Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł! Do you want to support owner of this site? Click here and donate to his account some amount, he will be able to use it to pay for any of our services, including removing this ad.

Mija 50 lat
#1
Siadamy dzisiaj w salonie, w kuchni, w pokoju, przy komputerze... I widzimy kalendarz. Dzisiaj mamy 16 lipca 2019 roku. Cofnijmy się zatem, tak jak w tytule wątku, o okrągłe 50 lat wstecz i pomyślmy o tym, co ta data symbolizuje. 16 lipca 1969 roku miał miejsce start misji Apollo 11. Chyba najbardziej znanej misji w historii ludzkości, której nazwę każdy przedszkolak powinien znać. Nie będę rozwodził się nad tym, ile śrubek miał Saturn V albo ile par majtek załoga zużyła podczas całości. Nie są to dane, które mnie zbytnio interesowały. Moja pasja nie polega również na uczeniu się na pamięć wszystkich szczegółów dotyczących ważniejszych misji kosmicznych. Jestem w stanie natomiast na pewno podać kilka głównym informacji, które warto, by mieć tam gdzieś z tyłu głowy.

A więc, jak wspominałem, start misji Apollo 11 miał miejsce 16 lipca 1969 roku. Na pokładzie znaleźli się Neil Armstrong, Edwin Aldrin i Michael Collins. Cel misji był prosty, a przynajmniej ten główny, który napędzał propagandę w Stanach Zjednoczonych. Mieli oni wylądować na powierzchni srebrnego globu, a następnie wrócić na Ziemię. Rakieta, która miała tego dokonać nazywała się Saturn V i została zaprojektowana przez Wernhera von Brauna oraz Artura Rudolpha. Tak, tego samego von Brauna, który tworzył rakiety dla Adolfa Hitlera. Nie zamierzam się teraz rozwodzić nad moralnością tego, kim byli czołowi projektanci rakiet w NASA. Brakuje mi zresztą wystarczającej wiedzy na ten temat. Wracając jednak, rakieta ważyła ponad 3 000 ton i mierzyła prawie 111 metrów wysokości. Trudno sobie raczej wyobrazić, jakiej mocy trzeba użyć, by ruszyć takiego kolosa z miejsca. A co dopiero wysłać w kosmos. Udało się to jednak, dzięki czemu 20 lipca 1969 roku o godzinie 20:17:40 UTC nastąpiło lądowanie. 21 lipca 1969 roku o godzinie 2:56 UTC Neil Armstrong stanął na powierzchni Księżyca i wypowiedział swoje słynne zdanie "To jest mały krok dla człowieka, ale wielki skok dla ludzkości". I miał rację. Lądowanie na Księżycu jest jednym z największych osiągnięć ludzkości. 

Tyle w kwestii historii. Chciałbym teraz podzielić się pewnym uczuciem. Jednocześnie radością i smutkiem, które wywołało własnie to wydarzenie. Cieszę się, bo minęło 50 lat. Okrągła rocznica, dzięki której możemy upamiętnić to niezwykłe wydarzenie. Niech każdy pomyśli sobie z tej okazji przez chwilę, ile jest w stanie dokonać nasz gatunek, jeśli bardzo czegoś pragnie. Dla człowieka nie ma rzeczy niemożliwych. Wszystko zależy od samozaparcia i silnej woli ogółu. Możemy robić rzeczy o wiele większe od lądowania na Księżycu. Możemy polecieć na Marsa, na Księżyce Jowisza, Saturna, czy do innych zakątków Układu Słonecznego. Może gdybyśmy się postarali, zdołalibyśmy nawet dolecieć do Proxima Centauri. Kto wie...
Tu jednak jest ta smutniejsza część. Bo pomyślcie tylko. Mija 50 lat. 50 lat to pół wieku, ogrom czasu patrząc z perspektywy tempa, w jakim żyje współczesny świat. Żaden z nas nie żył zapewne nawet połowy tego czasu. Większość naszych rodziców nawet tyle nie żyje. Zdawałoby się, że przez 50 lat powinniśmy sięgnąć gwiazd. Oblecieć cały Układ Słoneczny, czy konstruować potężne stacje kosmiczne. Rozejrzyjmy się jednak. Mamy 16 lipca 2019 roku. 50 lat temu człowiek postawił po raz pierwszy stopę na Księżycu. 5 dekad minęło, a nie widać ani kolonii na obcych planetach, ani imponujących stacji kosmicznych. Nie ma również w podręcznikach od historii wzmianek o pierwszym człowieku na obcej planecie, czy daty powstania pierwszej ludzkiej kolonii na innym ciele niebieskim. Zaraz po zakończeniu misji Apollo 11 spadły maski. Wyszło na jaw, że to nie żadna żądza odkrywania zagnała człowieka na Księżyc, a zwykłe gierki polityczne. Od tamtego czasu w astronomii nie nastąpił żaden przełom. Nasz gatunek starszy jest o 50 lat, a nie zdołaliśmy dokonać niczego większego od naszych przodków. Tutaj wkracza niestety problem współczesnego świata, jakim jest chęć zysku. Kiedyś odkryć dokonywali fascynaci. Amatorzy, zapatrzeni w gwiazdy i pragnący je zbadać. Teraz odkryć dokonują agencje rządowe, które mają wyznaczony budżet i konkretne cele. Jeśli się potkną - pieniądze są zabierane. Jeśli rządowi nie opłaca się ich wspierać - pieniądze są zabierane. A badania kosmosu zwalniają, sprawiając, że nie dokonujemy niczego nowego. Nie wiem co myśleć o takich ludziach, jak Wernher von Braun, czy choćby Neil Armstrong. Wiem natomiast, że robili oni niesamowite rzeczy. I robili by je nadal, gdyby nie to, że po zakończeniu misji Apollo 11 fundusze nagle zaczęły znikać. Stopniowo, polityków przestał obchodzić kosmos. Skończyło się udawanie, że obchodzi ich nauka. Ich obchodziło tylko poparcie. Wśród polityków mało jest idealistów, a ci nieliczni są zadeptywani przez puste obietnice wyborcze oponentów. Nauka jest warta tyle, co słupki poparcia. To jest chyba jeden z największych problemów naszego współczesnego świata. Dlatego właśnie od 1969 nie dokonaliśmy niczego większego. Dlatego przez 50 lat jedyne co robimy, to rozklejamy się na wspomnienie Neila Armostronga i misji Apollo 11, zamiast iść naprzód. Wielu ludzi marzyło, że dożyje wielkich osiągnięć człowieka. Miejmy nadzieję, że ich marzenie przetrwa i że nam uda się dożyć tego, czego oni nie zdołali zobaczyć. 

Na koniec naprawdę chciałbym zachęcić was wszystkich do zainteresowania się nauką. Może to być jakakolwiek dziedzina, chyba żadnej z nich nie zbadaliśmy do końca. Nie chodzi o to, by wkładać kitel i siadać do mikroskopu albo teleskopu. A o postawę, która zawsze i wszędzie będzie popierała rozwój. To jest nam przeznaczone, by sięgać gwiazd. Żeby jednak to osiągnąć, całe społeczeństwo musi wyrazić ku temu wolę. Pokazać, że tego chcemy i że rządzący tego nie pożałują. To tyle. Niżej daje jeszcze tylko link do strony, w której można obejrzeć przebieg całej misji Apollo 11 w czasie rzeczywistym (przesuniętym rzecz jasna o 50 lat). 
https://apolloinrealtime.org/11/
Ferdynand Dugosz - Senator XIII Kadencji, Prezes Suderlandzkiej Agencji Kosmicznej


Kotylion (3 rocznica niepodległości)Order za Osobiste Męstwo
Odpowiedz
#2
Jedyna nasza nadzieja pozostaje w Elonie Musku i jego SpaceX. Chyba że znajdzie się jakiś inny bogaty wizjoner z funduszami...
Gregory Mykko - Senator XIII Kadencji Doktor Hab. Spraw Społecznych

Stań na grobie milionów i zapytaj ich, czy honor ma znaczenie. Ich cisza będzie odpowiedzią

[Obrazek: R827141.png]


Kotylion (3 rocznica niepodległości)Order za Osobiste MęstwoOrder Ojczyzny
Odpowiedz
#3
Żaden bogaty wizjoner nie będzie miał takich możliwości, co agencje rządowe. Ja też patrzę już bardziej na dokonania Muska, niż np. NASA, ale mam też gdzieś z tyłu głowy świadomość, że w przypadku SpaceX jeszcze większą rolę grają pieniądze, niż w agencjach. Elon nie otrzymuje pieniędzy podatników. Rakiety buduje za to, co jego firma zarobi, co oznacza mniej więcej tyle, że pieniądze będą grać kluczową rolę. To zapewne go będzie powstrzymywać przed tymi hucznymi projektami kolonii marsjańskich. Firma nie może podupaść, bo to będzie koniec.

Szczerze mam nadzieję, że mu się uda. W tej chwili uważam, że ma większe szanse, niż NASA ze swoim tempem prac. Jednakże prywatne agencje również mają swoje problemy, których nie da się ominąć. Podziwiam ludzi takich jak Musk, co nie zmienia faktu, że chciałbym, by to agencje rządowe ze swoim zapleczem deklarowały takie plany, a nie prywatne firmy uzależnione od zysku. Elon może nie jest pazerny. Ale nie ominie kwestii finansowych. Chociaż bardzo mu tego życzę.
Ferdynand Dugosz - Senator XIII Kadencji, Prezes Suderlandzkiej Agencji Kosmicznej


Kotylion (3 rocznica niepodległości)Order za Osobiste Męstwo
Odpowiedz
#4
Wczoraj był 20 lipca, czyli rocznica lądowania na księżycu. 50 rocznica, jak wspominałem. To tylko takie przypomnienie. Chciałem wczoraj je napisać, ale wylegiwałem się nad jeziorkiem i mi wypadło z głowy. W każdym razie, zachęcam do odwiedzenia linku podanego przeze mnie na początku wątku. Można tam przewinąć chyba całą relację. A dobrze jest zobaczyć, jak wyglądał ten historyczny moment z różnych perspektyw.
Ferdynand Dugosz - Senator XIII Kadencji, Prezes Suderlandzkiej Agencji Kosmicznej


Kotylion (3 rocznica niepodległości)Order za Osobiste Męstwo
Odpowiedz
#5
(16.07.2019, 19:50)Ferdynand Dugosz napisał(a): Tutaj wkracza niestety problem współczesnego świata, jakim jest chęć zysku. Kiedyś odkryć dokonywali fascynaci. Amatorzy, zapatrzeni w gwiazdy i pragnący je zbadać. Teraz odkryć dokonują agencje rządowe, które mają wyznaczony budżet i konkretne cele. Jeśli się potkną - pieniądze są zabierane. Jeśli rządowi nie opłaca się ich wspierać - pieniądze są zabierane. A badania kosmosu zwalniają, sprawiając, że nie dokonujemy niczego nowego.

Zawsze tak było. Wyprawy i ekspedycje wymagają sporych przygotowań, nakładów finansowych i zaplecza. Bez sponsorów i inwestorów nie mają szansy powodzenia, a ci skorzy są do finansowego wsparcia tylko wtedy, gdy widzą w tym interes (przecież dzięki temu dorobili się majątków). Loty w kosmos są póki co nieopłacalne - wydatki znacząco przewyższają spodziewane zyski. Do eksploracji kosmosu ludzkość powróci, gdy pojawi się realne widmo uzyskania z tego wymiernych korzyści - zarówno kiedy spadną koszty misji kosmicznych lub kiedy pojawi się opłacalny cel. W tym pierwszym wypadku mowa o rozwoju technologicznym i zmniejszeniu cen materiałów, a w tym drugim o problemach dotyczących naszej planety, np.: wyczerpaniu zasobów naturalnych, przeludnieniu, zagrożeniu Ziemi, wybuchu globalnej wojny lub powstaniu kolejnego wyścigu zbrojeń. Prawdę mówiąc to sądzę, że jako pierwsi na Księżyc ponownie polecą... Chińczycy Wink.

PS. Też ogólnie tematyka lotów, misji kosmicznych i lądowania na Księżycu na mnie mocno (i na moją wyobraźnie) oddziałuje Smile.
[Obrazek: NzLBupx.png]     [Obrazek: Il9xQZB.png]     [Obrazek: h2Epeb3.png]     [Obrazek: ysbN3sL.png]     [Obrazek: Yxw9Kih.png]     [Obrazek: gL7GFe3.png]     [Obrazek: xHbha88.png]

Profesor Prawa


Order KonstytucjiKotylion (3 rocznica niepodległości)Oznaka Obywatelska Krzyż CzynuZłota Odznaka „W Służbie Oświaty”Order Ojczyzny
Odpowiedz
#6
Wymagają, dokładnie... Tylko że rozwój lotów kosmicznych może nastąpić jedynie przez praktykę. Zacznie być opłacalny, jeżeli ktoś w to porządnie zainwestuje. Już są pierwsze próby uczynienia lotów w kosmos "opłacalnymi". Natomiast mi chodzi o ogólną postawę rządów oraz społeczeństwa. Swego rodzaju ignorancji w wielu przypadkach. Powinniśmy latać w kosmos, bo tam jest nasza przyszłość. Zawsze tak było, że potrzebni są idealiści, by świat mógł pójść do przodu. Nie możemy zatrzymywać się w miejscu. Pieniądz pojawi się potem, ale wpierw musi znaleźć się wola, by brnąć w to dalej. A dopiero od niedawna wzrosło jakkolwiek zainteresowanie astronomią. Wiem, że proszenie o chociaż odrobinę idealizmu to za dużo. Natomiast fakty są takie, że bez tego nie zajdziemy dalej, niż jesteśmy. Chociaż muszę przyznać, że i tak jest lepiej, niż kiedyś. Szkoda tylko, że tyle czasu zmarnowaliśmy.
Ferdynand Dugosz - Senator XIII Kadencji, Prezes Suderlandzkiej Agencji Kosmicznej


Kotylion (3 rocznica niepodległości)Order za Osobiste Męstwo
Odpowiedz
#7
Nie rozwijano programu kosmicznego z kilku powodów. Tak jak pisał Pan Maj - koszta, a brak zysków (poza propagandowymi). Osiągnięto chyba maksymalną granicę dla człowieka w tamtym okresie i nie było sensu tego powtarzać... Pieniądze nie zboże, nie urośnie na finansowanie Sił Zbrojnych i konfliktów mających ukrócić czerwoną hydrę.
Po upadku ZSRR z kolei przestała istnieć potrzeba (nawet propagandowa) do rozwijania programu kosmicznego dla USA.
Poza tym zmarło kilku ważnych naukowców jak np. Wernher von Braun.
Teraz wystarczyło, że Chińczycy chcą lądować na Księżycu i już Amerykanie się odezwali, że też chcą lądować Big Grin
Mimo wszystko nie spodziewałbym się tego, że w XXI wieku nastąpi jakiś gwałtowny przełom w kolonizacji kosmosu. Zasoby są i jeszcze starczą na długo. Poza tym trzeba opracować technologię nie tylko do dalekiego lotu (jak np. na Marsa), ale i do transportu rzeczy wymaganych do rozpoczęcia kolonizacji. Pozostaje też kwestia budowania atmosfery (czy da się w ogóle ją stworzyć, bo życie ludzi cały czas w skafandrach byłoby... dziwne). Nie zagrażają nam również żadne kataklizmy związane z tym co w kosmosie. Zanim zacznie robić się źle na Ziemi w związku ze starzeniem się Słońca jeszcze mnóstwo lat. Asteroidy również nie stanowią dużego zagrożenia. Na potencjalnych koloniach w postaci księżyców lub planet, musi też być odpowiednia grawitacja.
Zanim cokolwiek poważnego się zacznie robić w kwestii eksploracji kosmosu i jego kolonizacji to musi minąć nie kilkadziesiąt, a chyba kilkaset lat. 
Samo latanie na księżyc niezbyt wiele da.
Karl von Schwarzengrau - Kierownik Resortu Obronny Narodowej, Senator XIII Kadencji, Prezydent Miasta Deliland, Gubernator Nordaty Suderlandzkiej,

Naczelny Dowódca Wojsk Lądowych
Marszałek Polowy Suderlandzkich Sił Zbrojnych

Adiunkt





Srebrna Odznaka za Wzorową SłużbęKotylion (3 rocznica niepodległości)Oznaka Obywatelska Medal WojskaGwiazda Orderu OdrodzeniaOrder za Osobiste Męstwo
Odpowiedz
#8
Zależy, co rozumie Pan poprzez "gwałtowny przełom". Na pewno jest lepiej, niż było, tak jak wspominałem. Aczkolwiek przełomu rzeczywiście nie widać. Chociaż nie mówię o tym przełomie, co Pan. Masowa kolonizacja lub terraformacja to na ten moment raczej science fiction. Nie patrzę nawet na to i nie liczę, że dożyje chwili, kiedy na powierzchni Marsa będzie można zdjąć hełm skafandra. Ja raczej doszukuję się przełomu w częstotliwości wysyłania rakiet w kosmos. Staje się to stopniowo coraz tańsze, aczkolwiek zawsze pozostaje pytanie, czy kiedykolwiek stanie się wystarczająco tanie.

Natomiast nie ma Pan racji, że potrzebna nam jest technologia. Od dawna posiadamy technologię podróży na takiego Marsa. Tylko że przez długi czas nikt nie myślał, by ją wykorzystać. Tak naprawdę możliwe, że gdyby kontynuowano wyścig kosmiczny, to na Marsie wylądowano by już w następnej dekadzie po misji Apollo 11. Niestety przepadło. Czasu nie da się cofnąć. Dopiero teraz pojawiają się pierwsze jakiekolwiek ambitniejsze plany dotyczące kosmosu. Być może będę miał swój przełom, zobaczymy. Mogę jedynie się cieszyć, że trafiłem na czasy, kiedy wszystko to jest lepiej wspierane. Natomiast irytuje mnie fakt, że ludzkość gdyby tylko zachciała, mogłaby być już o wiele dalej.
Ferdynand Dugosz - Senator XIII Kadencji, Prezes Suderlandzkiej Agencji Kosmicznej


Kotylion (3 rocznica niepodległości)Order za Osobiste Męstwo
Odpowiedz
#9
(22.07.2019, 20:43)Ferdynand Dugosz napisał(a): Już są pierwsze próby uczynienia lotów w kosmos "opłacalnymi".

Loty komercyjne?


(22.07.2019, 23:59)Ferdynand Dugosz napisał(a): Natomiast irytuje mnie fakt, że ludzkość gdyby tylko zachciała, mogłaby być już o wiele dalej.

Powstaje jednak pytanie czy nieprzynosząca na razie korzyści eksploracja kosmosu jest warta długich lat wyrzeczeń...
[Obrazek: NzLBupx.png]     [Obrazek: Il9xQZB.png]     [Obrazek: h2Epeb3.png]     [Obrazek: ysbN3sL.png]     [Obrazek: Yxw9Kih.png]     [Obrazek: gL7GFe3.png]     [Obrazek: xHbha88.png]

Profesor Prawa


Order KonstytucjiKotylion (3 rocznica niepodległości)Oznaka Obywatelska Krzyż CzynuZłota Odznaka „W Służbie Oświaty”Order Ojczyzny
Odpowiedz
#10
(23.07.2019, 19:41)Ryszard Maj napisał(a): Loty komercyjne?
Między innymi. Przykładowo temat kosmicznego górnictwa albo turystyki.


(23.07.2019, 19:41)Ryszard Maj napisał(a): Powstaje jednak pytanie czy nieprzynosząca na razie korzyści eksploracja kosmosu jest warta długich lat wyrzeczeń...
Jeśli prowadzona odpowiednio długo, to i owszem. Tak naprawdę na ten moment loty w kosmos mają wartość jedynie naukową. Ale czy powinniśmy mówić "tylko"? Wszystkie dziedziny nauki jakoś się łączą. Odkrycia dokonane dzięki np. kosmicznym teleskopom być może niedługo wykorzystamy, o ile już nie wykorzystaliśmy w praktyce. Nauka jest ważna w życiu człowieka. Ja doskonale rozumiem, że jest, a przynajmniej zdaje się być nieopłacalna, ale nie możemy jej ignorować. Kiedyś to się zwróci. Jest całe mnóstwo zbędnych rzeczy, na które nasze rządy wydają pieniądze...
Ferdynand Dugosz - Senator XIII Kadencji, Prezes Suderlandzkiej Agencji Kosmicznej


Kotylion (3 rocznica niepodległości)Order za Osobiste Męstwo
Odpowiedz
#11
Kosmiczne górnictwo to nadal SF, a co do nauki to mógłbym się powtórzyć - póki nie widać na horyzoncie realnych korzyści, to nikt nie będzie zainteresowany inwestowaniem w badania, a te wymagają sporych nakładów.
[Obrazek: NzLBupx.png]     [Obrazek: Il9xQZB.png]     [Obrazek: h2Epeb3.png]     [Obrazek: ysbN3sL.png]     [Obrazek: Yxw9Kih.png]     [Obrazek: gL7GFe3.png]     [Obrazek: xHbha88.png]

Profesor Prawa


Order KonstytucjiKotylion (3 rocznica niepodległości)Oznaka Obywatelska Krzyż CzynuZłota Odznaka „W Służbie Oświaty”Order Ojczyzny
Odpowiedz
#12
SF nie tak odległe, jak się wydaję. Zresztą wiem o tym, co Pan mówi... I właśnie tego żałuję w modelu naszego świata.
Ferdynand Dugosz - Senator XIII Kadencji, Prezes Suderlandzkiej Agencji Kosmicznej


Kotylion (3 rocznica niepodległości)Order za Osobiste Męstwo
Odpowiedz
Topic Options