Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł! Do you want to support owner of this site? Click here and donate to his account some amount, he will be able to use it to pay for any of our services, including removing this ad.

Jaki ustrój? - felieton
#1
Jutro minie tydzień od rozpoczęcia rewolucji. Obecnie obowiązująca uchwała konstytucyjna zobowiązuje Senat jak i Naczelnika Państwa do rozpoczęcia prac nad nową konstytucją oraz ładem prawnym.
Dla wielu Suderlandczyków (zwłaszcza tych z doświadczeniem) republika jest symbolem naszego państwa tak samo jak Gryf czy barwy narodowe. Czy powinniśmy to zmienić? Przez ponad pół roku pełniłem rolę "Prezesa Państwa" i bycie Naczelnikiem Państwa (dla antyfaszystów faszystowsko-nazistowsko-generalskim dyktatorem - łbem) może być męczące. Nie wiem czy dla całej społeczności (bo coś co antyfaszyści uznają za zło, większość na dobrą sprawę może uznać za coś nowego i porządanego - "zakazany owoc" przyciąga), ale dla osoby będącej tymże Naczelnikiem. 
W obecnej sytuacji jakoś nie widzę dużego entuzjazmu w społeczeństwie jeśli chodzi o powrót do demokracji (Pan Operar prosi o modlitwę w odpowiednich intencjach - ciekawe jakich?), a największy krzyk i ból wywodzi się z Państwa Winem Mszalnym i Hostią płynącym oraz ze Związku Radzieckiego Królestwa Dreamlandu.
Państwo autorytarne jakim stał się Suderland ma w sobie duży potencjał kulturalny. Przełamuje pewne schematy (a dla niektórych umowy międzynarodowe, zasady i cyrografy; szkoda, że nikt takich nie widział) i prowadzone w umiejętny sposób może przebić aktywnościowo, jakościowo jak i liczebnością wszystkie demokracje
Lecz jeśli zdecydujemy się na powrót do demokracji - jaki system przyjąć? Dominująca rola Senatu jak w upadłym systemie, czy zwiększenie kompetencji organu władzy, który pełni 1 osoba (Kanclerz/Premier/Prezydent)?
Obalony wskutek rewolucji system z dominującą rolą sam w sobie nie był aż tak bardzo wadliwy. Jego największy problem polegał na tym, że Senat jako dominujący organ nie miał kontroli nad Sądem oraz Prezydentem. Drugą istotną wadą było swoiste "wyczerpanie się" potencjału Senatu. Senat konstytucyjnie miał największe uprawnienia, ale kiedy porzucono ustawy fabularne, rola Senatu sprowadziła się do samego wybierania komitetu wykonawczego i głosowania raz na miesiąc nad jakimś wnioskiem (głównie o dofinansowanie) lub nowelizacją jakiejś ustawy (rzadzko projektem nowej). Senat sam się wyciszył na rzecz Komitetu Wykonawczego (głównie Resortu Obrony Narodowej i Resortu Gospodarki i Finansów). 
System prezydencki wprowadzi swoistą świeżość i powinien dać bodziec aktywnościowy. Chociaż funkcja Prezydenta w oczach wielu obywateli "zhańbiona", działania jednej osoby z przeszłości nie powinny kłaść cienia na ten organ na przyszłość.
Czy powinniśmy wzorować się na jakimś państwie realnym? Na myśl przychodzą Stany Zjednoczone i Federacja Rosyjska. 
Prezydent oraz Senat wybierane przez naród w wyborach powszechnych (w tym aspekcie bliżej Rosji niż USA, w Stanach Prezydenta USA wybierają elektorzy co w warunkach mikronacyjnych nie udałoby się). 
Prezydent wybiera Ministrów/Komitet Wykonawczy, któremu wotum zaufania udziela Senat. Tematem dla narodowej debaty pozostają wtedy takie kwestie jak:
- wybieranie Sędziego Sądu Najwyższego (skłaniam się ku wyborom powszechnym, aby uniknąć powoływania Montinich, wybierany jeden Sędzia SN - Prezes; powołujący, jeśli chce, dodatkowych Sędziów)
- jaki organ nad jakim sprawuje kontrolę (w sensie - kto kogo może odwołać)
- czy Prezydent może rozwiązać Senat
- prawo weta oraz procedura uchylenia weta (czy możliwość uchylenia weta powinna w ogóle być)
- pozostałe kwestie, które wyjdą w trakcie debaty.

Lecz co jeśli porzucimy republikę na rzecz trwałego systemu autorytarnego? Ten ma duży, co prawda ukryty, potencjał. W takim systemie przywracamy część procesów demokratycznych, a ustawa zasadnicza mogłaby być wzorowana na Konstytucji II RP z 1935 roku. Obecną uchwałę konstytucyjną wzorowałem właśnie na tej konstytucji i "wystarczy" ją tylko rozszerzyć o kilka kolejnych aspektów. Naczelnika Państwa zastąpiłby Prezydent z korektą kompetencji oraz umożliwieniem wpływu na politykę wszystkim obywatelom.

Możemy też pójść w kierunku junty wojskowej, gdzie każdy kto chce sprawować jakąś władzę, musi odbyć służbę wojskową i ta byłaby swoistą miarą tego, kto jakie stanowisko mógłby pełnić. W tym systemie (moja propozycja) władzę sprawowałby triumwirat (Naczelny Dowódca Wojsk Lądowych, Naczelny Dowódca Marynarki Wojennej oraz Naczelny Dowódca Sił Powietrznych). Spośród tej trójki wyłaniana byłaby osoba na stanowisko Naczelnika Państwa/Naczelnego Wodza. W skład Parlamentu wchodziliby wybrani w wyborach powszechnycg obywatele posiadający stopień oficerski. Władzę samorządową - osoby posiadające stopień podoficerski. Z kolei władzę sądowniczą sprawowałby Prokurator Generalny i tę funkcję pełniłaby osoba posiadająca stopień oficerski. Prokurator wywodziłby się z nominacji triumwiratu.

A co o obecnym systemie?
Jutro minie ledwie tydzień od rewolucji i już dyskutujemy (głównie na komunikatorze) o tym jak ma wyglądać "Druga Republika Suderlandu" lub "Państwo Suderlandzkie" na pełnej konstytucji (a nie na małej konstytucji). Z jednej strony to dobrze, bo pokazuje, że za rewolucją kryje się wyższy cel, jakim jest lepszy i silniejszy Suderland. Ale taka nadgorliwość może przynieść więcej szkód niż korzyści. Szybkie zrezygnowanie z "zamordyzmu" otworzy furtkę dla potencjalnych szpiegów i trolli. Z kolei pozostanie przy "zamordyzmie" na miesiąc, dwa, a nawet trzy - sprawi, że wrogom (zewnętrznym jak i wewnętrznym, o ile tacy są), walka w postaci szpiegostwa i trollingu się znudzi. Trolle i niewykwalifikowani szpiedzy (a tylko tacy są w mikronacjach) mają to do siebie, że szybko im żyłka pęka i się ujawniają. 
Zwlekając ze zmianą ustroju lub unormowaniem nowego sprawi, że potencjalny wróg wyczuje szansę do działania, bo sama z siebie powstanie furtka do działania i będzie ona otwarta. 
Czy jeśli znowu coś pójdzie nie tak z powodu naszej nadgorliwości i próby utrzymania wizerunku (a w zasadzie płaszczenia się) przed zagranicą, będzie komuś się chciało powtarzać wszystko od nowa? Skoro powiedziało się "A", trzeba powiedzieć i " B". Dlatego też, skoro stworzyliśmy Państwo Suderlandzkie, najpierw postarajmy się stworzyć dla niego w miarę funkcjonalny system prawny. A potem zdecydujmy czy idziemy w republikę czy autorytaryzm. Czekanie nam nie zaszkodzi, a nadgorliwość i przyspieszone prace - już tak.
Karl von Schwarzengrau - Kierownik Resortu Obronny Narodowej, Senator XIII Kadencji, Prezydent Miasta Deliland, Gubernator Nordaty Suderlandzkiej,

Naczelny Dowódca Wojsk Lądowych
Marszałek Polowy Suderlandzkich Sił Zbrojnych

Adiunkt





Srebrna Odznaka za Wzorową SłużbęKotylion (3 rocznica niepodległości)Oznaka Obywatelska Medal WojskaGwiazda Orderu OdrodzeniaOrder za Osobiste Męstwo
Odpowiedz
#2
Cóż, ja powiem krótko...
Najardziej odpowiadałby mi chyba autorytaryzm, odpowiednio zabezpieczony jednak, by taki Stanisław Dmowski nie mógł nagle potrząsać sobie całym państwem bez konsekwencji. Będzie to z pewnością o wiele ciekawszy ustrój, który rozwiąże wiele problemów z brakami w rządzie. To, do czego powinniśmy dążyć przy naszym stanie osobowym, to centralizacja władzy, a nie rozbijane jej na jeszcze więcej stanowisk. Brakuje poza tym państw o takim klimacie, więc przysłużyłoby się nam to. Musimy stworzyć dobrze przemyślany i dopracowany system, który nie pozostawi furtek skorumpowanym politykom. Co będzie trudne, ale niezbędne jednocześnie.

Także podsumowując: Autorytaryzm, z możliwością jednak kontrolowania sytuacji, by nie doszło do dyktatury.
Ferdynand Dugosz - Senator XIII Kadencji, Prezes Suderlandzkiej Agencji Kosmicznej


Kotylion (3 rocznica niepodległości)Order za Osobiste Męstwo
Odpowiedz
#3
Osobiście, choć jestem nowy, urząd prezydencki wydaje się zhańbiony. Suderland powinien pozostać przy autorytaryzmie.
(-) Fiodor Godunow

Odpowiedz
#4
A może dyktatura, ale nie rządy jednej osoby? Autorytaryzmy przeważnie działają dobrze, dopóki jest dyktator. Tak było w Hiszpanii, tak było w Portugalii. Ciekawą opcją byłoby natomiast powołanie jakiegoś organu ustawodawczo-wykonawczego, przyjmijmy roboczą nazwę Wielkiej Rady Faszystowskiej. Do WRF z automatu i na stałe weszliby przywódcy rewolucji. Rada mogłaby powoływać nowych członków, stałych lub kadencyjnych. Do tego można dodać kto z urzędu wchodziłby do Rady, np. dowódcy wojska, może rektor uniwersytetu.
Wielka Rada Faszystowska wybierałaby głowę państwa, ale głównie do celów protokolarnych (coś jak Przewodniczący Rady Państwa PRL). Powoływałaby również ministrów i obsadzała inne urzędy, spośród siebie lub innych obywateli.
W ten sposób nikt nie męczy się samodzielnymi rządami w kraju, ale utrzymujecie kontrolę nad Suderlandem i nikt go tak łatwo nie zdestabilizuje, ani nie przejmie.

Odpowiedz
#5
Zbyt duże ryzyko. Pomijając już kwestię tego, ze państwo powinno być dostosowane pod możliwość ingerencji w politykę większej ilości obywateli, to zwyczajnie taki układ jest niebezpieczny. Jeśli zamierzamy zbudować silne państwo, to musimy patrzeć w przyszłość, a taka rada mogłaby w zasadzie wszystko. Jest niebezpieczna, jeśli w jej skład wejdą nieodpowiednie osoby. A my musimy być świadomi, że wiecznie rządzić nie będziemy i kiedyś trzeba będzie ustąpić. Zresztą... Nawet nie chcemy tego. Każdy w końcu zmęczy się zarządzaniem państwa.
Ferdynand Dugosz - Senator XIII Kadencji, Prezes Suderlandzkiej Agencji Kosmicznej


Kotylion (3 rocznica niepodległości)Order za Osobiste Męstwo
Odpowiedz
#6
Frankizm nie przetrwał Franco, salazaryzm nie przetrwał Salazara, titoizm nie przetrwał Tity. Związek Radziecki istniał 40 lat po śmierci Stalin, a ChRL istnieje już ponad 40 lat od śmierci Mao i są nawet największą gospodarką na świecie. Ryzyko jest więc IMO mniejsze niż w przypadku dyktatury jednostki, która może zapaść na realiozę lub po prostu się znudzić.

Odpowiedz
#7
Własnie dlatego zamierzamy skonstruować to w taki sposób, by jednostkę dało się zastąpić. Nawet wbrew jej woli.
Ferdynand Dugosz - Senator XIII Kadencji, Prezes Suderlandzkiej Agencji Kosmicznej


Kotylion (3 rocznica niepodległości)Order za Osobiste Męstwo
Odpowiedz
#8
To może taka propozycja wchodzi w grę :
1. Wprowadzenie rządów jednej partii - nazwijmy ją roboczo "Ruchem Narodowym" (na wzór Movimento nacional). Oczywiście taki Ruch Narodowy mógłby być zwyczajną partią jak PZPR albo właśnie związkiem różnych partii, środowisk - np. organizacji politycznych (myślę nad założeniem jednej), jakiegoś związku wojskowego jako polityczneo ramienia junty etc. Każdy obywatel, który by chciał się zaangażować, musiałby wstąpić do jednej z tych organizacji. Na czele ruchu stałby zarząd z Naczelnikiem jako jego szefem. Byłby on wybierany przez Wielką Radę Ruchu Narodowego, składającą się z członków partii. 
2. Ruch narodowy fundamentem państwa jako organizacji politycznej narodu. To Ruch Narodowy sprawowałby władzę w imieniu Narodu. Wielka Rada odpowiadałaby za władzę ustawodawczą. Przewodniczący Wielkiej Rady byłby Sekretarz Generalny Ruchu, a jej posiedzenia zwoływałby naczelnik.  Zbierała by się 3 razy do roku celem:
- zatwierdzania rozporządzeń z mocą ustaw Rady Państwa, w przypadkach wskazanych przez konstytucję.
- uchwalanie ustaw
- wybór przewodniczącego Rady Państwa, zatwierdzanie nominacji na członka Rady oraz ponowny wybór Rady na 2 kolejne kadencje.
- wybór Naczelnika Ruchu Narodowego oraz zarządu Ruchu (składającego się z zastępcy oraz 
Wielka Rada mogłaby oczywiście zebrać się na sesje nadzwyczajne, np. celem odwołania Rady, na wniosek 1/3 członków. 
- nominacja prezesa Najwyższego Trybunału Narodowego na 6-miesięczną kadencję. 
3. Rada Państwa jako rząd Państwa Suderlandzkiego oraz kolegialna głowa państwa. Jak wyżej, Rada Państwa byłaby wybierana przez Wielką Radę na 3-miesięczną kadencję, z możliwością jej dwukrotnego przedłużenia. Przewodniczącego wybierałby parlament. Członków Rady mianowanych Przewodnicznący za pozwoleniem Wielkiej Rady. Do Rady Państwa ex officio mogliby wchodzić zastępca naczelnika, prezes Najwyższego Trybunału, naczelny wódz wojska. Do jej kompetencji należałyby :
- prowadzenie polityki wewnętrznej, finansowej i zagranicznej
- tworzenie projektów ustaw
- uchwalanie dekretów, rozporządzeń oraz postanowień.
- ratyfikacja umów międzynarodowych
- stosowanie prawa łaski
- nadawanie obywatelstwa
- wprowadzanie stanów wyjatkowych.
- mianowanie sędziów
- nominacja prezesa Najwyższego Trybunału Narodowego
Do kompetencji zaś Przewodniczącego Rady Państwa należałoby:
- reprezentacja Państwa na zewnątrz
- podpisywanie aktów prawnych oraz ich publikacja
- wskazywanie kandydatów na sędziów 
4. Władza sądownicza należałaby do Najwyższego Trybunału Narodowego, który składałby się z sędziów wybieranych na czas nieokreślony. Spośród nich Rada Państwa nominowałaby prezesa, za pozwoleniem Wielkiej Rady, na 6-miesięczną kadencję.
(-) Fiodor Godunow

Odpowiedz
#9
Na minionej Sesji Senatu rozmawialiśmy o nowej konstytucji. Zadeklarowałem, że przygotuję jakiś projekt na sobotę/niedzielę. Na sesji mówiłem, że to będzie konstytucja przywracająca nam republikę z ustrojem prezydenckim (zmieszany system amerykański i rosyjski) lub konstytucja bazująca na konstytucji II RP z 1935 roku. Wspomnieliśmy również o propozycjach przedstawionych przez Pana Swarzewskiego i Godunowa. Zaciekawiły mnie one i postanowiłem, że pierwszym projektem konstytucji jaki przedstawię, będzie bazujący na przedstawionych propozycjach przez obu Panów Smile


Zebrałem mniej więcej w głowie co i jak ma wyglądać i wystarczy to jedynie przerzucić na papier.
Karl von Schwarzengrau - Kierownik Resortu Obronny Narodowej, Senator XIII Kadencji, Prezydent Miasta Deliland, Gubernator Nordaty Suderlandzkiej,

Naczelny Dowódca Wojsk Lądowych
Marszałek Polowy Suderlandzkich Sił Zbrojnych

Adiunkt





Srebrna Odznaka za Wzorową SłużbęKotylion (3 rocznica niepodległości)Oznaka Obywatelska Medal WojskaGwiazda Orderu OdrodzeniaOrder za Osobiste Męstwo
Odpowiedz
Topic Options