono futra niedźwiedzi, a i nowe zwierzęta mają futra, a przynajmniej jego namiastkę. W grze są dwie waluty em$ - te możemy zarabiać poprzez udział w konkursach (zawsze jakieś miejsca są premiowane), wypełnianie ankiet itp (ale ja się w to nigdy nie bawiłem) lub kupić za prawdziwe pieniądze. Em$ to kluczowa waluta - bez niej nie kupimy sali trofeum, stroju, wabików, czatowni, zwyżek, broni, lunet i innych rzeczy z ekwipunku użytkowego. Za gm$ kupimy niewielkie rzeczy jak eliminator zapachu, apteczka, zapasy kempingowe. Gm$ zarobimy poprzez zaliczanie misji na dane zwierzęta. Polegają na upolowaniu jakiegoś zwierzęcia wypełniając jakieś wymagania. Ale misje tutaj nie wiodą prymu. Najważniejsza w tej grze wydaje się być rywalizacja z innymi myśliwymi o tytuł najlepszego myśliwego w internecie (ale to iluzja, liczy się tylko zabawa i ew. gra ze znajomymi, wypełnianie jakichś własnych celów). Gra przypomina mocno system z prawdziwych polowań. Nie tyle co polowań ale bycia myśliwym, bo każdy myśliwy (przynajmniej w Polsce) musi płacić składki aby być myśliwym. Takie składki płacimy i tyu w postaci zakupu licencji/członkostwa (oczywiście za prawdziwe pieniądze). Możemy kupić na 3, 6 lub 12 miesięcy "gołą" lub z jakimś zestawem zawierającym ekwipunek. Oczywiście jest drożej. Za każde zwierze upolowane przepisowo dostajemy tzw hunterscore, który klasyfikuje nas w rankingu graczy the Huntera. Taki weteran jak ja jest dopiero w siedemnastej setce, zważywszy, że gram przez 3 lata, a gra istnieje już 9 to nie jest źle. Oczywiście łatwiej temu co wyda kasę i ma po kłopocie, ale na licencji gościa da się grać. Jak ja zaczynałem mogłem strzelać tylko do jednego gatunku i posiadałem jedną broń. Dzisiaj to się zmieniło. Nowy dostaje 2 bronie i może polować na 5 gatunków (3 stałe + 2 zmieniane co tydzień). W grze są różne eventy związane z jakimiś wydarzeniami na świecie (halloween, Boże Narodzenie, Wielkanoc, wakacje i kilka innych). Każdy rodzaj amunicji ma przyznaczone zwierzęta, do których można strzelać z danej amunicji. Dlatego jak strzelimy do bażanta z breneki lub 7mm Magnum to zostanie zdyskwalifikowany. Trzeba się zapoznać z tymi statystykami. O tej grze można pisać naprawdę wiele, dlatego zainteresowanym chciałbym zostawić poszczególne pomocnicze linki.
Oto mój reflink: https://signup.thehunter.com?ref=strzelecwyborowypl
Co dostaniecie z tego? Jak się zarejestrujecie z reflinka, dostaniecie 200 em$, wabik na łosie, broń kalibru .243 w wersji czarnej (bez tego tylko wersja drewniana, ale to nie ma znaczenia), bodajże jeszcze czatownie i licencje pełnego członkostwa na 3 dni aby przetestować grę. Dlatego jak chcecie się rejesterować - to właśnie z tego. Oczywiście też będę miał z tego zysk, jeśli wy coś kupicie. Jak kupicie członkostwo na 3 miesiące - specjalny wabik na jelenie, na 6 miesięcy - wabik na jelenie + czatownię dla 2 osób, a jak na 12 miesięcy to grawerowaną "308" + tamte itemy. Taka nagroda od studia za pozyskanie nowych graczy.
Następne linki:
https://www.youtube.com/user/rxmasterpl
https://www.youtube.com/user/EmotikonPietrasize
To są kanały YT dwóch osób, z którymi mam bardzo dobre relacje (u tego drugiego jestem adminem na streamach). RXMaster ma przypięty na stronie głównej tutorial dla nowych, dodatkowo prowadzi serię "polowanie na" (to jest drugi sezon, pierwszy skończył jakiś czas temu) gdzie możecie się zapoznać z gatunkami występującymi w the Hunterze. Pietrasize to osoba organizująca dosyć często konkursy i giveaway'e, streamująca the Huntera oraz prowadząca serię "polowanie z" gdzie prezentuje wszystkie bronie w grze.
Poza tym, obaj panowie są bardzo mili (dla rozgarniętych osobników, sam byłem świadkiem jak jednemu z nich nerwy puściły przez gamoni i stream zamienił się w ZSRR w okresie wielkich czystek) oraz prowadzą bardzo ciekawy content i stworzyli bardzo towarzyską społeczność. Jak ktoś zechce to go mogę wprowadzić w świat the Huntera. Jestem jednym z bardziej rozpoznawanych graczy w społeczności polskiej i to żaden problem. Oczywiście zdarzają się spory (zwłaszcza w sierpniu 2016, ale wtedy ci co zaczęli dzisiaj dogorywają i dobrze im tak), ale to nie jest tak, że ci dwaj youtuberzy zaczną na siebie rzucać mięsem jak to mają niektórzy w specyfice (co więcej, oni się nie kłócą między sobą, za to mają szacunek wśród wielu).
Spędziłem w tej grze już 3 lata i wydałem ile wydałem, ale nie żałuję absolutnie niczego. Tylu ludzi co poznałem, tyle rozegranych gier i dobrych wspomnień co doświadczyłem były tego warte.

Podsumowanie
Gry myśliwskie to mój ulubiony gatunek gier chociaż traktowany po macoszemu. Przy tych grach można spędzić fajnie czas i nauczyć się czegoś nowego (chociażby specyfiki terenów w Ameryce Północnej Tongue). Poza tym można zawrzeć dobre znajomości i wejść w jedno z bardziej przyjaznych community w Polsce.
Karl von Schwarzengrau - Kierownik Resortu Obronny Narodowej, Senator XIII Kadencji, Prezydent Miasta Deliland, Gubernator Nordaty Suderlandzkiej,

Naczelny Dowódca Wojsk Lądowych
Marszałek Polowy Suderlandzkich Sił Zbrojnych

Adiunkt





Srebrna Odznaka za Wzorową SłużbęKotylion (3 rocznica niepodległości)Oznaka Obywatelska Medal WojskaGwiazda Orderu OdrodzeniaOrder za Osobiste Męstwo
Odpowiedz
#17
[Obrazek: 20141024082023.jpg]
Długo tu nie było ściany tekstu, nie?

GTA: San Andreas (wydana w 2004 roku na PS2, w 2005 na PC a w 2010 na Maca) była siódmą częścią kultowej Wielkiej Kradzieży Auto albo inaczej Strzelaj-Jeździj-Wybuchaj. Przenosimy się do Los Santos (później zostanie jeszcze pokazane w GTA V ale mniejsza z tym.) i okolicznych miasteczek jak i większych miast (San Fierro oraz Las Venturas). Protagonistą jest Carl Johnson aka CJ, który wraca do domu po 5 latach (z Liberty City, gdzie odbywała się III i Liberty City Stories), ponieważ dowiedział się o śmierci matki. Wraca na Grove Street, jak to powiedział "Grove Street - Home. It was at least I f...ed everything up." Zostaje chłodno przywitany przez swojego brata, Sweeta, dlatego że wyjechał a nie został i pomagał swojemu gangowi. Reszta ekipy wita go ciepło. Jest też oficer Tennpeny, który prowadzi organizację C.R.A.S.H ale to nie o niej rozmowa. Pozbawia go swoich rzeczy i wyrzuca go na terenie wrogiego gangu, który go atakuje mimo 5 letniej nieobecności. Frank był głównym antagonistą.

Co mi dało GTA: SA?

Hmm... Przez pewien okres w życiu odwiedziny na Grove były moją jedyną przyjemnością. W sumie nadal tak jest, ale też poznałem wielu ludzi dzięki MTA albo SA:MPie (Świeć mu Panie). Na dodatek polubiłem więcej gatunków, w tym rap bez którego teraz nie wyobrażam sobie jazdy po Los Santos. RLS i w drogę!

Co wniosło do Serii?

Przede wszystkim: pływanie i skakanie po murach. Kto sobie wyobraża granie w GTA bez pływania (co prawda dało się grać ale woda zabijała gracza bez wyraźnego powodu). Dodano też wiele elementów RPG m.in. wielorakie statystyki (siła, tłuszcz, pojemność płuc itd.), możliwość kupowania ubrań, chodzenia na siłownię, generalizując bardzo dużo by wymienić. Od tej części można też było (co prawda bardzo mało możliwości ale jednak) tuningować pojazdy oraz wykonywać pracę (legalne i te nielegalne).

Może trochę o fabule, hmm?

Początek został już lekko streszczony na początku, mogę dodać, że musimy od nowa zdobyć szacunek u Sweeta, zdobędziemy też nowych sojuszników, stracimy naszych przyjaciół, będziemy robić dla rządu, Triady oraz skorumpowanych glin. Na końcu i tak nas czeka rozróba, czyli jak zakończyć grę z hukiem.

Kody, kody, KODY!!!

No tak, czyż by było GTA SA bez kodów... Pewnie tym samym ale bez domieszki szaleństwa. Bo na przykład możemy sobie wyciągnąć czołg Rhino "z kieszeni" i porozwalać się trochę po mieście, potem wystarczy wpisać AEZAKMI i jesteśmy czyści.
Może dam wyciąg tego co jeszcze pamiętam

BAGUVIX - Nieskończone (tak i co jeszcze?) życie, i tak mimo to byliśmy do zabicia przez wybuchy więc
FULLCLIP - Nieskończona amunicja
HESOYAM - 250K$ oraz Kamizelka
EVERYONEISRICH - Na ulicach jeździły same sportowe wozy.

Dlaczego nadal jest głośno o SA?

Cóż może to dzięki memom, których popularność w 2017 wzrosła bardzo mocno, dzięki czemu znowu część światka gier video zaczęła żyć GTA: San Andreas. To w sumie była chyba 4 młodość gry
- pierwsza - powstanie gry
- druga - prawdopodobnie od 2007-2009 - modyfikacje
- trzecia - 2010-teraz - Mody na MultiPlayer, MTA oraz SA:MP (Panie Świeć na Jego duszą)
- czwarta - 2017 - memy.


Podsumowując gra warta zagrania nawet teraz, po 13 latach od wydania.
Magister Chemii

[Obrazek: R827141.png]


Order za Osobiste MęstwoOrder Ojczyzny
Odpowiedz
#18
  Jeśli chodzi o gry to:


[Obrazek: sod-cover.jpg]



Klasyka jest najlepsza hehe Smile chyba każdy zna tą grę i wie co to jest.

W Heroes III wyróżniamy 8 miast:
  • Zamek
  • Bastion
  • Forteca
  • Inferno
  • Nekropolia
  • Lochy
  • Twierdza
  • Cytadela

Dodatek Armageddon's Blade oferuje dziewiąty zamek:
  • Wrota Żywiołów
Osobiście mam wersję z 9 miastami a moim ulubionym zamkiem jest Bastion Smile jeśli ktoś z was chciałby kiedyś ze mną zagrać zapraszam na priv a powiem jak łatwo to zrobić.

Na koniec krótki opis mojego ulubionego zamku:

Bastion - miasto mitycznych leśnych stworzeń o przyjaznym wyglądzie i kojącej muzyce.

[Obrazek: bastion.jpg]

Znajdziemy tu dwie jednostki latające (Srebrny Pegaz, Złoty Smok) i tylko jedną strzelającą (Wysoki Elf). Centaury Bojowe jako jedyna jednostka 1 poziomu
 zajmuje 2 hexy. Krasnoludzcy Wojownicy i Enty to typowe jednostki defensywne (niska szybkość, wysokie HP i obrona). Żołnierze Bastionu posiadają różnorakie zdolności specjalne o uniwersalnym zastosowaniu. Krasnoludzki Wojownik posiada aż 40% odporności na czary, Wysoki elf strzela podwójnie, Ent paraliżuje zaatakowane jednostki nieprzyjaciela, a Jednorożec oślepia i rzuca Rozproszenie. Aż dwie jednostki mają odporność na czary (Srebry Pegaz na wszystkie, Złoty Smok na poz. 1-4).

Miasto stosunkowo tanie w złocie. Ale mogą pojawić się kłopoty z drewnem, którego potrzeba praktycznie cały czas. Kryształ i Kamień ważne są dopiero przy budowie Smoczych Urwisk (toteż Magazyn Zasobów niezbyt pomaga), natomiast Klejnoty idą na Magiczną Polanę. Mimo wszystkich możliwych problemów Bastion jest stosunkowo szybki do rozbudowy.
Otrzymujemy do dyspozycji 3 budowle specjalne: Magiczny Staw przynoszący co tydzień losową liczbę bogactw, Fontannę Fortuny dodającą +2 szczęścia dla garnizonu broniącego miasto i Skarbiec przynoszący 10% złota posiadanego przez gracza 7 dnia każdego tygodnia. Dodatkowo Gildia Górnicza zwiększa przyrost Krasnoludów o 4, a Zagajnik populację Entów o 2.
Herosi Bastionu dzielą się tutaj na Łowców i Druidów. Co można o nich powiedzieć? Aż 3 posiada na start Odporność, a innych 3 Łucznictwo. Postaciami najczęściej kojarzonymi z tym miastem są Łowcy Ivor (elfy) i Mephala (Płatnerstwo).
W tym mieście w Kuźni możemy nabyć Namiot Medyka. Gildia Magów sięga w Zamku poziomu 5. Przeważa Magia Ziemi i Powietrza, czyli czary ofensywne. Sanktuarium Graala jest Duchowy Strażnik dodający +2 szczęścia dla wszystkich bohaterów.
Mystric I Suder - Gubernator Hrabstwa Ellador Adiunkt

[img=0x0]https://i.imgur.com/V80hI8c.png[/img]     

[Obrazek: ufWAaxh.png?1]



Order za Osobiste Męstwo
Odpowiedz
#19
Szkoda, że wątek umarł... Liczyłem na jakieś ciekawe dyskusje nt. gier, ale tak się nie stało... To może zmieńmy trochę koncepcję... Warto podać tytuł jakiejś gry, którą zna trochę obywateli i jakaś dyskusja może się rozwinie, może kogoś się zachęci do gry, albo jakąś grę wieloosobową zagramy. 
No to zaczynamy od...
Hearts of Iron IV (o modach do gry też można dyskutować). Jakie kraje są wasze ulubione? Jakieś stałe, niezawodne taktyki na grę posiadacie? 

Jeśli chodzi o mnie to lubię grać Niemcami, Wielką Brytanią, USA, Czechosłowacją i Węgrami. ZSRR nie lubię z kilku względów:
- zacofana i skromna flota (pokonanie Osi wraz z Japonią jest łatwe, ale Aliantów kiedy tam jest USA to...no, dokończcie sami te zdanie)
- problemy z zaopatrzeniem wojsk w wielu regionach kraju
- odbijanie zajętych terenów przez wroga na wschodzie idzie jak krew z nosa.
Japonię mogłoby się wydawać, że powinienem lubić. Potężna flota, łatwe tereny do zdobycia, ale tak nie jest. Jakoś nie przepadam za samym graniem flotą (ale lubię grać WB i USA więc to nie ma za dużego wpływu). Największy problem w graniu Japonią jest to, że obojętnie gdzie się nie ruszę, w końcu  zabraknie zaopatrzenia lub natrafię na taką przeszkodę terenową, że jej normalnie nie da się bez bomby atomowej. Ale to wymaga czekania i gra robi się nudna...
Francja to kraj z dosyć ograniczonymi celami narodowymi co nie wpływa korzystnie na granie.

Jeśli chodzi o taktykę to poza czekaniem, aż bot się rozwali  a linii obrony i straty będą 1:50  na moją korzyść to staram się korzystać z rozbudowanych formacji pancernych i dywizji zmot. i zmech. Piechocie zazwyczaj daję mnóstwo artylerii oraz dział ppanc i plot. Najczęściej rozwijam doktrynę wojny błyskawicznej, ale zdarza się, że korzystam z przewagi ogniowej lub wielkiej bitwy. Ze zmasowanego ataku korzystam tylko wtedy kiedy gram Japonią lub ZSRR. W wojskach powietrznych staram się wyprodukować jak najwięcej myśliwców (tak aby każdy region był na zielono, wtedy nic mi nie grozi) chyba, że gram WB lub USA, wtedy dominują bombowce. Flota... Kiedyś stawiałem na produkcję lekkich krążowników, niszczycieli i okrętów podwodnych, ale od ostatniego dlc coś musieli zmienić i te okręty są niemalże bezużyteczne. Górę w produkcji biorą pancerniki, ciężkie krążowniki oraz lotniskowce. Pozostałem jedynie przy masowej produkcji lekkich krążowników, ale okręty podwodne i niszczyciele to buduję tylko wtedy kiedy nie mam co robić ze stoczniami...
Karl von Schwarzengrau - Kierownik Resortu Obronny Narodowej, Senator XIII Kadencji, Prezydent Miasta Deliland, Gubernator Nordaty Suderlandzkiej,

Naczelny Dowódca Wojsk Lądowych
Marszałek Polowy Suderlandzkich Sił Zbrojnych

Adiunkt





Srebrna Odznaka za Wzorową SłużbęKotylion (3 rocznica niepodległości)Oznaka Obywatelska Medal WojskaGwiazda Orderu OdrodzeniaOrder za Osobiste Męstwo
Odpowiedz
#20
Cytat:Szkoda, że wątek umarł...

Znaczy ja dalej przygotowuje ścianę tekstu o serii Mass Effect, tylko trochę wolno to idzie. Jednak prędzej czy później powinno się to tutaj pojawić.

Jeśli chodzi o HOI4.

Obecnie gram tylko na modzie Kaiserraich. Dlaczego? Ponieważ dosłownie każda gra na podstawce wyglądała tak samo. Niemcy podbijają Polskę i Francję, ewentualnie WB, potem wbija ZSRR/USA, które robią miazgę z Hitlera, a na końcu jest wojna Komitern -Alianci. Kaiserraich lubię z wielu względów. Po pierwsze historia alternatywna tam jest napisana naprawdę bardzo dobrze (Niemcy wygrywają I wś), i można się naprawdę wciągnąć w to uniwersum. Po drugie, zdecydowana większość krajów dostała swoje unikatowe, ciekawe drzewka focusów narodowych, a deweloperzy nie śpią i dalej dodają co raz to nowe. Jest to o wiele lepsze niż było w podstawce, bo tam Paradox często rezerwował sobie drzewka dla niektórych państw na DLC. Dzięki mnogości opcji dla większości krajów każda gra jest inna, a to raz wygrają Syndykaliści ale przegrają z Rosją, a to raz w Stanach wojnę domową wygrają nacjonaliści, którzy podbiją Meksyk i Kanadę, a to raz w Rosji wybuchnie druga wojna domowa, a to raz Polska odnowi Unię Polsko-Litewską, i tak dalej i tak dalej. Mod ten, jako że koncentruje się on głównie na LORE i fabularnych aspektach, zawiera masę eventów, dla większości krajów. Więc jeżeli ktoś lubi pograć w HOIa też trochę żeby się wczuć w tamten okres, a nie tylko żeby podbijać, to znajdzie tu coś dla siebie. Na koniec deweloperom udało się trochę poprawić zmorę podstawki, czyli AI botów. Teraz nie atakują już one "na pałę" naszych umocnień wykrwawiając się (w większości przypadków). Na froncie działają o wiele sprawniej i logiczniej, niestety mają tendencję do wysyłania prawie wszystkich swoich dywizji na front, w ogóle nie zabezpieczając tyłów. Wiele razy udało mi się wygrać wojnę robiąc desant gdzieś daleko od linii frontu i po porostu spokojnie maszerując sobie i zajmować większe miasta wroga bez żadnej walki.

Reasumując, mod zdecydowanie godny polecenia, jeżeli ktoś jest już znudzony po raz tysięczny graniem tego samego scenariusza w HOI. Bo grając w Kaiserraicha, człowiek czuje się jakby grał w spin-off tej serii, a nie modyfikację,
Filip Lotnik - Doktor Hab. Historii

Senator XIII Kadencji
Podporucznik Suderlandzkich Sił Zbrojnych 
Dowódca Drugiego Pułku Saperów Pierwszej Niezależnej Brygady Saperów i Inżynierów

Nie chodzi o wygraną, tylko o przegraną przeciwnika.


[img=0x0]https://i.imgur.com/R827141.png[/img][img=0x0]https://i.imgur.com/mPBTPW2.png[/img]





Złota Odznaka „W Służbie Oświaty”Order Ojczyzny
Odpowiedz
Topic Options