Wojna rosyjsko - japońska; Czy jej inny przebieg mógł wpłynąć na losy Wielkiej Wojny?
#1
W 1904 roku wybuchła wojna pomiędzy Rosją, a Japonią. Rosjanie byli pewni zwycięstwa. Przecież jeszcze kilkadziesiąt lat temu rozpoczęła swój rozwój w celu dorównania europejskim mocarstwom, a więc musieli być zacofani - tak każdy myślał o Japonii. Rosjanie się przeliczyli i wojnę przegrali, ale zwycięstwu Japonii pomogły światowe mocarstwa. Mimo obaw przyszłej Ententy oraz Stanów Zjednoczonych przed wzmocnieniem Japonii, według mnie, te kraje pomogły Japonii wygrać wojnę. Sama wojna wśród Polaków jest owiana wieloma mitami (wynikającymi głównie z polskiego wątku). 
Pierwszym mitem jest rzekoma rewolucja z 1905 roku, która wymusiła zawarcie pokoju. Istotną rzeczą jest zwrócenie uwagi na fakt, że rosyjskie wojska stacjonujące w Polsce kongresowej nie były zaabsorbowane losami wojny na Dalekim Wschodzie lub pilnowaniem granic i porządku w samej Rosji. To samo dotyczy wojsk w centrum Rosji - nie były zaabsorbowane losami w Polsce i na froncie, a walczący z Japonią - nie byli zaabsorbowani trzymaniem porządku w Polsce i Rosji. Co więcej, na terenie Polski kongresowej "rewolucjoniści" z bojówki PPSu nie mieli poparcia Polaków (dzięki endecji) jak i same działania PPS-u i Piłsudskiego podczas tej rzekomej "rewolucji" nie zyskały poparcia, a wręcz przeciwnie. Było to nieustanne przestrzeliwanie sobie kolana przez przyszłego Marszałka, a w konsekwencji jeszcze większą popularność jak i przychylność zyskała endecja. Ta rewolucja skupiała się głównie na prywatnych walkach bojówki PPSu z frakcją endecji i jej sojusznikami lub po prostu bezmyślnym strzelaniem do rosyjskiego wojska z tłumu. Kiedy to "pierwszy raz od dawna widziano Moskali uciekających z Warszawy", PPSowcy po prostu zaprosili rosyjskie wojsko do strzelania do tłumu, ustawiając się w nim i strzelając do Rosjan. Nie doszło do masakry tylko dlatego, że Rosjanie się nie przygotowali, ale potem wzięli odwet na cywilach, kiedy to PPSowcy schowali się do piwnic. Taka to rewolucja? To co najwyżej zamieszki i wręcz obsesja Piłsudskiego polegająca na wybuchu powstania. A mówienie o "rewolucji" zawdzięczamy sanacyjnej propagandzie (w celu podkreślenia jakim to bóstwem jest Marszałek), propagandzie PRLowskiej (uciśniony lud podnosi rękę na arystokrację i burżuazję) oraz grupy rekonstrukcyjne sanacji działające w III RP (kontynuowanie kultu Piłsudskiego). Oczywiście sama rewolucja nie miała miejsca tylko na terenie zaboru rosyjskiego. W całej Rosji dochodziło do antyrządowych występów i pacyfikacji (i to krwawych), ale, według mnie, ze znacznie większym problemem zmagała się Francja w 1917 wskutek buntów w armii. Rosjanie znaleźli się w ciężkiej sytuacji, ale wszystko było do ustabilizowania, a nawet... wygrania tej wojny przez Rosję. Przegrali głównie przez zamordyzm ludzi trzymających władzę.
Kolejną kwestią są zasoby ludzkie. Japońska armia w momencie zawarcia pokoju była niemalże "wystrzelona" z rezerw (liczba poległych, rannych oraz wziętych do niewoli stanowiła ok. 50% stanu sił japońskich zaangażowanych w wojnę, a należy wziąć pod uwagę, że japońska armia nie była taka liczna jak rosyjska i nie miała zbyt wielu dywizji zdolnych do oddelegowania na front). Rosyjskie wojsko na froncie również było już mocno "wystrzelone" jednakże różnica polega na tym, że w każdej chwili Rosjanie byli gotowi wysłać kolejne dywizje, a nawet korpusy czy armie na front. Problem jedynie sprawiały infrastruktura (jedynie kolej transsyberyjska mogła zawieźć w te regiony) oraz trwające protesty (wina sprawujących władzę i ich zamordyzmu). 
Istotna jest również pewna cecha jaką posiada rosyjski naród - w przeciwieństwie do chyba wszystkich na świecie. Tą cechą jest umiejętność cierpienia na wojnie. Nie ważne jak przegrywają w pierwszych etapach wojny, nie ważne jak wiele ziem stracą, są w stanie w końcu zatrzymać wrogie wojsko, zniszczyć je i przejść do kontrofensywy. Załóżmy, że Japończycy zajmują całą Mandżurię, niech zajmą ten Władywostok, a nawet przekroczą Amur. Przecież ich wojsko byłoby tak zmęczone, tak wycieńczone, tak źle zaopatrzone, z takimi wielkimi stratami, że nie byliby w stanie ruszyć się dalej (zwłaszcza gdyby to była zima - a na Syberii są gorsze niż w Moskwie). Rosjanie byliby w stanie ustabilizować front i nadesłać posiłki, a następnie zgnieść Japończyków i wyrzucić ich nie tyle z okupowanych terenów, a nawet z Mandżurii i Koreii. 
Teraz przejdźmy do skutków tego co mogło ze sobą nieść nie zawarcie pokoju w 1905 roku. Japończycy i Rosjanie kontynuują wojnę. Obie strony ponoszą coraz większe straty. Mając na uwadze infrastrukturę oraz ówczesną technologię to nad Amur doszliby według mnie w latach 1906-1907. Japonia traci zdolność do dalszej ofensywy. Rosyjski rząd zmuszony licznymi protestami zgadza się na pewne postulaty i wysyła wsparcie na front z centrum Rosji. Przeprowadzają kontrofensywę, niszczą Japończyków, odbijają utracone ziemie, zajmują Mandżurię i Koreę, Japonia znika z kontynentu. Japonia podpisuje pokój. Porażka rozdrażniła japońskiego ducha i jest głodny zemsty.
Jaki to ma wpływ na przyszłą wojnę światową? Czy Rosjanie w 1914 roku byliby zdolni po tak wyczerpującej wojnie stanąć w obronie Serbii i stawić czoła Niemcom i Austro-Węgrom? Raczej nie. Francja i Wielka Brytania pozostałyby same. Chyba, że... Japonia nie żąda niemieckich kolonii, a chce zemścić się na Rosjanach i wykorzystać konflikt w Europie atakując kolonie nie niemieckie, a francuskie i brytyjskie. Zmęczeni Rosjanie w takim wypadku są zmuszeni wejść w kolejny konflikt (i tym razem pewnie szybko padną w walce na 3 fronty, przecież za chwilę dołącza Imperium Osmańsie do wojny), a Nowozelandczycy czy Australijczycy (a i pewnie spora część wojsk z Indii) są zmuszeni pozostać w Azji i walczyć z Japonią. To wtedy znacznie osłabia ilość wojsk Ententy w Europie. I dalszy los wojny  jak i jej wynik, może być znacznie inny niż ten jaki znamy.
Tak więc, Rosjanie to nie były wtedy "wojenne ciapy", a sytuacja wewnętrzna nie musiała odegrać aż tak ważnej roli w podpisaniu pokoju. Śmiem twierdzić, że nawet nie odegrała ważnej roli. Zamordyzm rosyjskich władz i próba przeciwstawienia się mu jest równe próbie przebicia muru głową. Wojna pewnie by trwała gdyby nie ingerencja mocarstw Europy i USA. Oczywiście, obie strony prowadziły rozmowy z mocarstwami, ale musiał być jeden ważny czynnik, który skłonił je do interwencji i roli mediatora. Śmiem twierdzić, że nie przestraszono się porażki Rosji, a przestraszono się Japonii, której nikt dobrze nie znał.
Karl von Schwarzengrau - Kierownik Resortu Obronny Narodowej, Marszałek Senatu i Senator VIII Kadencji, Prezes Związku Łowieckiego Adiunkt

Naczelny Dowódca Wojsk Lądowych
Marszałek Polowy Suderlandzkich Sił Zbrojnych






Gwiazda Orderu OdrodzeniaMedal WojskaOrder za Osobiste Męstwo
Odpowiedz
Topic Options