Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł! Do you want to support owner of this site? Click here and donate to his account some amount, he will be able to use it to pay for any of our services, including removing this ad.

Mała wycieczka po kraju wetyburskim
#1
Bug 
Od dłuższego czasu cierpiałem na pewną przypadłość - nieustannie towarzyszyły mi marazm i lenistwo, a niekiedy potrafiłem zapaść w wielodniową śpiączkę. Obudziwszy się raz z jednego z tych długotrwałych snów, postanowiłem wreszcie zasięgnąć rady fachowca. Udałem się do gabinetu jednego z delilandzkich lekarzy. Po kilku godzinach czekania w kolejce przyjął mnie on wreszcie do swojego gabinetu. Zaczął mnie on mierzyć, ważyć, robić pomiary mojej głowy i zadawać dziwne pytania, w międzyczasie robiąc notatki. W końcu usłyszałem diagnozę - realioza. Dowiedziałem się, że jest to choroba dość powszechna, lecz w skrajnych wypadkach śmiertelne. Polecił mi on wyjazd z miasta, najlepiej na dzikie tereny nordaty - w celu zaczerpnięcia świeżego powietrza i odzyskania pokoju ducha. Brak mi autorytetu, by kwestionować wiedzę i doświadczenie człowieka nauki, więc mimo niepewności postanowiłem posłuchać jego się zaleceń. Zebrałem więc swój rozłożony na placu głównym namiot i cały dobytek, i udałem się do portu w poszukiwaniu statku, który zabrałby mnie na Nordatę. W końcu znalazłem jeden odpływający do Wetyburga. 

Po długiej i nudnej wreszcie dotarłem do celu - rozpadającego się portu w Wetyburgu. Samo miasto prezentuje się bardzo paskudnie i nieciekawie, więc czym prędzej wsiadłem do pierwszego-lepszego busa, by się stamtąd wydostać.
A L I B A B A

Odpowiedz
#2
Można wiedzieć co się stało z pańską twarzą?
Norbert Byfyj - Gubernator Hrabstwa Koburgii, Kierownik Resortu Gospodarki i Finansów, Senator XIII Kadencji, Wicemarszałek Senatu Doktor Hab. Chemii





Krzyż CzynuKotylion (3 rocznica niepodległości)Gwiazda Orderu OdrodzeniaOrder za Osobiste MęstwoOznaka Obywatelska Złota Odznaka „W Służbie Oświaty”
Odpowiedz
#3
(13.08.2019, 23:34)Norbert Byfyj napisał(a): Można wiedzieć co się stało z pańską twarzą?

Przecież z moją tworzą wszystko jest w porządku!
A L I B A B A

Odpowiedz
#4
No ostatnio był wąs, teraz coś czerwona jakieś rogi wyrosły
Norbert Byfyj - Gubernator Hrabstwa Koburgii, Kierownik Resortu Gospodarki i Finansów, Senator XIII Kadencji, Wicemarszałek Senatu Doktor Hab. Chemii





Krzyż CzynuKotylion (3 rocznica niepodległości)Gwiazda Orderu OdrodzeniaOrder za Osobiste MęstwoOznaka Obywatelska Złota Odznaka „W Służbie Oświaty”
Odpowiedz
#5
Bug 
Bus, którym jechałem był raczej niewielki. Nosił wyraźne ślady zużycia - karoseria była obdrapana, pordzewiała, liczne były wgniecenia, siedzenia też były w nie najlepszym stanie, kilku brakowało.  Nie było wielu pasażerów. Po opuszczeniu miasta mogłem podziwiać krajobraz - pola uprawne i pasące się bydło. Wzdłuż szosy stały także wspaniałe okazy lokalnej architektury - opuszczone rudery i walące się chaty.  Z czasem teren robił się coraz bardziej wyżynny, w oddali można było zobaczyć górskie szczyty. Mniej było tu pól uprawnych, za to coraz więcej bydła i owiec. Co jakiś czas bus zatrzymywał się na przystankach i opuszczali go kolejni pasażerowie. W końcu zostałem tylko ja i kierowca. Podróż była bardzo nieprzyjemna - pojazd trząsł się niemiłosiernie i wydał przy tym bardzo głośne dźwięki - miałem wrażenie jakby miał się za chwilę rozpaść. Tak mi się ciągnęła podróż, a zanim się zorientowałem zaczęło już się robić ciemno. W końcu kierowca zatrzymał się i zaczął do mnie coś krzyczeć. Nie mogłem zrozumieć sensu jego słów, ale wyczułem że pora wysiadać. Gdy wysiadłem zobaczyłem przystanek - zniszczoną ławkę, nieopodal znajdowała się zapadająca się drewniana chata. Panował już mrok, więc postanowiłem przenocować się tam i kontynuować wyprawę jutro. 

[Obrazek: XlEI6OJ.jpg?1]
Jedna z perełek abachaskiej architektury. 



A L I B A B A

Odpowiedz
#6
Abachaski klimat źle na Pana wpływa. Cali czerwoni jesteście...
gen. Stanisław Dmowski 


Kotylion (3 rocznica niepodległości)Krzyż Czynu
Odpowiedz
#7
Obudziłem się ze snu i wybrałem się w dalszą drogę. Postanowiłem wejść się na jeden z górskich szczytów. Wypatrzyłem sobie jeden, na oko gdzieś dwa kilometry od miejsca mojego pobytu. Udałem się więc w jego stronę. Dolne warstwy góry były pokryte gęstym, iglastym lasem. Gdy się tam już znalazłem, nie pozostało mi nic innego jak się w niego zanurzyć. Las wygląda naprawdę wspaniale - mogłem zobaczyć dorodne sosny i świerki, posłuchać odległego śpiewu ptaków i wycia dzikich zwierząt, pooglądać potłuczone butelki i porozrywane worki ze śmieciami. Kręta ścieżka pod górę nie była jednak łatwa - dwa razy prawie zawaliło się na mnie drzewo.  W końcu wyszedłem z lasu, miejsce drzew zastąpiły krzewy. Rosły tam też bardzo ładne, różnokolorowe kwiatki, nazrywałem kilka i wsadziłem do kieszeni. Gdzieś w oddali pasły się na halach owce. Postanowiłem odpocząć chwilę i usiadłem na dużym, samotnym kamieniu. Zamknąłem na chwilę oczy... i  zasnąłem. 

Obudziłem się w nieznanym sobie miejscu. Leżałem na pokrytą słomą ziemi, wokół mnie znajdowało się kilka owiec. Miałem związane ręce i nogi, oraz zakneblowane usta. 

[Obrazek: RQhAccT.jpg]
Naprawdę wspaniałe widoki - polecam wszystkim się tu wybrać Big Grin
A L I B A B A

Odpowiedz
#8
Ciekawa przygoda

Odpowiedz
Topic Options