Komentarz do wyroku w sprawie wakatów senatorskich
#1
[Obrazek: dTzyhau.jpg]

  Już drugi raz przystępuję do napisania tego artykułu... Pierwsza wersja wylądowała w śmietniku po tym jak w jej połowie zrozumiałem, że źle interpretuję wyrok Sądu Najwyższego i pytania zawarte we wniosku. Doszukiwałem się w nich drugiego dnia, będąc podekscytowany (jak mi wówczas wydawało) innowacyjnością wspomnianego wyroku. Zacząłem nawet głosić w świecie (nasza ambasada w Sarmacji - aczkolwiek już wykasowałem tę część mojej wypowiedzi) oraz pisać obszerny post na naszym forum, jak to wyrok z 10 listopada jest świetnym przykładem naszego systemu prawnego i swoistej dla niego interpretacji oraz podejścia do źródeł prawa.

  Jednakże uświadomiłem sobie, że tkwię w błędzie i tak naprawdę... wyrok Sądu Najwyższego nie jest niczym nadzwyczajnym - on po prostu "ponownie odkrywa" to, o czym mówiła od samego początku konstytucja. Nie byłoby w tym niczego złego, gdyby jednak SN nie traktował swojego orzeczenia jako "precedensowego" czy tymczasowego i "wyjątkowego". Można powiedzieć, że "przypadkowo" Sąd "odwalił kawał dobrej roboty" - bowiem wyciągnął odpowiednie wnioski - ale w jego przeświadczeniu są to wnioski podyktowane koniecznością i sprzeczne z konstytucją, a w rzeczywistości jest zupełnie odwrotnie. Postaram się to omówić w ramach niniejszego artykułu.

Geneza: czyli kryzys parlamentarny i powstałe przez niego wątpliwości
  W ramach wyborów parlamentarnych rozpisanych na 3 i 4 listopada 2018 r. zgłosiło się jedynie 4 kandydatów, a dostępnych mandatów było aż 7. Sytuację taką reguluje ustawa o ordynacji wyborczej z dnia 6 sierpnia 2018 i zgodnie z jej brzmieniem wyborów się wówczas nie przeprowadza, a mandat otrzymują wszyscy zgłoszeni kandydaci. I tak oto do senatu X kadencji weszły zaledwie 4 osoby.

  Ten bieg wydarzeń zrodził kilka pytań dotyczących stabilności i funkcjonalności suderlandzkiego parlamentu. W szczególności zaczęto zastanawiać się nad sposobem obliczania większości i kworów. Warto przy tym zaznaczyć, że "kryzys parlamentarny" na taką skalę jest dla nas wydarzeniem precedensowym. Do tej pory zdarzały się wakaty co najwyżej na 1 stanowisku i to powstałe w ciągu kadencji, a nie już na samym jej początku.

  10 listopada Marszałek Senatu złożył wniosek do Sądu Najwyższego, w którym zawarł dwa istotne pytania:
  1. Jak liczyć wakaty w większości bezwzględnej? - Marszałek bowiem założył, że wakaty (jak i nieobecnych przy głosowaniu senatorów) liczy się jako głosy oddane "Przeciw" lub głosy wstrzymujące - więc przeciwne, jak to jest przy większości bezwzględnej.
  2. Jak uwzględniać wakaty przy zwykłej większości przy zwykłym procesie legislacyjnym? - Przy takim samym jak wyżej założeniu Marszałka.
  Na te pytania Sąd Najwyższy odpowiedział jeszcze tego samego dnia, pod wieczór, w wyroku z 10 listopada 2018 r.

Wyrok: czyli w Suderlandzie bez zmian
  Tym sposobem przechodzimy do wyroku będącego głównym przedmiotem niniejszego artykułu. Sąd Najwyższy stwierdził w swoich dwóch tezach, że:
  1. Wakaty na miejscach senatorskich nie powinny wliczać się do bezwzględnej większości. - Chodzi tutaj o to, że większość liczmy jednie w oparciu o głosy obecnych senatorów. Wakatów nie liczmy ani jako głosy "Przeciw", ani jako głosy wstrzymujące się - po prostu traktujemy je tak, jakby ich nie było.
  2. W przypadku, gdy w głosowaniu nad aktem prawnym z obecnym stanem liczbowym Senatu zostanie oddanych tyle samo głosów za, ile przeciw, należy uznać akt prawny za nieprzyjęty przez Senat. - Choć SN użył długiego zdania, to jego treść jest bardzo prosta. Przy zwykłej większości głosów oddanych "Za" musi być przynajmniej o jeden więcej niż głosów "Przeciw". Głosów wstrzymujących się nie liczy.
  Wszystko wygląda dobrze... Możemy pogratulować SN za wyciągnięcie poprawnych wniosków, ale czy są one czymś nowym? Czy zmieniają model naszego parlamentaryzmu?

  Stanowcze NIE! W drugiej tezie Sąd stwierdził oczywistość - przywołał tym samym zasadę obliczania większości zwykłej. Natomiast w pierwsze tezie... powtórzył regulacje konstytucyjne. Można zatem powiedzieć, że Sąd postąpił właściwie i spełnił swoje zadanie - udzielił odpowiedzi zgodnej z naszym systemem prawnym na trudne pytanie i uzasadnione wątpliwości. Jaki jest zatem problem?

  Problem tkwi w uzasadnieniu wyroku. Sąd przyznaje w nim wielokrotnie, że ma do czynienia z sytuacją wyjątkową, na skutek której musiał przyjąć rozwiązanie będące "mniejszym złem". Sąd tkwi w przekonaniu, że sprzeciwił się literalnemu brzmieniu ustaw i tym samym przyznał prym innym zasadom - jak np. zasadzie celowości czy praktyce. Cały swój tok rozumowania kwituje stwierdzeniem, że zaproponowana przez niego interpretacja nie jest do końca właściwa i została przyjęta jedynie po to, aby móc umożliwić zmianę regulacji prawnych i tym samym zapobiec kryzysowi legislacyjnemu. Jednakże w rzeczywistości tak nie jest i postaram się wyjaśnić tę "zawiłą" kwestię w kolejnym rozdziale.

Konstytucja prawdę powie oraz jak to z tymi większościami i kworum jest
  Ustaliliśmy już, że choć SN przyjął właściwe wnioski, to przyjął błędne uzasadnienie. Moim zdaniem ten fakt wynika z nie do końca prawidłowego rozumienia zagadnienia większości i kworum w naszym kraju. Żeby uniknąć dalszych wątpliwości omówię je teraz.

  Większości. Z uwagi na to, że senat jest organem kolegialnym, czyli składającym się z kilku osób, to podejmuje decyzje w drodze głosowania. Każdy z senatorów może powiedzieć czy zgadza się z postulowaną propozycją, jest jej przeciwko albo wstrzymuje się od głosu. Wychodzi więc na to, że ma on trzy możliwości. Aczkolwiek głosy możemy liczyć w różny sposób i wówczas możemy w różnych warunkach otrzymać odmienne rezultaty.

  Nasza konstytucja przewiduje 3 rodzaje większości (a więc sposobu liczenia głosów). Są to:
  1. Większość zwykła - bierzemy wówczas pod uwagę jedynie głosy "Za" i głosy "Przeciw". Głosów "Za" musi być przynajmniej o jeden więcej od głosów "Przeciw". Głosów wstrzymujących się w ogóle nie uwzględniamy. Zwykła większość występuje u nas tylko przy zwykłej drodze legislacyjnej (uchwalaniu ustaw).
  2. Większość bezwzględna - podobnie jak wyżej, ale tutaj głosy wstrzymujące się liczby jako głosy "Przeciw". Zatem do zatwierdzenia wniosku potrzeba przynajmniej o jeden głos "Za" więcej niż głosów "Przeciw" i wstrzymujących się liczonym razem. Bezwzględna większość występuje u nas w wielu miejscach np. przy wybieraniu Marszałka i Wicemarszałka Senatu oraz Kierowników Resortów i głosowaniu nad projektem ustawy w przypadku "weta prezydenckiego".
  3. Większość kwalifikowana - oznacza się w postaci ułamka (lub procentu) ilość senatorów, którzy muszą zagłosować "Za" wnioskiem, aby został on przyjęty. Głosy "Przeciw" i wstrzymujące się są w zasadzie przy tym niejako nieistotne, bowiem wystarczy, że określona liczba głosów "Za" zostanie osiągnięta. Np. przy większości 3/4 ustawowej liczby senatorów (3/4 z 7, a przy tym jest mowa o "większości" więc zawsze zaokrąglamy w górę, to 6), 6 senatorów musi zagłosować "Za". Wówczas bez znaczenia jest jaki głos odda 7 senator. Większość kwalifikowana występuje u nas w kilku wariantach:
    • 3/4 - np. wejście w stan wojny, skrócenie kadencji senatu i poparcie dla nowelizacji konstytucji oraz jej rewizja,
    • 2/3 - odwołanie prezydenta ze stanowiska.
  Przejdźmy teraz do trudniejszego zagadnienia, mianowicie do kworum. Kworum jest to określenie minimalnej liczby senatorów potrzebnych podjęcia uchwały. Jest to więc wymóg ważności głosowania. W naszej konstytucji kworum określone jest jako część ustawowej liczby senatorów. Przypominam przy tym, że ustawową liczba senatorów jest 7 - wynika to z art. 19 ust. 1 KRS. Najważniejsze u nas jest kworum "co najmniej połowy ustawowej liczby senatorów", gdyż dotyczy zwykłego trybu legislacyjnego oraz podejmowania uchwał. Poza tym pojawiaj się też kworum pełne oraz takie, które wyrażone jest ułamkiem ustawowej liczby senatorów.

  Niestety nie wszyscy poprawnie rozumieją zasadę działania kworum (co także jest skutkiem wadliwego uzasadnienia wyroku SN z 10 listopada). Nie chodzi tu wcale o to, że senatorów "poza kworum" (nieobecnych) należy liczyć jako wstrzymujących się lub głosujących "Przeciw". Ich nie ma (nie biorą udziału w głosowaniu) i ich w ogóle nie uwzględnia się ich przy liczeniu głosów. Kworum ma to znaczenie, że wskazuje minimalną liczbę senatorów, którzy muszą wziąć udział w głosowaniu, aby w ogóle można było zacząć liczyć głosy. Jest to uzasadnione faktem, że nasz senat pracuje w trybie sesyjnym, a głosowaniu odbywają się na forum. Senatorzy w różnym czasie publikują post ze swoim głosem. Aby uniknąć sytuacji zbyt szybkiego zamknięcia głosowania lub przedłużania go w nieskończoność, Marszałek Senatu ma możliwość zamknąć je już po wypełnieniu kworum (a więc oddaniu głosów - obojętnie jakich - przez wskazaną w kworum liczbę senatorów). Wówczas oblicza głosy na podstawie oddanych głosów, a senatorów nie biorących udziału w ogóle nie liczy. Oczywiście Marszałek Senatu powinien wyznaczyć sensowny czas, przez który głosowanie pozostaje otwarte, a nie zamykać je od razu tylko jak spełni się kworum, aby dać możliwość wypowiedzenia się każdemu zainteresowanemu.

  Warto przy tym zauważyć, że moment zamknięcia głosowania nie pozostaje obojętny na wynik głosowania. Możemy wyobrazić sobie sytuację (np. przy głosowaniu zwykłym nad projektem ustawy), w której do tej pory zagłosowało 4 senatorów: 2 "Za" i 2 "Przeciw". Gdyby Marszałek zamknął je (a ma taką możliwość) to projekt zostałby odrzucony. Natomiast może się z tym wstrzymać i zaczekać na głos kolejnych senatorów. Gdyby 5 senator zagłosował "Za" - wówczas uzyskamy większość zwykła i projekt zostanie przyjęty. Żeby jednak uchronić się przed nadużyciami, prezydent został wyposażony w "weto prezydenckie". Ma on możliwość zawrócenia projektu do senatu, ale w tym przypadku wymagane jest już kworum pełne - a więc zagłosować muszą wszyscy senatorowie.

Wnioski płynące z większości i kworum - podsumowanie mniejsze
  1. Większość zwykła - przynajmniej o jeden głos więcej "Za" od tych "Przeciw".
  2. Większość bezwzględna - przynajmniej o jeden głos więcej "Za" od tych "Przeciw" i wstrzymujących się.
  3. Większość kwalifikowana - wyrażona w postaci ułamka, minimalna liczba głosów "Za".
  4. Kworum określa minimalną liczbę senatorów, którzy muszą wziąć udział w głosowaniu.
  5. Senatorów nie biorących udziału w głosowaniu NIE liczy się jako głosy wstrzymujące się, a tym bardziej jako głosy "Przeciw".
Podsumowanie (nareszcie!) i co dalej?
  W niniejszym artykule poruszyłem kilka zagadnień. Doszedłem m.in. do wniosku, że wyrok SN, choć prawidłowy w tezach, nie odkrył niczego nowego, a co więcej - opowiedział się dokładnie za rozwiązaniem konstytucyjnym - i w świetle tego jego uzasadnienie jest błędne.

  Ponadto podjąłem się trudu wyjaśnienia raz i na dobre zasad rządzących obliczaniem większości i kworum. Mam nadzieję, że po lekturze mojego tekstu nikt nie będzie miał już z tym problemów.

  Co więcej jednak, zaistniała sytuacja - tzn. "kryzys parlamentarny" - jest sytuacją precedensową i niesie ze sobą poważne zagrożenie. Dlatego właśnie (i z uwagi na miejscami niewłaściwe użycie pojęć w wyroku SN oraz we wniosku) pierwotnie uległem złej interpretacji orzeczenia SN. W naszej konstytucji bowiem do niektórych spraw wymagana jest większość kwalifikowana 2/3 lub 3/4 ustawowej liczby senatorów, czyli odpowiednio 5 lub 6 głosów "Za". Przy obecnym składzie 4 senatorów ich podjęcie jest niemożliwe. Co zatem zrobić? Zmienić interpretację pojęcia "ustawowej liczby senatorów" z - jak to ma miejsce dotychczas i zazwyczaj - utożsamiania jej z liczbą przewidzianych przez konstytucję mandatów senatorskich czy może dojście do wniosku, że w związku z innymi regulacjami ustawowymi (zawartymi np. w ordynacji wyborczej) ustawową liczbą senatorów (a zatem przewidzianą przez ustawy) jest taka liczba, jaką udało się uzyskać przy zachowaniu wszystkich wymagań ustawowych? I tym samym "nie naszą winą" jest fakt, że zgłosiło się zbyt mało kandydatów. Można wówczas powiedzieć, że ustawy "przewidziały" taką sytuację i nakazują wówczas brać tylu senatorów ilu było kandydatów. Tym samym ta liczba jest liczbą ustawową.

  Nie mam wątpliwości, że powyższy problem wyjdzie prędzej czy później., szczególnie w związku z pracami konstytucyjnymi. Warto więc się nad nim zastanowić...

Ryszard Maj
[Obrazek: NzLBupx.png]     [Obrazek: Il9xQZB.png]     [Obrazek: h2Epeb3.png]     [Obrazek: ysbN3sL.png]     [Obrazek: Yxw9Kih.png]     [Obrazek: gL7GFe3.png]     [Obrazek: xHbha88.png]

Profesor Prawa


Krzyż CzynuZłota Odznaka „W Służbie Oświaty”Order Ojczyzny
Odpowiedz
#2
Kolego Ryszardzie, dawno nie miałem do czynienia z tak rzeczowym tekstem w ostatnim czasie. Gratuluję. Co do treści, nie mam specjalnych zastrzeżeń, jednak wyrok to wyrok.
Stanisław Dmowski - Prezes Sądu Najwyższego Magister Filozofii


Krzyż Czynu
Odpowiedz
#3
Dobrze znam definicje większości, ale dobrze, że zostały przytoczone, inni skorzystają Wink

Może wytłumaczę dlaczego złożyłem wniosek. Otóż chciałem zadać pytanie kontrolne, aby się upewnić co do podliczania głosów na pierwszej sesji. Kiedyś popełniłem, jak się okazało później, błąd przy podliczaniu głosów na wybór sędziego (a był wakat na mandacie senatora oraz nieobecność jednego senatora) i trzeba było powtarzać głosowanie. Nie chciałem popełnić kolejnego takiego błędu, a więc zdecydowałem udać się do Sądu w celu wyjaśnienia sytuacji - żeby jak ktoś mi zarzucił błąd to abym miał się do czego odwołać i to nie interpretując samemu przepisu prawnego, a odwołując się do decyzji Sądu Smile
Karl von Schwarzengrau - Kierownik Resortu Obronny Narodowej, Kierownik Resortu Spraw Wewnętrznych, Marszałek Senatu, Senator X Kadencji, Prezes Związku Łowieckiego, Prezydent Miasta Deliland

Naczelny Dowódca Wojsk Lądowych
Marszałek Polowy Suderlandzkich Sił Zbrojnych

Adiunkt





Gwiazda Orderu OdrodzeniaMedal WojskaOrder za Osobiste Męstwo
Odpowiedz
Topic Options