Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

I Felieton "DE-MO-KRA-CJA!!!"
#1
Cytat:
2 lutego 2019
I FELIETON 
PT. "DE-MO-KRA-CJA"
autorstwa Karla von Schwarzengrau

[Obrazek: x1W5Kdk.png]

  Do napisania tego felietonu skłoniło mnie jedno wydarzenie. Mianowicie, I zjazd Partii Demokratyczno - Narodowej, który odbył się 26 stycznia 2019 roku. Z ust Prezesa tejże partii padły dosyć ciekawe, według mnie, słowa "Zamierzamy zwiększać więc poziom wpływu społeczeństwa na działanie państwa, jak i przeciwdziałać ewentualnym odstępstwach preferujących twardszy model władzy czy nawet większych reakcji radykalnych". I to te jedno zdanie jest powodem powstania tego całego felietonu.
  Pewnie większość z Was, drodzy rodacy, pamięta moją reakcję na kryzys aktywnościowy, który dopiero co zaczynał zbierać swoje żniwo. Było to w wątku pt. "Upadek?". Wtedy nie szczędziłem w słowach i szczerze liczyłem, że ktoś sobie weźmie to do serca i postara znaleźć chodź odrobinę czasu na jakąś tam działalność u nas. I tak też się stało, chociaż pewnie nie za sprawą mojej reakcji, a zwykłą dobrowolną wolą obywateli, że przez moment w lipcu mieliśmy pełen Senat i to nie wypełniony słupami, bo każdy Senator brał czynny udział w głosowaniach i debatach. I to był nasz łabędzi śpiew.
  Obecnie mamy 32 obywateli Republiki Suderlandu. Jednakże aż 14 z nich powinno stracić obywatelstwo i nie stało się tylko dlatego, że Sędzia Dmowski pod koniec kadencji tym się nie zajął, a kiedy wygasła jego kadencja - nikt go nie zastąpił na tym stanowisku i wszystkie wnioski leżą. Tak więc stwierdzam, że mamy 18 obywateli. I tą liczbą będę operował do pewnego momentu.
  Ten moment właśnie nastał teraz. Zasoby ludzkie Republiki Suderlandu wynoszą 18. Dużo? Mało? Według mnie w sam raz aby państwo nie cierpiało, a zarazem społeczeństwo było aktywne. Jednakże ilu z tych 18 jest aktywnych? Przez cały styczeń chociaż jeden post napisało tylko 8 obywateli. Miesiąc wcześniej było to 10. Tak więc na chwilę obecną nasze zasoby ludzkie nie wynoszą ani 32, ani 18, a... 8. Bo tyle osób angażuje się w życie w Suderlandzie. I liczba 8 jest jedyną słuszną liczbą jeśli chodzi o aktywność obywateli. Jeśli ktoś nas zapyta "Ilu tam w tym Suderlandzie macie obywateli?" to wiedzcie, że liczba 32 jest nieprawdą, liczba 18 jest półprawdą, a więc również nieprawdą, należy odpowiedzieć "ośmiu".
  A teraz spójrzmy na liczbę stanowisk istotnych dla funkcjonowania państwa. Czyli nie liczę tutaj członków SAN czy SAS, ani Komendanta Głównego czy Prezesa SZŁ, bo te stanowiska są w dużej mierze fabularne i na ich braku państwo raczej nie ucierpi. 
To policzmy - 7 Senatorów, Prezydent, 6 samorządowców, 3 Sędziów, 5 Kierowników Resortów. To daje nam 22 stanowiska. Jeśli chcielibyśmy aby każde stanowisko pełniła inna osoba, trzeba by aż 22 aktywnych obywateli. Nieźle, co nie? A my mamy ich 8. Nawet nie 50%.
Teraz załóżmy, że niektóre osoby pełnią dwie funkcje, a więc 5 Senatorów jest Kierownikami Resortów, 2 Sędziów jest Senatorami oraz mamy 3 samorządowców i każdy z nich rządzi w 2 jednostkach samorządowych. To daje nam 12 osób. A my ilu mamy? No pewnie, że mniej, bo liczba 8 daje nam dokładnie 66,(6)%. Czyli dochodzi do sytuacji jaką mamy teraz, że niektórzy biorą stanowiska z przymusu wręcz i mają nadmiar pracy. No ale czego się nie zrobi dla Ojczyzny?
  Panie Byfyj, pytam Pana. Jak chce Pan zwiększyć wpływ społeczeństwa na funkcjonowanie państwa? Przecież jakiekolwiek próby debat to są dialogi między mną, a Panem. Czasami jedynie zabierze głos ktoś z mojej bądź pańskiej partii, czasami Pan Ryszard Maj. W ogóle to jakiekolwiek usilne trzymanie się przy obecnym systemie jest irracjonalne.
W jaki sposób zamierza Pan przeciwstawiać się radykalnym rozwiązaniom? Rzucając się jak Rejtan pod drzwi i rozpinając koszulę? W ogóle, co Pan rozumie przez ten "radykalizm"?
  Spójrzmy do czego doprowadził obecny system. Doprowadził do tego, że jedna osoba, czyli ja, poza obowiązkami Senatora, Marszałka Senatu  i Kierownika Resortu Obrony Narodowej, czyli w zasadzie niczym aż tak wychodzącym przed szereg obowiązków innych stanowisk. I o ile sam fakt bycia Marszałkiem Senatu nie jest niczym nadzwyczajnym, bo często się zdarzało, że Marszałek był również Kierownikiem Resortu, to doszło do tego, że od grubo ponad pół roku muszę pełnić funkcje Prezydenta, a teraz nie mam nawet jakiejkolwiek kooperacji z Sądem Najwyższym w sprawie wyborów, bo ten istnieje tylko teoretycznie - nie ma Sędziów.
Tak więc podsumowując, jeśli połączy się te wszystkie fakty to decyduję niemalże o wszystkim co się dzieje w tym kraju, a bierność niemal wszystkich obywateli doprowadziła do tego, że nazwanie mnie " alfą i omegą" nie będzie nadużyciem. Jak zechcę to nie przeprowadzę wyborów, jak zechcę to nie będziemy głosowali nad potencjalnym kandydatem na Sędziego w Sądzie Najwyższym. Jak zechcę to nie wydam obwieszczenia CKW ws. wyborów. Tak więc spokojnie mógłbym sprawować władzę absolutną niczym Naczelnik Państwa w państwie totalitarnym. Zawsze wtedy pozostaje opcja zamachu stanu, ale fabularnie to nie ma sensu, bo kontroluję wszystkie służby bezpieczeństwa jak i całe Siły Zbrojne. I spokojnie mógłbym przeprowadzić zamach stanu, usunąć wszystkich niewygodnych i samemu rządzić.
  I z tego miejsca chciałbym powiedzieć jedno. Mianowicie, nigdy tego nie zrobię, dopóki o zamach stanu nie poprosiliby wszyscy obywatele, nawet obrońcy obecnego systemu widząc jaki jest niewydolny i potrzebuje zmiany, ale przez niewydolność nie ma opcji w pełni legalnej jego zmiany. 
Taka władza jaką mam jest męcząca i chyba każdy sobie z tego zdaje sprawę, bo nikt nie chce się tego podjąć. I śmiało stwierdzam, że jestem gwarantem, że temu systemowi ani nikomu aktywnemu w tym państwie się nie stanie.
  Jednakże nie musiało tak być, że aż taka władza i odpowiedzialność spadnie na mnie. W lipcu wykorzystując tymczasowy powrót do "złotych czasów prac Senatu" złożyłem niewielki projekt zmiany konstytucji, który:
a) miał zmienić ilość stanowisk,
b) sprawić, że niektóre kwestie większościowe (zwłaszcza nowelizacji konstytucji) staną się bardziej logiczne (tu mam na myśli te 3/4 z 7 w sprawie nowelizacji konstytucji co niestety w pracy Senatu daje liczbę 6). 
Niestety, nikt się nie zainteresował tym projektem, nawet moi koledzy partyjni. Co więcej, Pan Ryszard Maj wtedy stwierdził, że "taka nowelizacja jest bez sensu, bo Konstytucja to poważny dokument i nowelizację należy robić raz, a porządnie" i mam wrażenie, że wszyscy Go wtedy posłuchali. I nie chcę tutaj nic zarzucać Panu Majowi, bo po prostu wyraził swoją opinię. Ale niestety, to wyglądało tak jakby wszyscy się z nim zgodzili. I chociaż do tego każdy miał prawo, to każdy zapomniał o myśleniu na przyszłość, że może lepiej przyjąć taką nowelizację i zacząć dalsze prace kiedy sytuacja Senatu będzie stabilna? 
Może nikt nie wziął pod uwagę, że zmniejszając liczbę stanowisk, staną się one bardziej ekskluzywne i nawet podczas stopniowego zanikania obywateli będą jakieś debaty i walka o stanowiska powodująca wzrost aktywności jak i pożyteczności?
Ciągły brak debaty publicznej jak i brak jakiejkolwiek rywalizacji zapewne był jedną z ważniejszych przyczyn kryzysu aktywności, bo wielu przestało się wysilać jak i utracili cele i motywację. Bo co po mam coś robić skoro i tak dostanę stanowisko? 
Panie Byfyj, pytam jeszcze raz - jak chce Pan zwiększyć wpływ obywateli na funkcjonowanie państwa skoro jest tak mało aktywnych, a każdy aktywny coś robi i nie chce ingerować w działanie innego?
  Czy obecna sytuacja wymaga utrzymania systemu jaki mamy? Niestety, ale ten system jaki mamy zdechł już tak dawno, że nawet nie śmierdzi. Wymazał jakąkolwiek rywalizację, wymazał motywację do prowadzenia debaty. Niestety, obecnie to wygląda tak, że jest dwóch Króli, czyli ja i Pan Byfyj, a reszcie kompletnie nie zależy na nawiązaniu do nich. Po prostu siedzą i robią swoje lub nic nie robią. 
  Sam pełnię mnóstwo najróżniejszych funkcji wynikających głównie z jednego stanowiska. I najgorsze jest to, że obecna sytuacja doprowadziła do tego, że z jednego stanowiska, czyli Marszałka Senatu, zmieniłem się w Prezydenta i kilkuosobowy skład CKW. Jakby była linia sukcesji do Sądu Najwyższego to pewnie jeszcze byłbym Prezesem tej instytucji i wydawał wyroki w rozprawach powstałych głównie z wniosków, które złożyłem ja.
Czy nie lepiej byłoby w obecnej sytuacji zmniejszyć liczbę Senatorów, nawet do 3, zmniejszyć liczbę Sędziów do 1 konstytucyjnego z możliwością powołania dodatkowych, likwidacją urzędu Marszałka Senatu i rozszerzeniem kompetencji Prezydenta? Czy nie lepiej byłoby dać Prezydentowi kompetencje Marszałka Senatu i zachować obecne oraz umożliwić powoływanie Komitetu Wykonawczego lub Rady Ministrów składającego się z Senatorów, osób bez mandatu senatorskiego i z możliwością osobistego pełnienia funkcji jednego Kierownika Resortu lub Ministra?
  Raz, że zmniejszyłoby to burdel wynikający z rozrzutu wszystkich kompetencji po wielu ustawach, artykułach ustaw,
Dwa - po prostu przywróciłoby godność państwu, bo obecnie mimo, że przestrzegamy prawa konstytucyjnego to wszystko zamieniło się w burdel.
  Jeszcze raz chciałbym zaznaczyć, że nie mam zamiaru wprowadzać tutaj ani dyktatury ani nic i chciałbym zapytać Pana Byfyja wprost, czy tych radykalnych, których Pan chce powstrzymywać przed zmianami, to Pan miał na myśli Narodową Partię Suderlandu?
Nie kwestionuję idei obecnego systemu, bo on najlepiej równoważy kompetencje władz jak i uczy władzę współpracy, ale czy w obecnej sytuacji nie potrzebujemy organu "silnej ręki", takiego organu konstytucyjnego, który pomoże wyjść z kryzysu i pomoże odzyskać godność naszemu państwu?
  Dlaczego nie przyjęto, ba, nawet nie przedyskutowano w jakiejś otwartej debacie mojego projektu nowelizacji, który złożyłem w Gabinecie Marszałka? Zmieniał tylko liczby, ale mógł naprawdę uratować nasz kraj przed kryzysem i dzisiaj nikt by nie kwestionował słuszności obecnego systemu jak i dalszej demokratyzacji.
  W próbach zwiększania demokratyzacji, w utrzymywaniu obecnego systemu poszło się za daleko, tylko dlatego, że miało się złe wspomnienia z przeszłości. Ale czy przeszłość powinna determinować przyszłość?
  Z tego całego artykułu można wywnioskować jedno - że za obecną sytuację w dużej mierze odpowiadają demokraci zatraceni w utrzymywaniu obecnego systemu. Ale czy tak nie jest...? I stąd wzięła się grafika na początku tego felietonu. Przedstawiająca moje subiektywne odczucia.


  Powyższy felieton prezentuje prywatne poglądy autora na tematy w nim poruszone. W związku z tym pojawiają się również wyrazy potoczne w celu zwiększenia mocy przekazu. Felieton w związku z subiektywnymi ocenami autora może zawierać treści prowokacyjne jak i kontrowersyjne.
  projekt nowelizacji, o którym mowa
Karl von Schwarzengrau - Kierownik Resortu Obronny Narodowej, Kierownik Resortu Spraw Wewnętrznych, Marszałek Senatu, Senator XI Kadencji, Prezes Związku Łowieckiego, Prezydent Miasta Deliland

Naczelny Dowódca Wojsk Lądowych
Marszałek Polowy Suderlandzkich Sił Zbrojnych

Adiunkt





Oznaka Obywatelska Medal WojskaGwiazda Orderu OdrodzeniaOrder za Osobiste Męstwo
Odpowiedz
#2
(02.02.2019, 01:39)Karl von Schwarzengrau napisał(a): [...]Jak zechcę to nie przeprowadzę wyborów, jak zechcę to nie będziemy głosowali nad potencjalnym kandydatem na Sędziego w Sądzie Najwyższym. Jak zechcę to nie wydam obwieszczenia CKW ws. wyborów. Tak więc spokojnie mógłbym sprawować władzę absolutną niczym Naczelnik Państwa w państwie totalitarnym.[...]

Proszę tylko spróbować, a zaraz wróci kilku dawno nieaktywnych obywateli, podniesie wrzask i zacznie bronić demokracji. To nie jest atak ani prowokacja, ale znając naturę mikronautów sądzę, że taki byłby bieg wydarzeń. Kiedyś ktoś odwala za nich robotę, a przy tym realizuje ich wizję, wszystko jest w porządku i nie ma po co się aktywizować. Dopiero stan zagrożenia jest czymś co może ich pobudzić do działania.

(02.02.2019, 01:39)Karl von Schwarzengrau napisał(a): [...]W lipcu wykorzystując tymczasowy powrót do "złotych czasów prac Senatu" złożyłem niewielki projekt zmiany konstytucji [...] Pan Ryszard Maj wtedy stwierdził, że "taka nowelizacja jest bez sensu, bo Konstytucja to poważny dokument i nowelizację należy robić raz, a porządnie" i mam wrażenie, że wszyscy Go wtedy posłuchali.[...]

Bo ta nowelizacja była "bez sensu" i w ogóle zła. Generalnie każdy projekt nowelizacji konstytucji, który do tej pory się pojawił, opierał się jedynie na drobnej edycji szczegółów, natomiast cała forma, większość przepisów i struktura pozostawały niezmienione. To nie jest właściwy punkt wyjścia, bowiem obecna konstytucja (jak Pan zauważył) powstała w innych czasach i skrojona została na inne warunki. Racjonalnym rozwiązaniem byłoby stworzenie całkowicie nowej konstytucji (nawet w podobnym, republikańskim duchu), ale to nie jest wcale łatwe zadanie z wielu powodów. Prawdopodobnie niedługo poruszę tą kwestię w ramach mojego artykułu.

"Wszyscy Go [mnie - RM.] wtedy posłuchali". Też mam takie wrażenie i sądzę, że jest to zła praktyka. W Suderlandzie cieszę się renomą i szacunkiem jako prawnik - niemal nikt nie odważa się podważyć mojego zdania czy opinii. Jednakże jest to destrukcyjne zachowanie i strasznie męczące, szczególnie dla mnie. W wielu kwestiach mam wątpliwości i staram się wypracować najwłaściwsze rozwiązanie. Aczkolwiek na skutek bierności współobywateli wobec dyskusji na te ważne tematy, jestem pozostawiony sam sobie i sam muszę męczyć się z tego typu rozważaniami. Jasne, pod kątem formalnym - czyli redakcji brzmienia przepisów, tworzenia aktów prawnych (jako zwartej struktury) itd. - zapewne mam tutaj największe doświadczenie i chętnie służę pomocą. Jednakże pozostaje jeszcze kwestia wybrania konkretnych rozwiązań (które następnie przekształci się w przepisy o konkretnym brzmieniu) i tutaj ja mam takie samo prawo do decydowania jak inni obywatele. Dlatego publiczna debata jest jak najbardziej wskazana.

(02.02.2019, 01:39)Karl von Schwarzengrau napisał(a): [...]Z tego całego artykułu można wywnioskować jedno - że za obecną sytuację w dużej mierze odpowiadają demokraci zatraceni w utrzymywaniu obecnego systemu. Ale czy tak nie jest...?[...]

A nie-demokracji niepotrafiący wprowadzić własnych zmian, którzy woleli pozostać biernymi, nie są winni? Powodów obecnego stanu jest wiele i nie ma sensu wytykać się palcami. Gdyby choćby wielu z naszych dawnych obywateli nie odeszło, to nasz system nadal działałby dobrze w związku z wysokim poziomem demograficznym.

Z resztą artykułu co do zasady się zgadzam. Zapewne zabrzmi to jak jakieś puste powtórzenie - ale napisał Pan dobry tekst.
[Obrazek: NzLBupx.png]     [Obrazek: Il9xQZB.png]     [Obrazek: h2Epeb3.png]     [Obrazek: ysbN3sL.png]     [Obrazek: Yxw9Kih.png]     [Obrazek: gL7GFe3.png]     [Obrazek: xHbha88.png]

Profesor Prawa


Oznaka Obywatelska Krzyż CzynuZłota Odznaka „W Służbie Oświaty”Order Ojczyzny
Odpowiedz
#3
(09.02.2019, 13:01)Ryszard Maj napisał(a): A nie-demokracji niepotrafiący wprowadzić własnych zmian, którzy woleli pozostać biernymi, nie są winni?

Odkąd działam w Republice Suderlandu z zaangażowaniem (a więc od września 2017), jedyne środowisko "anty-demokratyczne" jakie tu istniało to była Alternatywa dla Suderlandu (chociaż jej antydemokratyczność wzięła się głównie ze stygmatyzacji w wykonaniu pewnego osobnika, o którym Pan Byfyj napisał wczoraj artykuł). Przez pierwsze dwie kadencje partię tę reprezentowaliśmy tylko Ja i Pan Dmowski, a pozostali... No cóż... Bawili się w tajemnicze skypowe koalicje mające bronić demokracji przed nami.
Nie podejmowano żadnych prób rozmowy z nami nt. Konstytucji, środowisko marksistowskie (które było wtedy dosyć szerokie, o czym również wczoraj pisał Pan Byfyj) wolało zabetonować istniejący system z myślą "jakoś to będzie" lub "żeby było jak było".
Potem AdS uzyskała większość w Senacie (ale dalej za małą na nowelizację), a chwilę po tym nastąpił rozłam w partii, następnie doszlo do szybkiego zlotu aktywności i wszystkie plany po prostu szlag trafił.
Dodam, że była możliwa nowelizacja przy koalicji partii AdS i PWS (dopiero kiedy Fryderyk Marks zaczął ujawniać swoją czarną stronę), ale jej lider (P. Jeaherys von Razorin) zachowywał się dosyć "dziwnie" i skończyło się na niczym, bo zniknął i do tej pory nie wrócił.
Tak więc, może i jakaś wina jest po naszej stronie, czego nie kwestionuję. Niestety, nikt nie chce nas rozliczać z tej winy przedstawiając na to dowodów, tak jakby dowodów i naszej winy w tym nie było.
Karl von Schwarzengrau - Kierownik Resortu Obronny Narodowej, Kierownik Resortu Spraw Wewnętrznych, Marszałek Senatu, Senator XI Kadencji, Prezes Związku Łowieckiego, Prezydent Miasta Deliland

Naczelny Dowódca Wojsk Lądowych
Marszałek Polowy Suderlandzkich Sił Zbrojnych

Adiunkt





Oznaka Obywatelska Medal WojskaGwiazda Orderu OdrodzeniaOrder za Osobiste Męstwo
Odpowiedz
#4
(09.02.2019, 13:01)Ryszard Maj napisał(a): Proszę tylko spróbować, a zaraz wróci kilku dawno nieaktywnych obywateli, podniesie wrzask i zacznie bronić demokracji. To nie jest atak ani prowokacja, ale znając naturę mikronautów sądzę, że taki byłby bieg wydarzeń. Kiedyś ktoś odwala za nich robotę, a przy tym realizuje ich wizję, wszystko jest w porządku i nie ma po co się aktywizować. Dopiero stan zagrożenia jest czymś co może ich pobudzić do działania.

Te osoby jak Fryderyk Marks są tak obrażone, że jedynym warunkiem ich powrotu jest zniknięcie całkowite z mikronacji Karla von Schwarzengrau i Stanisława Dmowskiego. Inaczej mozemy ich nawet zastrzelić/zabić i wszystko inne, gdyż ich odejście to nienawiść trochę wyimaginowana na wyrost, gdyż to zabawne że mogąc wciąż liczyć na dobre poparcie społeczne sobie szumnie odchodzi po czym jeszcze podąża za nim kilka kolejnych osób, gdyż "bez niego to juz nie ma sensu siedzieć w Suderlandzie".
Norbert Byfyj - Gubernator Hrabstwa Koburgii, Kierownik Resortu Gospodarki i Finansów, Kierownik Resortu Spraw Zagranicznych, Senator XI Kadencji Doktor Hab. Chemii





Gwiazda Orderu OdrodzeniaOrder za Osobiste MęstwoOznaka Obywatelska Złota Odznaka „W Służbie Oświaty”
Odpowiedz
Topic Options