Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł! Want to support this website? Click here and add some funds! Your money will then be used to pay for any of our services, including removing this ad.

"Tygrys 11/19"
#1
Cytat:
TYGRYS 11/19
WSPOMNIENIA DOWÓDCY CZOŁGU
płk. Krzysztof Hochberg

Przedmowa
Swoją służbę w wojsku zacząłem w lipcu 2018 roku po szkoleniu oficerskim, które trwało pół roku. Miałem wtedy 22 lata i byłem tuż po studiach filozofii. Po ukończeniu szkolenia zdecydowałem o tym, że chcę służyć w wojskach pancernych. Po zakończeniu kursu zaciągnąłem się do pancernej jednostki szkoleniowej gdzie odbyłem miesięczny kurs dowodzenia maszyną. Od młodych lat dorosłego życia byłem aktywny politycznie i społecznie. W 2016 roku byłem działaczem partii faszystowskiej, a rok później dołączyłem do Alternatywy dla Suderlandu. W 2018 roku zostałem jednym z pierwszych członków Legionu Białych Orłów. Zawsze byłem i jestem zagorzałym antykomunistą. 
W trakcie działalności w LBO poznałem osobiście Marszałka Karla von Schwarzengrau i to on doradził mi o obraniu kursu na karierę w wojskach pancernych. Po spotkaniu organizacji paramilitarnej zaprosił mnie na polowanie gdzie przegadaliśmy kilka godzin. Jestem mu wdzięczny za tamto spotkanie, ponieważ zmieniło moje życie na zawsze. Na początku września zostałem przydzielony do 2. Dywizji Pancernej (dowódca czołgu w 28. batalionie pancernym). Nieco ponad miesiąc później brałem udział w walkach w Koburgii, a następnie w konflikcie granicznym i zabezpieczaniu Nordaty. Miałem 6 lub 7 tygodni na zapoznanie się z załogą - kierowcą Adamem Modrzewiem, ładowniczym Gustawem Kilofem, celowniczym Guntherem Kohlem oraz radiooperatorem Włodzimierzem Blumem. W tych wspomnieniach dowiecie się drodzy czytelnicy jak zintegrowałem się z podwładnymi, o przebiegu moich pierwszych walk w Koburgii, o poznaniu pewnej młodej kobiety - Luizę de Moor, o tym jak zadziwiłem całe wojsko w konflikcie granicznym i jaki był mój wkład w zabezpieczanie Nordaty Suderlandzkiej w lutym 2019 roku.
Karl von Schwarzengrau - I Elektor Państwa Suderlandzkiego; Naczelny Wódz Sił Zbrojnych; Deputowany Zgromadzenia Narodowego


Srebrna Odznaka za Wzorową SłużbęKotylion (3 rocznica niepodległości)Oznaka Obywatelska Medal WojskaGwiazda Orderu OdrodzeniaOrder za Osobiste Męstwo
#2
Cytat:
ROZDZIAŁ I

POCZĄTEK PRAWDZIWEJ SŁUŻBY


1 września

Dzisiaj poznam załogę swojego czołgu. Po skończeniu teoretycznej części szkolenia, czas na praktyczne. Z tego co wiem, obserwować nas będą Marszałek Karl von Schwarzengrau, Generał Major i zarazem as pancerny Hans von Witthoff oraz dowódca jednostki szkoleniowej Generał Porucznik Albert Grzelak. O godzinie 7:00 opuszczam swój barak i wsiadam do transportera. Jadę tam z kilkoma innymi żołnierzami, przyszłymi dowódcami czołgów lub niszczycieli. Kto wie, może będziemy w jednej jednostce? Żyłem z tymi ludźmi przez miesiąc, razem chodziliśmy na szkolenia, jedliśmy, graliśmy i spaliśmy w jednym pomieszczeniu. Mimo to, nie nawiązałem z nimi jakichś relacji. Bliżej poznałem jedynie Roberta Grajka. Starszy ode mnie o 5 lat, ma rodzinę i dzieci. Pytał mnie jak reaguje moja partnerka na chęć kariery w wojsku, ale nie miałem co odpowiedzieć, jakoś nigdy nie przykładałem uwagi do kobiet. On z kolei powtarza, że jego żona nalega, aby nie pchał się na misje poza Suderlandem, a nawet na porzucenie kariery. Ja na szczęście nie mam problemów rodzinnych. Rodzice chcieli uczynić ze mnie dziennikarza, ale to nie dla mnie. Do tej pory mają problem z zaakceptowaniem mojej drogi życiowej i nie mam z tego powodu dobrych relacji z nimi. Przyznam szczerze, że odkąd poszedłem na studia filozofii to jestem u nich średnio przez tydzień na rok. Piszę do nich listy. Tłukłem się po akademikach, a teraz po barakach w koszarach.
Około 9:00 dotarłem do ośrodka szkoleniowego na Pustyni Sefezkiej. Dostaliśmy wszyscy mundury pustynne. Są one dosyć śmieszne. Bluza polowa z długim rękawem, buty z wysoką cholewką, ale spodnie to właściwie szorty. Wyglądamy jak pajace. Ale tak wyglądają wszyscy w ośrodku z wyjątkiem Generała von Witthoffa i Marszałka von Schwarzengrau, który zawsze powtarzał, że w szortach chodzą chłopaczki, a nie żołnierze. Dlaczego zaakceptował szorty jako element munduru pustynnego? Pewnie przez naciski generalicji. Jeśli chodzi o mnie to postaram sobie załatwić długie spodnie do munduru. 

O 12:00 był obiad. Następnie spotkanie integracyjne. Tam spotkałem swoją przyszłą załogę - kierowcę Adama Modrzewia, ładowniczego Gustawa Kilofa, celowniczego Gunthera Kohla i radiooperatora Włodzimierza Bluma. Mieli odpowiednio 27, 28, 26 i 30 lat. A więc byłem najmłodszy. A mimo to miałem być ich dowódcą. Radiooperator powitał mnie pytaniem "Czy zagubiłem się w piaskownicy i trafiłem do jednostki szkoleniowej?". Miałem ochotę go opieprzyć, ale powstrzymałem się. Nie chciałem na sam start wywoływać spięć między nami. 

Uśmiechnąłem się i przedstawiłem siebie swoim przyszłym podwładnym. Jak się okazało, mamy podobne zainteresowania i nawet radiooperator Blum zaakceptował mnie. Jutro miał być nasz test. Całe popołudnie spędziliśmy rozmawiając i grając w karty. Na szczęście żaden z nas nie pali papierosów, ani nie pije alkoholu, a więc było spokojnie i bez zbędnego przerywania czy smrodzenia i zatruwania towarzyszy broni.

2 września

Dzisiaj test. O 8:00 weszliśmy na pokład transportera i ten zawiózł nas na poligon. Tam w hangarze stał nasz czołg. Był to tygrys. Pancerz przedni 100mm, boczny i tylny słabszy, ale dalej twardy i zdolny wytrzymać wrogie strzały z dalszej odległości, jeśli wróg strzela oczywiście ze słabszego kalibru. Tam przed czołgiem spotkaliśmy Marszałka oraz dwóch Generałów. No i oczywiście trzech adjutantów. Marszałek von Schwarzengrau poznał mnie i był zadowolony z tego, że posłuchałem jego porady. Przewodniczący szkolenia objaśnili nam na czym ono polega. Najpierw mamy zniszczyć 15 maszyn w jak najkrótszym czasie. Następnie przećwiczyć naprawy maszyny oraz osłonę mechanika i walkę w roli żołnierza, a nie człowieka schowanego w puszce. Na sam koniec miało być opatrywanie ran, korzystanie z karabinu maszynowego w walce z samolotem i korzystanie z pocisków odłamkowych. 

Wsiedliśmy do czołgu. Na znak, ruszamy w pole. Rekord tego toru przeszkód wynosi 4:43 i należy do naszego asa pancernego Hansa von Witthoffa. W takim czasie zniszczył 15 obiektów. Ile nam zabrakło do rekordu? Byliśmy wolniejsi o 7 sekund. Marszałek von Schwarzengrau nie mógł wyjść z podziwu, a Generał Major von Witthoff zaniemówił i zastanawiał się jak mogliśmy niemalże wyrównać jego rekord. Do tej pory najlepszym wynikiem było 5:32, a my zeszliśmy poniżej 5 minut. Czy to mój talent dowódczy? Pewnie tak. Ale przede wszystkim talent całej załogi. Celowniczy na 20 strzałów chybił 2, a 3 inne wymagały poprawki. To świetny wynik, zwłaszcza, że kilkukrotnie strzelaliśmy z odległości ponad półtora kilometra. 

Teraz czas na naprawy. Nasz kierowca miechanik Adam Modrzew miał uporać się z zerwaniem gąsiennicy, uszkodzeniem lufy, czy awarią silnika. My z kolei strzelaliśmy do botów treningowych wyposażonych w broń, na szczęście bez uzbrojonej amunicji, bo byśmy stracili ładowniczego. Mimo to dobrze nam poszło i Generał von Witthoff powiedział, że się zdarza... A on sam kilkukrotnie odniósł rany poza czołgiem oraz stracił 2 kompanów. Po szkoleniu z opatrywania ran, przejąłem karabin maszynowy na szczycie wieży czołgu i miałem strzelać do lecącego obiektu. Udało mi się go zestrzelić, a ten wpadł w hangar i uszkodził dach. Na szczęście nikomu nic się nie stało. Potem łatwe szkolenie z niszczenia budynków i umocnień przy użyciu pocisków odłamkowych i zapalających. 

Zostaliśmy przydzieleni do 28 batalionu pancernego 2. Dywizji Pancernej, dowodzonej właśnie przez Generała Majora von Witthoffa. Teraz mieliśmy nadać emblematy naszej maszynie. Czołg nazwaliśmy "Rosomakiem", a jego numer to było 11/19. Skąd ta liczba? Nie mieliśmy pomysłu na numer. Podszedł do nas Marszałek von Schwarzengrau i powiedział, że chce być ojcem chrzestnym tego czołgu, a więc mamy dać mu dwa numery - liczby odpowiwdające kolejności liter K i S w alfabecie. Powiedział, że ten dowódca [ja] będzie bohaterem narodowym, tak samo jak jego załoga i chce patronować tym ludziom. 
Szkolenie zakończyliśmy o 17:00. Wróciliśmy do ośrodka i poszliśmy na strzelnice, tam chciałem zmierzyć się z celowniczym na to, kto ma celniejsze oko. Zwycięzca brał sztylet przegranego. Ja trafiłem kolejno 10, 10 i 9. Potwierdziły to kamery. Następnie strzelał Gunther. Trafił 10, 10 i... Co dalej? Były tylko dwa ślady w tarczy. Czyżbym miał lepszego cela? Jak się jednak okazało, zagubiony pocisk leżał tuż pod drewnianą kładką. Sprawdziliśmy w zwolnionym tempie co się stało z trzecim pociskiem. Przeleciał idealnie przez dziurę powstałą w wyniku drugiego strzału. Tak więc trafił trzy "10", a ja musiałem pożegnać się ze sztyletem.

Teraz jest 20:00  i szykujemy się do spania. Cóż to był za dzień! Zaliczyliśmy świetnie test, mamy przydział w jednej z najlepszych dywizji i zdobyliśmy uznanie najważniejszego żołnierza w państwie. A przy tym dalej się integrujemy. Chwilo trwaj!
Karl von Schwarzengrau - I Elektor Państwa Suderlandzkiego; Naczelny Wódz Sił Zbrojnych; Deputowany Zgromadzenia Narodowego


Srebrna Odznaka za Wzorową SłużbęKotylion (3 rocznica niepodległości)Oznaka Obywatelska Medal WojskaGwiazda Orderu OdrodzeniaOrder za Osobiste Męstwo
#3
Cytat:
ROZDZIAŁ II
W OCZEKIWANIU NA ROZKAZY

3 września

Po zaliczonych testach i otrzymaniu przydziału, czas na przeniesienie się do bazy jednostki. O 12:00 mamy pociąg z tej pustyni i jedziemy do Moradores. Pociąg poza nami zabierze również czołg. Wraz z naszą załogą, do bazy uda się jeszcze kilka załóg czołgów, kompania żandarmerii oraz kilku oficerów. 

Zanim wsiądziemy w pociąg udam się jeszcze na strzelnicę. Wczoraj dobrze mi się strzelało z Mausera, ale chyba nikt jeszcze nie widział dowódcy czołgu z karabinem na plecach. Powiadomiono nas, że jako oficerowie możemy wybrać sobie broń. Zamierzam wykorzystać tę możliwość.

Na strzelnicy bardzo dobrze mi się strzelało z MP40 i P08. To będą moje bronie. Z tego co wiem to chłopacy z mojej załogi również lubią pistolety maszynowe, ale zamiast P08 wybrali P38. Jeden z oficerów na szkoleniu powiedział mi, że P38 jest raczej lepszy, ale P08 jest elegancki i pasuje do oficerskiego munduru, w związku z tym oficer powinien mieć przy sobie P08. Nie odczułem jakoś wad tego pistoletu, ale naprawdę ładnie się prezentuje i jest wygodny w trzymaniu i strzelaniu. W związku z tym go wybrałem jako swoją broń.

Siedzimy już w pociągu. Gramy w pokera. Mamy przed sobą około 3 godziny jazdy. Wśród niektórych żołnierzy nie brakuje takich co mają gorące głowy i pajacują w pociągu chcąc pokazać jakimi to nie są twardzielami. Żandarmeria takich szybko ucisza, ale to działa tymczasowo. Ci co stwarzają niebezpieczeństwo są zamykani w pseudowięziennym wagonie. Jaki to wagon? Taki jak każdy tylko z celami. Dlaczego wśród żołnierzy zawodowych znajdują się tacy ludzie i jak oni przeszli szkolenia?

O 15:30 jesteśmy w bazie jednostki. Tam dowiedzieliśmy się o planie na jutro - o 7:00 mamy stawić się wszyscy w sztabie naszego batalionu pancernego. Tam poznamy dalszy harmonogram pracy. Tymczasem jesteśmy wolni. Za chwilę zostaniemy zabrani do mieszkań.

Mieszkania to zwyczajnie jednopokojowe pomieszczenia z niewielką kuchnią i łazienką. W takim jednym budynku można zmieścić cały batalion... I tak też jest. 

4 września

Jest godzina 6:00. Za godzinę mamy stawić się w sztabie jednostki. 

Jesteśmy już po spotkaniu z dowódcą batalionu, Kapitanem Alfredem Degenem. Mamy teraz się stawić na poligonie pod Moradores o 6:00 7 września. I tak przez najbliższe 2 tygodnie, w jednostce będziemy od 6:00 do 18:00. Nie ma żadnych wielkich ćwiczeń w suderlandzkim wojsku, ale to standardowy program dla nowych w wojsku - aby przyzwyczaić ich do pracy i życia w jednostce. Do tego czasu mamy przerwę abyśmy mogli wrócić do domu i zabrać to co nam potrzebne ze sobą, bo przez najbliższych kilkanaście lat będziemy mieszkać gdzie indziej niż mieszkaliśmy dotychczas. 

O 15:00 mam pociąg do Delilandu. Będę tam około 19:00. Pierwszy raz od dawna spotkam rodzinę i być może starych znajomych ze szkoły czy uniwersytetu. 

Przed 20:00 byłem w domu. Rodzice nie spodziewali się mojej wizyty. Opowiedziałem im o tym jak mija mi czas. Nie widziałem ich kilka miesięcy. Niestety, dalej mają jakiś problem z zaakceptowaniem mojej decyzji o zostaniu żołnierzem Sił Zbrojnych. No trudno.

5 - 6 września 

Spakowałem swoje ubrania, sprzęt i kilka mniej potrzebnych rzeczy  oraz takie, do których mam pewien sentyment. Postawiłem walizki i czekałem na moment wyjazdu. Pociąg do Moradores mam 6 września o 13:45. 

Aby nie zmarnować mi doby, jaka pozostała do tego czasu, poszedłem do jednego ze sklepów po jakiś sztylet. W końcu musiałem jakiś zakupić po utracie swojego na strzelnicy. Wydałem kilkaset koron, ale byłem zadowolony. 

Wieczorem 5 września na placu Santo Deliland byłem świadkiem jakiejś nielegalnej manifestacji. Grupa zamaskowanych ludzi szła z czerwonymi sztandarami i demolowała plac. Natychmiast wezwałem policję. Jako żołnierz mogę w każdej chwili być ubrany w mundur i tak też było w tej chwili. Dostrzegli to bandyci i postanowili mnie zaatakować. Mimo to, że przeważali liczebnie nie dali mi rady, a po mojej stronie stanęło jeszcze kilku przechodniów. Policja zjawiła się bardzo szybko, ale już w tej chwili czerwoni byli obezwładnieni. Po tej sytuacji pierwszy raz od dawna poszedłem sobie do baru na jakiegoś drinka. Razem ze mną poszło kilku przechodniów, którzy wzięli udział w incydencie. Jako żołnierz dostałem drinka za darmo... Wiedziałem o ulgach na komunikacje miejską czy bilety do kina lub teatrów, ale o takiej uldze to nie słyszałem... 

Na dworcu byłem już po 12. Nie miałem co robić w domu jak i nie udało mi się spotkać z żadnym znajomym. Rodzicom powiedziałem, że prawdopodobnie niedługo Koburgia stanie się częścią Suderlandi, a ja będę chciał wziąć udział w zajmowaniu ziem na Nordacie i pewnie nie będę zaglądał na Wyspy Suderlandzkie. Powiedziałem też, że pewnie to niewiele dla nich znaczy skoro mają problem z zaakceptowaniem tego co postanowiłem robić w życiu.

Wieczorem 6 września byłem już w domu w Moradores. Uporządkowałem walizki i szykowałem się do spania. Jutro trzeba być już o 6:00 w jednostce. I tak do 21 września...
Karl von Schwarzengrau - I Elektor Państwa Suderlandzkiego; Naczelny Wódz Sił Zbrojnych; Deputowany Zgromadzenia Narodowego


Srebrna Odznaka za Wzorową SłużbęKotylion (3 rocznica niepodległości)Oznaka Obywatelska Medal WojskaGwiazda Orderu OdrodzeniaOrder za Osobiste Męstwo
Topic Options
Wątek zamknięty